Jak wybory do PE wpłynęły na szanse Ursuli von der Leyen na pozostanie na czele KE?

Ursula von der Leyen umocniła swoją pozycję głównej kandydatki na przewodniczącą Komisji Europejskiej. Inne wysokie stanowiska mogą objąć Portugalczyk Antonio Costa i Estonka Kaja Kallas.

Publikacja: 10.06.2024 14:36

Ursula von der Leyen

Ursula von der Leyen

Foto: AFP

Wybory do Parlamentu Europejskiego w skali całego kontynentu wygrała Europejska Partia Ludowa. To zgodnie z traktatem i utartym zwyczajem oznacza, że właśnie chadecja wskaże kandydata na szefa Komisji Europejskiej.

Prognoza podziału miejsc w Parlamencie Europejskim w latach 2024-2029

Prognoza podziału miejsc w Parlamencie Europejskim w latach 2024-2029

PAP

Zrobiła to już przed wyborami, stawiając na Ursulę von der Leyen, obecną przewodniczącą KE. Dobry wynik EPL, w tym także zwycięstwo w jej ojczystych Niemczech, tylko wzmacnia jej szanse na powtórną kadencję.

W najbardziej prawdopodobnym scenariuszu stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej przypadłoby socjalistom, których kandydatem jest Antonio Costa, były premier Portugalii. Wysokim przedstawicielem UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa zostałaby natomiast Kaja Kallas, obecna premier Estonii – słyszymy nieoficjalnie w kilku źródłach dyplomatycznych.

Ursula von der Leyen na czele Komisji Europejskiej na drugą kadencję? Kiedy zapadnie decyzja?

Cały proces rozpocznie się 17 czerwca, gdy na nieoficjalnej kolacji w Brukseli zbiorą się szefowie państw i rządów UE. To będzie ich pierwsza wspólna dyskusja o wynikach wyborów do PE. Już wtedy może dojść do zawarcia porozumienia między chadekami, socjalistami i liberałami oraz wskazania wspólnych kandydatów na wysokie stanowiska, choć oficjalnie nie jest to planowane. Według obecnego harmonogramu taka decyzja ma zostać podjęta na unijnym szczycie 27–28 czerwca.

Czytaj więcej

Wyniki wyborów europejskich we Włoszech: Giorgia Meloni rośnie w siłę

Do wskazania przewodniczącego KE potrzebna jest podwójna unijna większość, czyli poparcie szefów 15 państw, odpowiadających minimum 65 proc. populacji UE. Zwyczajowo zabiega się o jednomyślność, ale nie jest to wymagane. Swój sprzeciw zapowiedział Viktor Orbán, on zresztą też głosował w 2014 roku przeciwko kandydaturze Jeana-Claude’a Junckera. Podobna podwójna większość wymagana jest do wskazania przewodniczącego Rady Europejskiej oraz wysokiego przedstawiciela UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.

Równowaga geograficzna na wysokich stanowiskach w UE

Wymieniona trójka nazwisk jest logiczną konsekwencją spodziewanego układu między chadekami, socjalistami i liberałami. EPL jako najsilniejsza w tym sojuszu dostanie stanowisko szefa KE oraz połowę kadencji przewodniczącego Parlamentu Europejskiego – tu kandydatką jest obecna przewodnicząca Roberta Metsola.

Socjaliści jako druga partia dostaną kierowanie Radą Europejską oraz drugą połowę kadencji w PE – nazwiska jeszcze nie ma, ale decyzja nie jest potrzebna wcześniej niż w 2026 roku.

Wreszcie liberałowie, najsłabszy uczestnik tej koalicji, dostaną stanowisko wysokiego przedstawiciela. Wymieniona trójka nazwisk (poza kandydatami do PE, który oficjalnie nie jest w pakiecie) zapewnia przy okazji reprezentację obu płci i równowagę geograficzną (Północ, Południe i Wschód), co oznacza też wysokie stanowisko dla państwa, które dołączyło do UE w 2004 roku.

Ursula von der Leyen potrzebuje większości w Parlamencie Europejskim

Każde z tych nazwisk obarczone jest pewnymi ryzykami, ale obecnie wydają się one nie mieć poważnej konkurencji. Von der Leyen jako jedyna z tego grona musi poddać się głosowaniu w PE, gdzie konieczne jest uzyskanie bezwzględnej połowy, czyli przynajmniej 361 z 720 głosów. Nowa koalicja chadeków, socjalistów i liberałów będzie mieć razem 401 głosów.

Tyle że głosowanie jest tajne i nie można liczyć na 100-procentowe poparcie. – Margines nielojalności szacowany jest na 10–15 proc. – mówi nieoficjalnie dyplomata jednego z państw UE. Co zbliża niebezpiecznie do granicy wymaganej traktatem. Dlatego z pewnością von der Leyen będzie zabiegać o dodatkowe głosy. Z jednej strony może próbować u Zielonych, bardzo osłabionych w tych wyborach, więc być może zainteresowanych układem, który zmuszałby von der Leyen do okazania wdzięczności w postaci korzystnych dla ekologów punktów programowych. Z drugiej strony wiadomo, że Niemka zabiega o sympatię niektórych przedstawicieli skrajnej prawicy, w tym przede wszystkim ugrupowania włoskiej premier Giorgii Meloni. EPL ustawiła trzy czerwone linie dla współpracy z innymi: trzeba być proeuropejskim, proukraińskim i nie łamać praworządności. Zdaniem von der Leyen, ale także szefa EPL Manfreda Webera, partia Meloni te warunki spełnia.

Czytaj więcej

Wybory do PE. Chadecja skręca w prawo

Pewne wątpliwości dotyczą pozostałych kandydatów. Przeciwko byłemu portugalskiemu premierowi toczy się postępowanie po tym, jak ujawniono korupcję w jego otoczeniu. I choć jemu samemu zarzutów nie postawiono, to jednak sprawa jest niezakończona, a z jego kandydaturą wiąże się pewno ryzyko. Ale socjaliści upierają się, że ma być to Costa. Faktem jest, że nie mają innych dobrych i chętnych kandydatów w gronie obecnych czy niedawnych lewicowych premierów. Wymieniana czasem jako kandydatka Mette Frederiksen, premier Danii, uznawana jest przez znaczną część lewicy za zbyt prawicową, bo prowadzi ostrą politykę antyimigracyjną.

Wreszcie Kaja Kallas, premier Estonii, nie budzi entuzjazmu części polityków z Europy Południowej, którzy argumentują, że jest zbyt skupiona na Rosji i może zaniedbać inne regiony świata. Większość jednak sądzi, że to bardzo dobra kandydatka – wyrazista, komunikatywna, doświadczona i lubiana w unijnych stolicach. Poza tym przez ostatnie dziesięć lat stanowisko wysokiego przedstawiciela sprawowali politycy Europy Południowej, przyszedł więc czas na zmianę warty.

Po wyborach do Parlamentu Europejskiego: Co zrobi Emmanuel Macron?

Jedyną niewiadomą w tym całym układzie pozostaje zachowanie Emmanuela Macrona. Prezydent Francji znany jest z zaskakujących ruchów i nikt nie wie, dlaczego wyznaczył datę przedterminowych wyborów do Zgromadzenia Narodowego w ten sposób, że ich pierwsza tura przypada 30 czerwca – dwa dni po szczycie UE, na którym mają zapaść decyzje dotyczące obsady wysokich stanowisk. Czy Macron wstrzyma się z zawarciem porozumienia, by nie stwarzać wrażenia we Francji, że znów sponsoruje jakiś układ partii głównego nurtu, dla których jedyną alternatywą jest skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen? Czy wręcz przeciwnie: chce właśnie takiego szerokiego porozumienia, żeby pozyskać w drugiej turze i głosy socjalistów, i centroprawicy, zjednoczone przeciwko radykałom.

Czytaj więcej

Emmanuel Macron rozwiązuje parlament po wyborach do PE

Wybory do Parlamentu Europejskiego w skali całego kontynentu wygrała Europejska Partia Ludowa. To zgodnie z traktatem i utartym zwyczajem oznacza, że właśnie chadecja wskaże kandydata na szefa Komisji Europejskiej.

Zrobiła to już przed wyborami, stawiając na Ursulę von der Leyen, obecną przewodniczącą KE. Dobry wynik EPL, w tym także zwycięstwo w jej ojczystych Niemczech, tylko wzmacnia jej szanse na powtórną kadencję.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dyplomacja
Władimir Putin gotów na zawieszenie broni z Ukrainą. Przedstawia warunki
Dyplomacja
USA i Ukraina podpisały "historyczną umowę". Krok w stronę NATO (WIDEO)
Dyplomacja
Szczyt G7. Miliardy dla Ukrainy, ale "globalne południe" nadal ratuje Rosję
Dyplomacja
Ambasador RP w Waszyngtonie Marek Magierowski odchodzi ze stanowiska
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Dyplomacja
USA zabiorą z Polski baterię Patriotów? Ekspert: Nie sądzę, byłby to błąd
Dyplomacja
Sąsiad Rosji pogodzi się z utratą części terytorium? Pogłoski o ważnej decyzji