– Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych (MGIMO) był inwestycją w funkcjonowanie rosyjskiego imperializmu. Absolwenci mieli służyć racji stanu tego imperium – mówił w lutym 2023 r. w „Gazecie Polskiej Codziennie” ówczesny szef MSZ Zbigniew Rau z PiS. Informował, że w resorcie od „realnie od dwóch miesięcy” nie ma absolwentów MGIMO, co jest pokłosiem ustawy, przyjętej w 2022 roku.
Których dyplomatów zwolniło PiS?
Sejm znowelizował wówczas ustawę o służbie zagranicznej, uznając, że osoba, która kształciła się za granicą w uczelniach, prowadzonych przez organy bezpieczeństwa lub resorty dyplomacji, może być zatrudniona w polskim MSZ tylko po uzyskaniu zgody szefa służby zagranicznej. Nowelizacja robiła wyjątek dla uczelni z naszych obecnych krajów sojuszniczych, jednak i tak miała szeroki zakres. Teoretycznie obejmowała m.in. pracujących w MSZ absolwentów Instytutu Dyplomacji i Spraw Międzynarodowych Tajwanu, Akademii Dyplomatycznej w Indiach czy Instytutu Rio Branco w Brazylii. Jednak kierownictwo ministerstwa nie ukrywało, że w praktyce ustawa dotyczy tylko MGIMO. I rzeczywiście, wygaszono stosunki pracy wyłącznie absolwentów tej uczelni, łącznie 35 osób.
Czytaj więcej
MSZ chce, by garstka absolwentów moskiewskiego instytutu, która pracuje jeszcze w dyplomacji, została sprawdzona przez ABW.
Satysfakcja ministra z tego, że absolwenci już nie pracują, nie trwała długo. Z naszych informacji wynika, że jeszcze w czasie pełnienia przez niego funkcji zwolnieni dyplomaci zaczęli wracać do pracy. Potwierdza to biuro rzecznika MSZ. „Od 26 września 2023 roku sukcesywnie zapadają wyroki przywracające do pracy i zasądzające właściwe odszkodowania. Dotychczas zapadło 19 wyroków, w tym 17 przywracających do pracy, a dwa oddalające powództwo. W obu przypadkach oddalenia powództwa została wniesiona apelacja. Wyroki nie są jeszcze prawomocne. Sprawy toczą się w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieście” – informuje MSZ.
Dlaczego sądy przywracają zwolnionych?
Dodaje, że „przywracając pracowników do pracy sąd zasądza także odszkodowania wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia oraz zwrot kosztów sądowych, natomiast w sytuacji osób w przedemerytalnym wieku ochronnym - pełny zwrot świadczeń za okres pozostawania bez pracy oraz koszty sądowe”.
MSZ informuje, przywracani pracownicy „normalnie wykonują swoje obowiązki”, bo jeden z przepisów kodeksu postępowania cywilnego nakazuje zatrudnić pracownika przywróconego do pracy do czasu prawomocnego zakończenia postępowania.
Czytaj więcej
259 posłów zagłosowało we wtorek wieczorem za powołaniem komisji śledczej do zbadania tzw. afery wizowej. W czasie głosowania na sali sejmowej nie...
Skąd takie orzeczenia sądu, skoro MSZ działało na podstawie ustawy? – Sąd uznał, że działania MSZ były dyskryminujące wobec absolwentów tylko jednej uczelni i nie istnieją podstawy, by sądzić, że ich dalsze zatrudnienie stanowi jakiekolwiek zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa – mówi mec. Aleksandra Woźniak z Kancelarii Banasik, Woźniak i Wspólnicy, która reprezentuje zwolnionych.
Byli pracownicy przeszli do służb
Zaś w MSZ nieoficjalnie słyszymy, że uzasadnienia wyroków są druzgocące i ministerstwo nie widzi sensu wnoszenia apelacji, by uniknąć dalszych kosztów. – Choć resort ma swoich prawników, do obrony przed roszczeniami kierownictwo z PiS wynajęło wyjątkowo kosztowną kancelarię – mówi nasz rozmówca.
W naszych nieoficjalnych rozmowach często stawiane jest też pytanie, czy tak ostra batalia z garstką absolwentów MGIMO, którzy studia kończyli nawet blisko 40 lat temu, miała w ogóle sens. Po usunięciu ich z MSZ specjalista od polityki wschodniej Witold Jurasz opublikował w Onecie artykuł, w którym nazwał czystkę „paranoiczną”. Ujawnił, że zwolnionym pracownikom nie odebrano poświadczeń bezpieczeństwa, a niektórzy do ostatnich dni pracowali na tajnych dokumentach. Jeden miał znaleźć pracę w Agencji Wywiadu.
Agenturalnie powiązani z Moskwą?
„Z powodu braku zaufania zwolniono ludzi, którym równocześnie najwyraźniej ufano” – ironizował Jurasz, podkreślając, że wśród czołowych polskich dyplomatów, którzy wprowadzali Polskę do NATO, byli właśnie absolwenci MGIMO. Chodzi m.in. o byłego zastępca sekretarza generalnego NATO Adama Kobierackiego.
Ponadto trudno jest znaleźć przykłady absolwentów MGIMO powiązanych agenturalnie z Moskwą, mimo to PiS od dłuższego czasu przymierzał się do rozprawy z nimi. Za pierwszy rządów tej partii z placówek odwoływała ich ówczesna minister Anna Fotyga. Weryfikacji m.in. absolwentów MGIMO chciał też w 2017 roku szef dyplomacji Witold Waszczykowski. – Istnieje podejrzenie, że mogli być obiektem zainteresowania służb – uzasadniał.