Jak wynika z cokwartalnego badania prowadzonego przez firmę Nielsen na zlecenie „Rz”, ceny 20 produktów spożywczych przez ostatni kwartał spadły średnio o 0,1 proc., a w ujęciu rocznym o prawie 0,6 proc. Przez rok wartość koszyka najbardziej obniżyła się w hipermarketach, a wzrosła (o 1,65 proc.) w małych sklepach.

Nadal najniższe ceny oferują sklepy dyskontowe, jak Biedronka czy Lidl – za te same 20 produktów zapłacimy w nich 28 proc. mniej niż w tradycyjnie najdroższych małych sklepikach. – Przez ostatni rok koszt koszyka zmieniał się nieznacznie. Obserwowaliśmy niewielkie spadki cen produktów z kategorii majonezów, olejów i wódki rekompensowane przez wzrost cen produktów z kategorii wina i kawy – mówi Agnieszka Bujak z firmy Nielsen.

Spadek cen wymusza też sytuacja na rynku. Jak pisaliśmy w „Rz”, według raportu Nielsena w I kwartale wydatki Polaków na produkty żywnościowe i chemiczne wzrosły tylko o 4,3 proc., a jeszcze w 2008 r. dynamika kwartalna przekraczała średnio 15 proc. Z danych GUS wynika, że sprzedaż detaliczna w maju wzrosła w ujęciu rocznym o 4,3 proc., ale żywności spadła o 3,6 proc. Docierające do nas z opóźnieniem spowolnienie na rynku wymusza na firmach reakcję. – Obniżyliśmy ceny i w wielu lokalizacjach, także w przypadku sklepów internetowych, jesteśmy teraz w ścisłej czołówce jeśli chodzi o konkurencyjność oferty – mówi Jerzy Mazgaj, prezes sieci delikatesów Alma.

– Firmy muszą walczyć o przyciągnięcie klientów, dla których ciągle głównym kryterium wyboru podczas robienia zakupów jest cena, dlatego promocje są ciągle bardzo skuteczne – mówi Renata Juszkiewicz, dyrektor przedstawicielstwa grupy Metro w Polsce, do której należą sieci Real, Makro, Media Markt i Saturn.

Trudno się też dziwić wysokim cenom w małych sklepach. Rynek hurtowy szybko się konsoliduje, a pojedynczy sklep czy nawet niewielka sieć nie jest w stanie wynegocjować takich rabatów jak wielkie firmy handlowe. Dlatego najmniejszych placówek, które w efekcie spowolnienia muszą jeszcze ceny podnosić, nadal ubywa. W ubiegłym roku z rynku zniknęło ich 10 proc., czyli niemal 5,8 tys., a w tym należy się spodziewać co najmniej powtórzenia takiego wyniku. Po drugiej stronie rynku trwa zaś zmasowana ekspansja dyskontów – tylko Biedronka otwiera rocznie co najmniej 100 nowych sklepów.

Polacy są przywiązani do zakupów w sklepach blisko domu – w naszym kraju jest ich ciągle najwięcej w Europie. Jednak kryzys i poszukiwanie niskich cen powoli zmieniają te przyzwyczajenia, co jeszcze bardziej umacnia pozycję dużych sieci.

[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora

[mail=p.mazurkiewicz@rp.pl]p.mazurkiewicz@rp.pl[/mail][/i]