Jak podał w środę GUS, produkcja sprzedana polskiego przemysłu, liczona w cenach stałych, zwiększyła się we wrześniu o 8,8 proc. rok do roku, po zwyżce o 13,2 proc. w sierpniu. To wynik nieco powyżej przeciętnych szacunków ekonomistów ankietowanych przez „Rzeczpospolitą”, którzy spodziewali się zwyżki produkcji o 8,2 proc. rok do roku.

Wzrost produkcji wyhamował przede wszystkim pod wpływem mniej korzystnego niż w sierpniu układu kalendarza (wrzesień miał w br. tyle samo dni roboczych co w 2020 r., a sierpień aż o dwa więcej) oraz wyższej bazy odniesienia sprzed roku. Produkcja oczyszczona z tego rodzaju zaburzeń wzrosła o 8,7 proc. rok do roku, po 10,7 proc. w sierpniu. W stosunku do poprzedniego miesiąca podskoczyła jednak aż o 0,9 proc., najbardziej od marca. Tymczasem w sierpniu oczyszczona z wpływu czynników sezonowych produkcja zmalała o 0,3 proc.

Branżą, która najmocniej odczuwa skutki zaburzeń w globalnych łańcuchach dostaw, jest motoryzacja. W tym przypadku produkcja załamała się we wrześniu o 17,3 proc. rok do roku. Aż 30 spośród 34 wyodrębnianych przez GUS działów przemysłu odnotowało jednak wzrost sprzedaży. Najbardziej, o 22,1 proc., zwiększyła się produkcja energii elektrycznej, gazu, pary wodnej i gorącej wody. Bardzo dobrze radziły sobie jednak także branże zorientowane na eksport. Przykładowo, produkcja maszyn i urządzeń zwiększyła się o 15,9 proc. rok do roku, a wyrobów elektronicznych i optycznych o 14,9 proc. rok do roku.

W środowych danych uwagę zwraca to, że ponownie bardzo szybko (o 13,8 proc. rok do roku, po 19,3 proc. w sierpniu) bardzo szybko rosła produkcja dóbr zaopatrzeniowych. Dla porównania, produkcja dóbr konsumpcyjnych trwałego użytku zwiększyła się 5,7 proc. rok do roku, po 10,6 proc. w sierpniu, a dóbr konsumpcyjnych nietrwałych o 4,8 proc. (po 6,3 proc.). Nieznacznie zmalała sprzedaż towarów inwestycyjnych.

Szybki wzrost produkcji dóbr zaopatrzeniowych może być przejawem przesunięć w globalnych łańcuchach dostaw. Przemysł na całym świecie zmaga się z niedoborem niektórych komponentów, a także opóźnieniami w ich dostawach. Zachodnioeuropejskie firmy mogą w tej sytuacji szukać nowych dostawców w krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

Zaburzenia w łańcuchach dostaw, rosnące koszty surowców oraz frachtu, a także narastające kłopoty firm ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników, powodują presję na wzrost cen. We wrześniu wskaźnik cen produkcji sprzedanej (PPI) zwiększył się o 10,2 proc. rok do roku, po 9,6 proc. w sierpniu. To pierwsza jego dwucyfrowa zwyżka od lat 90. XX w. Wynik ten jest jednak blisko szacunków ekonomistów ankietowanych przez „Rzeczpospolitą”.