Jak podał dziś Główny Urząd Statystyczny, przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w marcu 2022 r. wyniosło 6665,6 zł brutto. To o 12,4 proc. więcej niż w marcu 2021 r., podczas gdy w lutym roczny wzrost wyniósł 11,7 proc. To także więcej niż oczekiwania ekonomistów, którzy - według konsensusu Parkietu – spodziewali się spowolnienia rocznej dynamiki do 10,4 proc.

W porównaniu z lutym wynagrodzenia wzrosły i 7,2 proc. GUS wyjaśnia, że było to spowodowane m.in. wypłatami premii i nagród, podwyższeniem wynagrodzeń, jak również rozliczenia wynagrodzeń za pracę w godzinach nadliczbowych i wypłaty odpraw emerytalnych. Za to łącznie w I kwartale 2022 r. przeciętna płaca wzrosła o 11,7 proc., przy czym przykładowo w sekcji „Górnictwo i wydobywanie” - aż o 18 proc., w sekcji „Informacja i komunikacja” - o 11,1 proc., zaś w sekcji „Zakwaterowanie i gastronomia” o 17,5 proc.

Z kolei przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w marcu o 2,4 proc. rok do roku wobec wzrostu o 2,2 proc. lutym i konsensusu rynkowego wskazującego na wzrost o 2,4 proc. W porównaniu z lutym tego roku zatrudnienie wzrosło o 0,2 proc.

- Dane dla rynku pracy przedsiębiorstw wskazują przede wszystkim wyraźnie na narastającą presję płacową w tym sektorze – komentuje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. - Wzrost przeciętnego wynagrodzenia o ponad 12 proc. był widziany był w sektorze przedsiębiorstw ostatnio w czerwcu 2008 r., a więc w szczycie koniunktury i tuż przed wybuchem światowego kryzysu. W marcu tego roku polska gospodarka również jeszcze szybko rosła, ale w związku z wybuchem wojny w Ukrainie rewidowano już w dół prognozy na kolejne kwartały. Nie wzrost gospodarczy zatem był czynnikiem napędzającym wzrost płac. Była nim wysoka inflacja, której z kolei tak wysokie poziomy, jakie notowane są obecnie, widziane były w 2000 r.- zaznacza Kurtek.

Wzrost przeciętnej płacy o 12,4 proc. w marcu oznacza, że jest to jeszcze wzrost wyższy niż inflacja, która wyniosła 11 proc. – Ale realny wzrost to jedynie ok. 1,3 proc., już uległ wyraźnej redukcji i coraz bardziej prawdopodobne jest, że przy dalej przyspieszającej inflacji notować będziemy wkrótce realne spadki wynagrodzeń – dodaje Kurtek.

- Silny popyt na pracę w otoczeniu wysokiej CPI i wysokich oczekiwań inflacyjnych najprawdopodobniej oznacza utrzymanie dwucyfrowej dynamiki płac w kolejnych miesiącach. Jednocześnie firmy są w stanie przerzucać rosnące koszty na konsumentów. Oznacza to nakręcanie się spirali cenowo płacowej i utrwalenie wysokiej CPI mimo tarcz antyinflacyjnych – oceniał też Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Benecki dodaje, że na tak wysoką dynamikę płac wpływ mógł mieć też Polski Ład.