Kim wygłosił swoje przemówienie w czasie obchodów 69. rocznicy zawieszenia broni w wojnie koreańskiej (1950-1953), która w Korei Północnej obchodzona jest jako Dzień Zwycięstwa. Wojna koreańska nie zakończyła się formalnym podpisaniem układu pokojowego, co oznacza, że obie Koree formalnie pozostają w stanie wojny - o czym przypomniała północnokoreańska agencja informacyjna, KCNA.
W ostatnim czasie Waszyngton i Seul alarmowały, że Korea Północna może przygotowywać się do kolejnej próby nuklearnej - pierwszej od 2017 roku.
Czytaj więcej
Denis Puszylin, przywódca samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej przekazał, że Korea Północna uznała niepodległość republiki.
Kim Dzong Un mówił, że konfrontacja jego kraju z USA "stwarza nuklearne zagrożenie" w związku z czym konflikt ten wymaga od Pjongjangu realizacji "pilnego historycznego zadania", jakim jest zwiększenie zdolności do samoobrony.
- Nasze siły zbrojne są wszechstronnie przygotowane do reakcji na każdy kryzys, a możliwości odstraszania nuklearnego naszego kraju pozwalają im na szybkie zmobilizowanie naszych sił, by wypełnić ich zadania - powiedział północnokoreański przywódca.
We wtorek południowokoreański minister ds. zjednoczenia Korei ostrzegał, że jest możliwe, iż w związku z obchodami Dnia Zwycięstwa, w Korei Północnej dojdzie do próby nuklearnej.
Nasze siły zbrojne są wszechstronnie przygotowane do reakcji na każdy kryzys
W swoim przemówieniu Kim Dzong Un oskarżał USA o to, że kraj ten nadal podejmuje "groźne, nielegalne i wrogie działania" wraz z Koreą Południową, wymierzone w Północ, pomimo upływu niemal 70 lat od wojny, w której USA były sojusznikiem Korei Południowej. Przywódca Korei Północnej dodał, że USA usprawiedliwiają swoje działania poprzez "demonizowanie" jego kraju.
Pjongjang od dawna zarzuca Waszyngtonowi podwójne standardy: z jednej strony wzywanie do rozmów ws. denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego bez warunków wstępnych, z drugiej współpracę wojskową z Koreą Południową, która - zdaniem Korei Północnej - jest wymierzona w Pjongjang. Korea Północna protestuje m.in. przeciwko wspólnym ćwiczeniom wojskowym armii USA i Korei Południowej.
Jak mówił Kim Dzong Un USA "traktują wszystkie rutynowe działania północnokoreańskiej armii jako 'prowokacje' i 'zagrożenie', a jednocześnie przeprowadzają zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia wojskowe, które poważnie zagrażają bezpieczeństwu" Korei Północnej.
- To prowadzi dwustronne relacje do punktu, z którego trudno zawrócić, do stanu konfliktu - dodał przywódca Korei Północnej.
Kim Dzong Un potępił też administrację prezydenta Korei Południowej, Yoon Suk-yeola i stwierdził, że jakakolwiek próba prewencyjnego ubezwłasnowolnienia Korei Północnej spotka się ze zdecydowaną reakcją i "anihilacją".
- Ponownie chce postawić sprawę jasno: Korea Północna jest w pełni gotowa na każdą konfrontację militarną z USA - podsumował północnokoreański przywódca.
W ostatnich miesiącach Korea Północna przeprowadziła liczne testy broni rakietowej, w tym pocisków hipersonicznych i pocisków, które - jak zapewnia Pjongjang - mogą przenosić taktyczne głowice jądrowe.