W pierwszym od miesięcy spotkaniu prasowym poświęconym epidemii, Trump nakłaniał młodych ludzi do unikania zatłoczonych barów. Utrzymywał, że wirus w pewnym momencie zniknie.

Wtorkowa wypowiedź amerykańskiego prezydenta to zmiana dotychczasowego stanowiska. Do tej pory Trump naciskał na szybkie ponowne otwarcie gospodarki.

- Prawdopodobnie, niestety, pogorszy się, zanim się poprawi - coś, o czym nie lubię mówić, ale tak właśnie jest - mówił o sytuacji w kraju.

Od początku epidemii w USA zginęło niemal 142 tysiące osób. W pierwszych tygodniach Trump bagatelizował sytuację, a noszenie maseczek nazywał polityczną poprawnością. Sam założył ją niedawno po raz pierwszy podczas wizyty w szpitalu wojskowym.

Część zwolenników Trumpa twierdzi, że noszenie maseczki to naruszenie ich swobód obywatelskich. Niewielu z nich miało zakrytą twarz podczas pierwszego wiecu prezydenta w Tulsie.

W związku z tym, że w całym kraju, w tym w ważnych politycznie stanach, takich jak Floryda, Teksas i Arizona, gwałtownie wzrosła liczba przypadków zachorowań na, Trump, który w sondażach przed wyborami 3 listopada ustępuje Joe Bidenowi, przedstawił we wtorek nowe stanowisko w sprawie znaczenia zakrywania ust i nosów.

- Prosimy wszystkich o to, by w razie braku zachowania społecznego dystansu, założyli maskę. Niezależnie od tego, czy maska ci się podoba, czy nie, mają one znaczenie - przekonywał.

Zadeklarował również, że sam będzie ją nosił.