Scholz i prezydent Francji Emmanuel Macron od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji 24 lutego odbyli z Putinem kilka rozmów telefonicznych, osobno i razem. Kontakty te spotkały się z szeroką krytyką, m. in. ze strony polskiego prezydenta Andrzeja Dudy, który w niedawnym wywiadzie dla „Bilda” zauważył, że tego typu rozmowy legitymizują jedynie osobę, która jest odpowiedzialna za zbrodnie popełniane przez armię rosyjską na Ukrainie.

- Absolutnie konieczne jest, aby rozmawiać z Putinem i będę to kontynuował – podobnie jak francuski prezydent – powiedział Scholz w wywiadzie telewizyjnym, przeprowadzonym w języku angielskim przez niemiecką agencję prasową DPA, dzień po tym, jak on, Macron oraz premier Włoch i prezydent Rumunii spotkali się w Kijowie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

Czytaj więcej

Merkel: Próbowałam rozmawiać z Putinem o bezpieczeństwie w Europie

Scholz ocenił, że „potrzebne są niektóre kraje i potrzebni przywódcy, którzy z nim rozmawiają”. - Kiedy rozmawiam z Putinem, mówię na przykład to samo, co wam powiedziałem – dodał, przedstawiając jako przykład zdanie: „Proszę, zrozum, że nie będzie narzuconego pokoju, a jeśli naprawdę wierzysz, że zrabujesz trochę ziemi, a potem masz nadzieję, że czasy się zmienią i wszystko wróci do normy, to się mylisz”.

Kanclerz Niemiec powiedział, że jego przesłanie do Putina brzmi: „Musisz wycofać swoje wojska i musisz znaleźć porozumienie z Ukrainą, które jest akceptowalne i właściwe dla narodu ukraińskiego”.

Podczas czwartkowej wizyty w Kijowie przywódcy Francji, Niemiec, Rumunii i Włoch zobowiązali się poprzeć nadanie Ukrainie statusu państwa kandydującego do członkostwa w Unii Europejskiej. Dzień później swoje poparcie zadeklarowała oficjalnie Komisja Europejska. Formalnie muszą to teraz zatwierdzić wszystkie państwa UE.