Państwa Zachodu, z USA na czele, wyrażają obawy, że Rosja planuje agresję przeciw Ukrainie. Według ukraińskiego wywiadu Rosja zgromadziła w pobliżu granic Ukrainy blisko 100 tysięcy żołnierzy, a do agresji może dojść pod koniec stycznia lub na początku lutego 2022 roku.

- Nie ma jasności, co do intencji Rosji, ale obserwujemy niezwykłą koncentrację sił (w pobliżu Ukrainy) po raz drugi w tym roku - stwierdził sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg, wizytujący siły Sojuszu stacjonujące na Łotwie.

- Widzimy sprzęt pancerny, drony, system do walki elektronicznej i dziesiątki tysięcy żołnierzy w gotowości bojowej - dodał Stoltenberg w rozmowie z AFP.

Czytaj więcej

Mińsk chce białorusko-rosyjskich ćwiczeń wojskowych na granicy z Ukrainą

W 2014 oku Rosja dokonała, nieuznanej przez społeczność międzynarodową, aneksji ukraińskiego Krymu. W tym samym roku na wschodzie Ukrainy wybuchł konflikt między ukraińską armią a prorosyjskimi separatystami wspieranymi nieformalnie przez Rosję (oficjalnie Moskwa zaprzecza, jakoby wspierała separatystów). Konflikt na wschodzie Ukrainy trwa do dziś, a w ostatnim czasie Rosja coraz częściej oskarża Kijów o to, że ten dąży do siłowej konfrontacji z separatystami na wschodzie.

Chodzi o to, aby znaleźć takie sygnały i przyjąć taką postawę, która doprowadzi raczej do deeskalacji niż do eskalacji

Źródło w administracji USA

Dyplomaci państw NATO przyznają, że Sojusz nie jest pewien co planuje prezydent Rosji, Władimir Putin, ale ministrowie zagraniczni państw NATO mają omawiać plany awaryjne na wypadek dokonania przez Rosję inwazji na Ukrainę.

NATO chce z jednej strony przestrzec Rosję przed wysokimi kosztami agresji na Ukrainę, a jednocześnie nie prowokować Moskwy do bardziej agresywnych kroków - podkreśla AFP.

Skutkiem spotkania ministrów spraw zagranicznych państw NATO w Rydze może być dodatkowe wsparcie dla ukraińskiej armii oraz wzmocnienie liczebności sił NATO na wschodniej flance sojuszu.

- Chcemy nie pozostawiać wątpliwości co do tego, że jeśli Rosja będzie podążać tę ścieżką, którą, jak się obawiamy, może podążać, będzie musiała liczyć się z poważnymi, strategicznymi konsekwencjami - mówi źródło w administracji USA, cytowane przez AFP.

- Chodzi o to, aby znaleźć takie sygnały i przyjąć taką postawę, która doprowadzi raczej do deeskalacji niż do eskalacji - dodaje.