Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Arndt Freytag von Loringhoven (na zdjęciu z prawej, z prezydentem Andrzejem Dudą) czekał wiele miesięcy na zgodę polskich władz na pełnienie misji w naszym kraju
Latem 2020 r. poprzednik Baggera Arndt Freytag von Loringhoven czekał wiele miesięcy na zgodę polskich władz na pełnienie misji w naszym kraju. Nieoficjalnie wiadomo, że miał to być znak niezadowolenia Jarosława Kaczyńskiego z powodu ojca ambasadora, który był jednym z ostatnich przebywających z Hitlerem w bunkrze pod Kancelarią Rzeszy w Berlinie. Starający się o pielęgnowanie pojednania z Niemcami ówczesny szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz podał się wtedy do dymisji. W miarę zbliżania się wyborów parlamentarnych ekipa PiS powróciła jednak do właściwie codziennych ataków na najważniejszego po USA sojusznika Polski. Nietrudno zgadnąć, że chodzi tu o zdobycie punktów w prawicowym elektoracie, nawet jeśli otwarty spór z Niemcami, w czasie gdy toczy się wojna w Ukrainie, trudno uznać za zgodny z polską racją stanu. W ostatnim wywiadzie dla polskich mediów, który udzielił „Rzeczpospolitej”, Loringhoven przyznał: „Zadaję sobie pytanie, jakie intencje mają obecne władze w Warszawie. Czy chcą one, aby Niemcy były silnym sojusznikiem Polski, czy też potrzebują nas w roli kozła ofiarnego dla rozgrywania własnych problemów wewnętrznych?”.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: