Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie argumenty strategiczne i społeczne przemawiają za odwieszeniem obowiązkowej służby wojskowej.
- Czy są określone koszty finansowe poboru.
- Jaka jest formalna procedura przywrócenia poboru i jak ten temat jest wykorzystywany na scenie politycznej.
– Ja bym tego nie wykluczyła – stwierdziła ostatnio nowa wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pytana o odwieszenie poboru na antenie radia RMF FM. To kolejny taki głos. Jak pisaliśmy niedawno na łamach „Rz”, niektórzy generałowie mówią już wprost, że pytanie nie brzmi raczej „czy”, ale „kiedy” przywrócimy pobór, który został głosami m.in. dwóch głównych partii politycznych zawieszony w 2008 r.
Niedawno na ten temat debatę zorganizowało prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, a wydaje się, że temat jako jeden z pierwszych, rok temu wywołał europoseł Michał Dworczyk, publikując w Instytucie Wschodniej Flanki raport o Powszechnej Służbie Wojskowej. – Powszechna obowiązkowa służba wojskowa jest niezbędna z dwóch powodów. Po pierwsze, musimy budować rezerwy osobowe, których obecnie dramatycznie nam brakuje. Po drugie, musimy kształtować właściwe postawy społeczne związane z obowiązkami obywatela wobec państwa i budową wspólnoty narodowej – wyjaśnia nam polityk.
Warto pamiętać, że choć obecnie w Polsce mamy nieco ponad 200 tys. żołnierzy zawodowych i ochotników, to patrząc na zmagania Ukrainy, w czasie wojny ich liczba wzrośnie 3-4-krotnie, co oznacza mobilizację ok. pół miliona dodatkowych żołnierzy. Jednym z rozwiązań na masowe szkolenie rezerw jest właśnie pobór.
Sztab: Nie są prowadzone takie kalkulacje
Oczywiście wprowadzenie takiego rozwiązania oznacza m.in. to, że poborowym trzeba zapewnić miejsce do spania, wyżywienie, a także żołd. Potrzebna jest do tego też niezbędna infrastruktura i poligony, na których rekruci mogliby ćwiczyć w tak dużych liczbach, itd. Obecnie na krótkich szkoleniach co roku jest kilkadziesiąt tysięcy rezerwistów. I o ile można zakładać, że liczba poborowych byłaby podobna, to już ich szkolenie musiałoby być liczone w miesiącach.
Spytaliśmy więc, czy w MON są wyliczenia, ile pobór mógłby kosztować rocznie i czy są wyliczenia, ile to będzie kosztować gospodarkę? Niestety, nie otrzymaliśmy żadnej konkretnej odpowiedzi, a jedynie to, że w „resorcie obrony analizowane są różne scenariusze”.
Czytaj więcej
Musimy oswajać się z myślą, że w oparciu o ochotników nie zbudujemy siły armii. To oznacza, że jakaś forma przymusu służby wojskowej wróci. Kluczow...
O koszty spytaliśmy też w Sztabie Generalnym. – Obecnie nie są prowadzone prace związane z przywróceniem obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej, w związku z czym nie są przygotowywane ani publikowane kalkulacje kosztów takiego rozwiązania – odpowiedzieli nam pracownicy Zespołu Prasowego Sztabu Generalnego. Jednak warto pamiętać, że brak aktualnej kalkulacji kosztów nie oznacza, że nie ma planów. – Siły Zbrojne RP posiadają przygotowane warianty działania umożliwiające realizację powszechnego obowiązku obrony. Szczegółowe rozwiązania dotyczące organizacji, skali przedsięwzięcia, niezbędnej infrastruktury, zabezpieczenia logistycznego oraz potrzeb szkoleniowych mają charakter planistyczny i niejawny, dlatego nie podlegają upublicznieniu – wyjaśniają i dodają, że „zakres niezbędnych nakładów finansowych oraz inwestycji zależałby od przyjętej skali przedsięwzięcia, liczby powoływanych osób, czasu trwania służby oraz uwarunkowań bezpieczeństwa państwa”.
Koszt poboru liczony w miliardach
Zgodnie z planem w 2026 r. na obronność mamy wydać ok. 200 mld zł. Z tego prawie 25 proc. zostanie wydanych na pensje, emerytury i inne świadczenia osobowe. Już teraz na świadczenia dla żołnierzy Dobrowolnej Zasadniczej Służby Wojskowej (tzw. dobrowolny pobór) i Terytorialnej Służby Wojskowej (Wojska Obrony Terytorialnej) wydajemy co roku ponad 5 mld zł.
Zapewne gdyby faktycznie doszło do odwieszenia poboru, to inwestycje w bazę szkoleniową, które obecnie prowadzi armia, musiałyby jeszcze zostać zwiększone, ponieważ trzeba odbudować liczbę miejsc zakwaterowania. To także musiałoby być liczone w miliardach złotych rocznie.
Natomiast zupełnie nie znamy kosztów, jakie wprowadzenie poboru, czyli zdjęcie z rynku pracy kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy pracowników rocznie, stanowiłoby dla gospodarki. I choć oczywistym jest, że znacznie taniej jest przeciwnika, czyli Federację Rosyjską odstraszać, czyli wydawać nawet 5 czy 6 proc. PKB na obronność, niż toczyć wojnę, to jednak warto mieć wiedzę, jak te działania mogą wpłynąć na nasz budżet i gospodarkę.
Pobór przywraca prezydent na wniosek MON
Na ile realne jest przywrócenie poboru w najbliższym czasie? Choć niektórzy politycy temat podnoszą, to w MON obecnie nie są prowadzone takie prace i żadna z głównych partii nie mówi wprost, że pobór powinien zostać przywrócony. Według sondaży Polacy są w tej kwestii podzieleni, i im starsi respondenci, tym bardziej chętni do przywrócenia poboru. Młodsi są raczej przeciwni. Prawdopodobnym jest, że przed przyszłorocznymi wyborami, główne partie zaczną badać grunt, jak temat „ograć politycznie”.
Jak to wygląda proceduralnie wyjaśnili nam urzędnicy MON: „Zgodnie z art. 152 ust. 2 ustawy o obronie Ojczyzny, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, na wniosek Rady Ministrów wprowadza, w drodze rozporządzenia, obowiązek pełnienia zasadniczej służby wojskowej, określając termin jej rozpoczęcia i zakończenia, a ponadto obowiązek ten wprowadza się z uwzględnieniem potrzeb Sił Zbrojnych. Obrona Ojczyzny jest konstytucyjnym obowiązkiem obywatela RP.”