Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Donald Trump zapewnił, że Ukraina będzie stroną rozmów pokojowych z Rosją,...
Podczas wizyty w Monachium wiceprezydent Stanów Zjednoczonych spotkał się z liderką Alternatywy dla Niemiec i jednocześnie kandydatką na kanclerza, Alice Weidel. Niemieckie partie odmawiają współpracy z antyimigrancką i skrajnie prawicową AfD, choć kandydatowi na kanclerza, Friedrichowi Merzowi z CDU, zdarzyło się przyjąć pomoc AfD przy próbie przeforsowania projektu ustawy zaostrzającej przepisy migracyjne, za co ostro skrytykowała go Angela Merkel.
Przed zaplanowanymi na 23 lutego wyborami sondaże stawiają Alternatywę dla Niemiec na drugim miejscu z poparciem około 20 proc.
Do spotkania Vance'a z Weidel doszło dziewięć dni przed wyborami w Niemczech i po wygłoszeniu przez wiceprezydenta USA dla europejskich liderów wystąpienia na temat stanu demokracji.
J.D. Vance był drugim, po Elonie Musku, współpracownikiem Trumpa, który nawiązał kontakt z AfD.
Czytaj więcej
Elon Musk wygłosił w sobotę przemówienie za pośrednictwem łącza wideo do uczestników wiecu wyborczego niemieckiej partii Alternatywa dla Niemiec (A...
Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa. J.D. Vance staje w obronie wolności słowa
W Monachium wiceprezydent USA zarzucił państwom Starego Kontynentu stosowanie swoistych „zapór ogniowych” - prześladowanie osób o odmiennych poglądach i tłumienie wolności słowa. Jako przykład takich zachowań Vance podał m.in. unieważnienie pierwszej tury wyborów prezydenckich w Rumunii (tamtejszy sąd konstytucyjny uznał, że rosyjska ingerencja w ich przebieg została udowodniona).
- Poraża mnie to, że były komisarz UE zdawał się być zachwycony, że rząd Rumunii anulował całe wybory, przestrzegał, że jeśli rzeczy nie pójdą zgodnie z planem, to samo może wydarzyć się w Niemczech – mówił Vance. Wiceprezydent diagnozował, że to nie Rosja i nie Chiny są największym wrogiem Europy, ale procesy zachodzące w jej wnętrzu, polegające na rezygnacji ze wspólnych z USA wartości i powrocie do komunistycznej cenzury.
Boris Pistorius: Żyję w innej Europie niż ta, o której mówi Vance
Wiadomość o spotkaniu Vance'a z Weidel pojawiła się po tym, jak wysocy rangą niemieccy urzędnicy ostro sprzeciwili się zarzutom wiceprezydenta dotyczącym stanu demokracji w Europie. Minister obrony Niemiec Boris Pistorius nazwał wystąpienie Vance'a „nieakceptowalnym”, a porównanie do autorytarnych rządów - „niedopuszczalnym”.
- Jeśli dobrze go zrozumiałem, porównuje warunki w państwach Europy z warunkami w reżimach autorytarnych - powiedział Pistorius. - To niedopuszczalne, a opisywana przez J.D. Vance'a nie jest Europa nie jest tą, której żyję i obecnie prowadzę kampanię - dodał.
Pistorius zauważył, że w tej krytykowanej przez amerykańskiego polityka demokracji częściowo ekstremistyczne partie, takie jak AfD, mogą „całkowicie normalnie”, jak każda inna partia, prowadzić kampanię wyborczą, a Weidel była w czwartek wieczorem w niemieckiej telewizji w najlepszym czasie antenowym wraz z innymi kandydatami.
Dodał jednak, że „demokracja nie oznacza, iż głośna mniejszość ma automatycznie rację” i że „demokracja musi być w stanie obronić się przed ekstremistami, którzy chcą ją zniszczyć”.
Premier Norwegii krytykuje Vance'a: O krwawej wojnie nie wspomniał
Premier Norwegii Jonas Gahr Støre także nie zgodził się z tym, jak Vance w piątkowym przemówieniu wzywał europejskich urzędników do powstrzymania nielegalnej migracji. Vance powiedział, że europejski elektorat nie zagłosował za otwarciem „śluz dla milionów niesprawdzonych imigrantów”.
- Mówi tak, jakbyśmy nie skupiali się na imigracji w Europie - powiedział Gahr Støre. - Mam na myśli, że to jest główny temat w każdym kraju, że chcemy mieć kontrolę nad naszymi granicami - dodał.
Polityk twierdził, że ukraińscy uchodźcy stanowili znaczący wzrost liczby niezweryfikowanych imigrantów w ostatnich latach – i że zostali przyjęci, „ponieważ trwa krwawa wojna, o której Vance nie wspomniał".
- Nie zgadzam się z nim, że to, co dzieje się na Ukrainie, co dzieje się w Rosji, co dzieje się w Chinach, jest mniej ważne niż domniemana utrata wolności słowa w Europie - powiedział Gahr Støre.