IPN nie może dowolnie publikować danych osób uznanych za agentów. Jest wyrok NSA

Dane osoby, którą Instytut Pamięci Narodowej uznał za byłego tajnego agenta SB, nie mogą być dowolnie publikowane w internecie - wynika z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. Takie działanie wykluczać mogą przepisy RODO i zapisy konstytucji.

Publikacja: 18.04.2024 13:33

Naczelny Sąd Administracyjny

Naczelny Sąd Administracyjny

Foto: Fotorzepa / Marta Bogacz

Sprawa, którą rozpoznał Naczelny Sąd Administracyjny dotyczyła mężczyzny wpisanego do inwentarza archiwalnego Instytutu Pamięci Narodowej jako były tajny agent SB. Domagał się on usunięcia z publicznie dostępnej bazy internetowej przypisanego mu pseudonimu i danych osobowych, a także sprostowania zamieszczonych na jego temat informacji.

IPN uznał, że żądania mężczyzny są bezpodstawne, bo upublicznienia takich danych w inwentarzu to ustawowy obowiązek tej instytucji. Informacje zaś pozyskiwane są z archiwalnych dokumentów i pochodzą od organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990. Podanie ich do wiadomości nie jest zatem działaniem zniesławiającym lub krzywdzącym.

Tajni agencji chronieni dzięki RODO?  

Kiedy sprawa trafiła do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, prezes tej instytucji odmówił wszczęcia postępowania administracyjnego. Szef Urzędu ocenił bowiem, że – na podstawie ustawy o IPN – przepisy RODO można stosować tylko w odniesieniu do bazy materiału genetycznego, która umożliwia np. identyfikację osób znalezionych w toku prac poszukiwawczych. Nie obejmują one zatem informacji zawartych w innych IPN-owskich bazach.

Ostatecznie sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który uznał, że skarga mężczyzny zasługuje na uwzględnienie. Podkreślił, że postępowanie administracyjne nie może zostać wszczęte w sytuacji, kiedy domaga się tego osoba niebędąca jego stroną albo ze względu na inne przyczyny. Jakie? Na przykład w sytuacji, gdy  brakuje podstawy materialnoprawnej do rozpatrzenia żądania. I właśnie taki argument przyjął prezes UODO.

WSA przypomniał jednak, że Naczelny Sąd Administracyjny podważył już wcześniej takie stanowisko w sprawie, w której IPN przetwarzał dane osoby fizycznej (sygn. akt: I OSK 3325/19). NSA ocenił wówczas, że podstawy do podjęcia działań w takich sytuacjach stanowią nie tylko przepisy RODO, ale też samej konstytucji. To ona wskazuje bowiem, że każdy może żądać sprostowania i usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych albo zebranych w sposób sprzeczny z ustawą. I że każdy ma prawo do ochrony życia prywatnego i rodzinnego.

Czytaj więcej

IPN nie stosuje RODO. Rzecznik interweniuje w UODO

IPN musi kontrolować dane umieszczane w bazach 

Z tego wynika, że mężczyzna wskazany przez IPN jako tajny współpracownik miał konstytucyjne prawo, aby domagać się modyfikacji takich informacji. Prezes UODO – zdaniem sądu wojewódzkiego – powinien więc ustalić, kto może domagać się wprowadzenia takich zmian i kto powinien przeprowadzić w tej sprawie postępowanie. On tymczasem uznał tylko, że RODO nie obejmuje zagadnień dotyczących ochrony dziedzictwa narodowego oraz kwestii upamiętnienia walki o pamięć historyczną i dokumentowania zbrodni dokonanych przez reżimy totalitarne.

- Naczelny Sąd Administracyjny w powołanym wyroku stwierdził, że takie założenie oznaczałoby jednak, że dane znajdujące się w rejestrach Instytutu Pamięci Narodowej pozostają poza jakąkolwiek kontrolą organów powołanych do przetwarzania i ochrony danych osobowych, nawet jeżeli nie odpowiadają rzeczywistości – przypomniał WSA. A co za tym idzie, weryfikacja nieprawdziwych lub niepełnych danych byłaby praktycznie niemożliwa, zaś dane zgromadzone w takich bazach niejednokrotnie dotyczą ważnych dóbr, jak dobre imię i cześć. Jeśli informacje są niezgodne z prawem, dochodzi do naruszenia wartości konstytucyjnie chronionych. WSA doprecyzował, że preambuła RODO umożliwia stosowanie jego przepisów do przetwarzania danych osobowych w celach archiwalnych, a zatem nie tylko w odniesieniu do bazy materiału (czyli w praktyce również w sprawach takich, jak przypadek domagającego się interwencji mężczyzny).

Czytaj więcej

Syn zmarłego opozycjonisty Jacka Jerza kwestionuje ustalenia IPN

Na sprawę podobnie spojrzał NSA, który oddalił skargę kasacyjną prezesa UODO. Również on nie przyjął punktu widzenia szefa urzędu, który nie dopatrzył się podstaw do wszczęcia postępowania. - W istocie prezes UODO uznaje, że nie może weryfikować baz danych, czy też informacji zawartych w bazach danych prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej – wskazał sąd. Doprecyzował, że podstawą odmowy mógłby być jedynie fakt, że postępowania realnie nie da się przeprowadzić, bo wykluczają to okoliczności prawne. A jeśli prezes uznałby, że to nie on powinien je zainicjować, musi wskazać, kto zobowiązany jest do takiego działania.

Sygn. akt: III OSK 4173/21

Sprawa, którą rozpoznał Naczelny Sąd Administracyjny dotyczyła mężczyzny wpisanego do inwentarza archiwalnego Instytutu Pamięci Narodowej jako były tajny agent SB. Domagał się on usunięcia z publicznie dostępnej bazy internetowej przypisanego mu pseudonimu i danych osobowych, a także sprostowania zamieszczonych na jego temat informacji.

IPN uznał, że żądania mężczyzny są bezpodstawne, bo upublicznienia takich danych w inwentarzu to ustawowy obowiązek tej instytucji. Informacje zaś pozyskiwane są z archiwalnych dokumentów i pochodzą od organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990. Podanie ich do wiadomości nie jest zatem działaniem zniesławiającym lub krzywdzącym.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dane osobowe
Sąd: kamery na klatce schodowej mogą naruszać prywatność lokatorów
Prawnicy
Jeden z najbardziej znanych prawników w Polsce odsunięty od zajęć ze studentami
Prawo dla Ciebie
Pokłosie afery Collegium Humanum? Będzie zaostrzenie przepisów o studiach podyplomowych
Edukacja i wychowanie
Duże zmiany w szkołach od 1 września 2024 r. Nowacka podpisała rozporządzenie
Samorząd
Krzyże w warszawskich urzędach zakazane. Sprawa trafi do prokuratury