Tak zwana inflacja żywnościowa w Unii Europejskiej bije kolejne rekordy – w październiku ceny w tej kategorii były średnio o 17,8 proc. wyższe niż rok wcześniej, co oznacza przyspieszenie wobec września aż o 2 pkt proc. – wynika z danych europejskiego urzędu statystycznego Eurostat. Dla porównania, w październiku ubiegłego roku było to zaledwie 2,3 proc.

Najmocniej drożeją w UE oleje i tłuszcze – średnio 32,5 proc. wzrostu rok do roku w październiku, mleko, sery i jaja – o 23,8 proc., warzywa – o 20,2 proc. (choć jeszcze we wrześniu roczny wzrost wynosił 13,7 proc.), a pieczywo i produkty zbożowe – o 18,8 proc.

Polska w dziesiątce

Wśród krajów badanych przez Eurostat, najbardziej dramatycznie wygląda sytuacja w Turcji, gdzie konsumenci za artykuły spożywcze muszą płacić niemal dwa razy więcej niż przed rokiem. Wśród krajów UE drożyzna w tym obszarze najbardziej dotyka mieszkańców Węgier – to 45 proc. wzrostu rok do roku, Litwy – 33,3 proc. oraz Łotwy – ok. 30 proc. Najmniej zaś jest dotkliwa na Cyprze i w Luksemburgu – ok. 11 proc.

W Polsce ceny żywności według unijnej metodologii wzrosły w październiku o 21,9 proc. rok do roku, co też oznacza kolejny rekord (we wrześniu 18,9 proc.), co daje ósmą pozycję wśród krajów UE. Z naszej analizy wynika, że w większości kategorii plasujemy się w pierwszej dziesiątce (z wyjątkiem warzyw, gdzie zajmujemy 17. miejsce).

Najmocniej lub niemal najmocniej w całej Unii to właśnie w Polsce drożeje cukier (drugie miejsce w UE, wzrost o niemal 100 proc.), margaryna i tłuszcze roślinne (trzecie, 58,5 proc. wzrostu rok do roku) oraz mięso drobiowe (trzecie, 42,4 proc. rok do roku).

– Dane Eurostatu jasno wskazują, że drożyzna w sklepach spożywczych jest problemem nie tylko polskim, ale ogólnoeuropejskim. Ale przyczyny tkwią w trendach globalnych – komentuje Adam Antoniak, ekonomista ING Banku Śląskiego.

Czytaj więcej

Mieczysław Groszek: Na inflacji zna się każdy

Szok wojenny

Jak opisuje Antoniak, kłopoty zaczęły się już pod koniec 2020 r., gdy w efekcie popandemicznego ożywienia popyt na świecie zaczął rosnąć, ale nie nadążała za tym podaż produktów rolnych, która zaczęła napotykać też bariery kosztowe i wynikające z przerwanych łańcuchów dostaw. Dobrym przykładem może być sytuacja na rynku mięsa: przez pandemię spadło jego spożycie, więc rolnicy ograniczyli pogłowie zwierząt hodowlanych. Gdy restauracje otworzyły się na nowo – mięsa po prostu zaczęło brakować.

Ceny surowców rolnych na globalnych rynkach rosły dynamicznie już w 2021 r., ale po wybuchu wojny w lutym 2022 wręcz eksplodowały. – Zarówno Rosja, jak i Ukraina są dużymi producentami zboża i roślin oleistych. Ograniczenie ich podaży wywołało szok na rynkach rolnych – zauważa Marcin Luziński, ekonomista Santander Bank Polska.

Po uruchomieniu korytarza dla transportu zboża z Ukrainy drogą morską sytuacja nieco się ustabilizowała, ale ceny wciąż są wysokie, a niepewności o przyszłość bardzo duża.

Łańcuchy podwyżek

Luziński zauważa przy tym, że wraz ze wzrostem cen zboża drożeć zaczęły nie tylko produkty zbożowe (jak chleb czy makarony), ale też pasza dla zwierząt, a w konsekwencji mięso. Z kolei drożejące rośliny oleiste sprawiają, że rosną ceny ich zamienników, czyli tłuszczy zwierzęcych.

Czytaj więcej

Lek na spadek wartości auta

Ciekawe, że w krajach Europy Środkowo-Wschodniej żywność drożeje zwykle wyraźnie mocniej niż na zachodzie kontynentu (może z wyjątkiem Niemiec, gdzie mowa o niemal 20-proc. wzroście). Przyczyną, zdaniem ekonomistów PKO BP, może być m.in. duża presja kosztowa w naszym regionie, wynikająca z wyższych cen surowców rolnych, nawozów, paliw, ale też kosztów pracy. – Kraje naszego regionu silniej odczuły wybuch wojny przeciw Ukrainie poprzez deprecjację swoich walut – zauważa Jakub Olipra, ekonomista z Credit Agricole Bank Polska.

Istotny również może być fakt, że ogółem w Europie Środkowo-Wschodniej ceny żywności są (lub przynajmniej były dotychczas) relatywnie niższe. Skokowy wzrost nominalnych kosztów produkcji jest więc dla nas bardziej dotkliwy.

Kiedy szczyt inflacji

Co mieszkańców Europy i Polski czeka w przyszłości? Niestety, tu na razie nie ma dobrych informacji. Co prawda na globalnym rynku surowców rolnych widać postępującą normalizację (według indeksu FAO) i zdaniem ekonomistów PKO BP daje to pewne nadzieję na zbliżający się szczyt inflacji żywnościowej. Ale ten szczyt wciąż jeszcze przed nami.

Czytaj więcej

Leasing szuka sposobów na problemy

– Na rynku surowców rolnych widać pewne korekty, ale jednocześnie trzeba zwrócić uwagę, że za wzrost cen żywności odpowiadają w coraz większym stopniu również rosnące koszty jej produkcji i dystrybucji – zaznacza Jakub Olipra. – Presja kosztowa związana z kryzysem na rynku cen energii, drożejącymi paliwami czy rosnącymi wynagrodzeniami rozlała się już szeroko i wpływa na wszystkie towary i usługi do konsumentów, także na artykuły spożywcze. Dlatego wzrost cen na sklepowych półkach będziemy obserwowali jeszcze przez jakiś czas – ocenia też Adam Antoniak.

Według prognoz Credit Agricole Bank Polska inflacja żywnościowa w Polsce osiągnie maksimum w końcówce tego roku, w kolejnych miesiącach dynamika wzrostu powinna łagodnie obniżać się do jednocyfrowego wyniku w IV kw. 2023 r., co jednak nie znaczy, że ceny zaczną spadać.

Zboże wciąż drożeje

– Zmiany trendów, czyli spadku dynamiki wzrostu cen żywności można spodziewać się w I lub II kw. 2023 r. – ocenia też Marcin Luziński. – Niestety, obecnie mamy też efekt drugiej rundy: drogie paliwa, energia, a także presja płacowa przekładają się na wzrosty kosztów produkcji, a więc i cen niemal wszystkiego – dodaje.

Wracając do sytuacji na rynkach rolnych, warto podkreślić, że według indeksu FAO, który śledzi miesięczne zmiany międzynarodowych cen koszyka masowo sprzedawanych towarów żywnościowych, w październiku 2022 r. taniały wszystkie grupy towarów żywnościowych z wyjątkiem zbóż.

Spadki widać w przypadku indeksu cen produktów mlecznych, olejów roślinnych, mięsa oraz cukru. Natomiast zboża drożeją we wszystkich kategoriach – m.in. pszenica (przez niepewność związane z korytarzem dostaw z Ukrainy), kukurydza czy ryż.

Tako rzecze prezes Adam Glapiński

Przez ostatnie kwartały podejmowaliśmy jako RPP decyzje o zacieśnieniu polityki pieniężnej w warunkach wysokiej inflacji, ale przy korzystnej sytuacji gospodarczej. Ale widzimy coraz więcej sygnałów spowolnienia aktywności. Słowo kryzys nie jest jednak adekwatne. Mamy do czynienia cały czas ze wzrostem gospodarczym. 8 września 2022 r.
Nie ma żadnego kryzysu, mamy tylko wysoką inflację. Kryzys jest, jak jest 20 proc. bezrobocia, przedsiębiorstwa upadają. Kryzysu w Polsce nie ma.
8 września 2022 r.
Mówiliśmy (…), że w okresie wakacyjnym inflacja wejdzie na górny pułap i użyłem takiego określenia, jeśli państwo pamiętają, że wejdziemy na taki płaskowyż, na którym inflacja już się będzie utrzymywać. Płaskowyż to znaczy, że tam będą jakieś górki, dołki, jak to jest na płaskowyżu, wzgórza, ale nie góry. Trochę inflacja może wzrosnąć, trochę zmaleć, coś takiego. Czy to, co się dzieje, to jeszcze jest w logice płaskowyżu, bo jest taki wzrost? No wystąpiły rzeczywiście trochę nowe czynniki głównie po stronie surowców energetycznych i żywności, które trochę zaburzają logikę płaskowyżu, ale być może to jest nadal płaskowyż. 6 października 2022 r.
Dalsza podwyżka stóp nie spowodowałaby jakichś dodatkowych korzystnych efektów, jeżeli chodzi o zwalczanie inflacji. 10 listopada 2022 r.
Nie kończymy cyklu zacieśniania, jesteśmy w stanie zawieszenia i pauzy. 10 listopada 2022 r.