We wtorek i w środę na pograniczu obu krajów doszło do starć. Armenia alarmowała, że azerska armia próbuje wtargnąć na jej terytorium.

- Dzięki zaangażowaniu międzynarodowej społeczności, możliwe było osiągnięcie porozumienia ws. rozejmu, który wszedł w życie 14 września o godzinie 20:00. Mamy nadzieję, ze Azerbejdżan wypełni warunki tego porozumienia - powiedział Grigorjan na antenie ormiańskiej publicznej telewizji.

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa podkreślił, że porozumienie nie ma formy pisemnej.

Według Grigorjana "celem agresji Azerbejdżanu jest osłabienie Armenii i zmuszenie jej do określonych ustępstw".

Czytaj więcej

Armenia ostrzega, że starcia z Azerbejdżanem mogą przerodzić się w wojnę

- Jest wiele kwestii na tej agendzie, ale najważniejsza jest suwerenność Armenii. Oni chcą zniszczyć państwowość Armenii, Azerbejdżan chciałby uczestniczyć w tym procesie. Dzięki naszej armii i reakcji państwa, zdołaliśmy zapobiec wdrożeniu tego wielkiego planu - stwierdził sekretarz Rady Bezpieczeństwa, który nazwał organizatorów antyrządowych wieców w Erywaniu "piątą kolumną", która - wraz z Azerbejdżanem - chce "doprowadzić do sytuacji, w której republika Armenii przestanie istnieć i stanie się częścią jakegoś państwa".

Premier Armenii, Nikol Paszynian zaprzeczał, że zawarł pisemne porozumienie z Baku

Armenia i Azerbejdżan nawzajem obwiniają się o doprowadzenie do kryzysu na granicy między państwami.

Premier Armenii, Nikol Paszynian mówił na forum parlamentu, że od początku tygodnia w starciach na granicy zginęło 105 ormiańskich żołnierzy.

Azerbejdżan informuje o 50 poległych żołnierzach w pierwszym dniu walk.

Grigorij Karasin, rosyjski senator twierdzi w rozmowie z agencją RIA, że rozejm między Armenią a Azerbejdżanem został zawarty w dużej mierze dzięki działaniom rosyjskiej dyplomacji.

Paszynian przemawiając na forum parlamentu mówił, że jego rząd zwrócił się do Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB), sojuszu wojskowego, którego częścią jest Armenia i m.in. Rosja, o pomoc w przywróceniu integralności terytorialnej państwa.

Paszynian zaprzeczał też, że zawarł pisemne porozumienie z Baku - to właśnie przeciwko takiemu porozumieniu w Erywaniu organizowano protesty, których organizatorzy, zdaniem Grigorjana, są "piątą kolumną".

Armenia ostrzegała wcześniej, że starcia na granicy Armenii i Azerbejdżanu mogą przerodzić się w wojnę.