Czytaj więcej
Mija rok od rozpoczęcia wojny na Ukrainie. 24 lutego 2022 roku Rosjanie rozpoczęli swoją inwazję. Ofensywa, która w ocenie Kremla, miała potrwać ki...
Wśród sześciu zasad, jakie zdaniem chińskich władz powinny regulować nie tylko pokój w Ukrainie, ale i na świecie, znalazła się ta o „poszanowaniu suwerenności i integralności terytorialnej wszystkich krajów”. Gdyby trzymać się litery dokumentu, Moskwa musiałaby przyznać się do całkowitej porażki.
Zdaniem autorów planu to jest „podstawowa reguła prawa międzynarodowego i najważniejsza z norm regulujących stosunki między narodami”. Skoro tak, to Rosja powinna wycofać się nie tylko ze wszystkich ukraińskich ziem zajętych po 24 lutego 2022 r., ale także z Krymu. Wniosek jest tym bardziej uzasadniony, że inna reguła proponowana przez Chińczyków to „bezwzględne poszanowanie zasad i celów Karty Narodów Zjednoczonych”.
Czytaj więcej
W genotyp prowadzonych działań wojskowych rosyjskich żołnierzy wpisana jest brutalność – mówi ppłk. rez. Maciej Korowaj, były oficer Wojska Polskiego.
Kto rozdaje karty
Jednak na równi z tymi postulatami chińskie władze stawiają apel o „uznanie uprawnionych interesów bezpieczeństwa wszystkich krajów”. Ich zdaniem takich obaw nie wolno „stale ignorować” lub „konsekwentnie wystawiać na szwank”. Nietrudno odgadnąć, że może to być próba usprawiedliwienia rosyjskiej inwazji. Władimir Putin uzasadniał ją przecież koniecznością powstrzymania poszerzenia NATO.
Tymczasem Chińczycy twierdzą, że należałoby stosować regułę „niepodzielności” bezpieczeństwa światowego. To odwołanie do wysuwanego od lat przez Moskwę postulatu, m.in. gdy Michaił Gorbaczow apelował o budowę „wspólnego, europejskiego domu” na gruzach Układu Warszawskiego, ale i NATO.
Chińczycy mają ambicje globalne. Plan nie odnosi się bowiem tylko do Ukrainy, ale i innych regionów świata, w tym Ameryki Łacińskiej i Bliskiego Wschodu. I choć wzywa do zaangażowania w proces pokojowy takich organizacji międzynarodowych jak ASEAN, nie wymienia tych najważniejszych: NATO i UE.
Czytaj więcej
Gęstnieje atmosfera w kraju wstrząsanym opozycyjnymi manifestacjami, rosyjskimi prowokacjami i aferami szpiegowskimi.
Być może najbardziej znaczący passus dokumentu dotyczy broni jądrowej. Kilka dni po tym, jak Władimir Putin ogłosił zawieszenie ostatniego porozumienia o rozbrojeniu nuklearnym, jaki Rosję wiąże ze USA (New START: ograniczenie liczby międzykontynentalnych rakiet z ładunkiem atomowym), Xi Jinping ma zaapelować o powrót do reżimu nieproliferacji (nierozprzestrzeniania – przyp. red.) uzbrojenia atomowego. „Wojny jądrowej nie można wygrać, więc nigdy nie powinno się jej prowadzić” – piszą autorzy dokumentu.
W minionym roku Putin już kilkakrotnie sugerował możliwość użycia taktycznej broni jądrowej na polu walki. Jednak Chiny pozostają daleko w tyle za Rosją i Stanami Zjednoczonymi, gdy idzie o skalę posiadanego arsenału jądrowego i mimo bardzo szybkiego wzrostu nakładów na obronę, zmniejszenie tego dystansu zajmie jeszcze wiele lat.
Zyskać na czasie
Plan zawiera też apel, aby „wszystkie konflikty rozwiązywać w drodze dialogu”. To z pozoru niewinne stwierdzenie może być jednak pułapką. Tak przynajmniej uważa sekretarz stanu USA Antony Blinken. Jego zdaniem może to być próba zamrożenia przez Putina konfliktu pod pozorem nawiązania rokowań pokojowych, aby za jakiś czas, gdy Rosja odbuduje siły zbrojne, znowu ruszyć do ofensywy.
W Kijowie szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba nie odrzucił z góry chińskiej inicjatywy, choć przyjął ją nad wyraz ostrożnie. Prezydent Wołodymir Zełenski podkreślił natomiast, że o wstrzymaniu działań bojowych nie może być mowy, dopóki Rosjanie nie opuszczą zajmowanych ukraińskich terenów.
Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen wskazała natomiast, że Chiny nie mogą być uważane za neutralnego pośrednika, choćby z uwagi na relacje gospodarcze z Rosją.
Czytaj więcej
Zachód wyczerpuje powoli listę możliwych sankcji gospodarczych wobec Rosji. W tej sytuacji coraz pilniejszym problemem staje się uszczelnienie syst...
Dlaczego Chiny zdecydowały się na prezentację planu pokojowego? Część ekspertów wskazuje, że rok od wybuchu wojny Pekin chce pokazać, że jest znaczącym graczem na arenie międzynarodowej. Inwazja miała trwać krótko, ale w miarę, jak wyszły na jaw błędy popełnione przez Kreml, konflikt zaczął coraz mocniej ciążyć Chińczykom. Pokazuje on przecież wyższość zachodnich demokracji nad autorytarnymi, często skorumpowanymi reżimami.
Plan ma także poprawić wizerunek Chin, który został mocno nadszarpnięty z powodu bezradności kraju w walce z pandemią. Ma on wreszcie ułatwić prowadzenie trudnych negocjacji między Pekinem i Moskwą. Pod osłoną inicjatywy na rzecz pokoju Chińczykom łatwiej jest uzgodnić z Rosjanami delikatne porozumienie o dostawach broni, o co przywódcę Chin Xi Jinpinga podejrzewa Blinken.
Polityczne targi
Na początku tygodnia na Kremlu został przyjęty Wang Yi, minister odpowiedzialny za politykę zagraniczną KPCh. To najwyższy rangą przedstawiciel chińskich władz, który odwiedził Putina. Po spotkaniu rosyjskie władze ogłosiły, że spodziewają się wizyty Xi. W Pekinie takiej wizyty jednak nie potwierdzono. To może być sygnał pewnego napięcia między krajami.
Pewną rolę w tym kontekście może też odgrywać plan pokojowy. Niektóre jego reguły, jak utrzymanie integralności terytorialnej wszystkich państw, nie są przecież dla Rosji wygodne i Chiny mogą oczekiwać niemałej ceny za zrezygnowanie z ich postulowania. Jest to dla nich tym ważniejsze, że odnosi się do powstrzymania USA od angażowania się w Tajwanie, który Pekin uważa za część Chin.