Budżet Ukrainy otrzymał w środę, 3 lipca, od Międzynarodowego Funduszu Walutowego piątą transzę w wysokości około 2,2 mld dolarów w ramach czteroletniego programu Extended Financing Facility (EFR).
Minister finansów Serhij Marczenko przypomniał, że w ciągu 14 miesięcy funkcjonowania programu EFR Ukraina pomyślnie przeszła już cztery procedury kontrolne, dzięki którym otrzymała około 7,6 mld dolarów z 15,6 mld dolarów przewidzianych w programie.
Bez pokonania korupcji nie ma wsparcia MFW
„Nadal aktywnie pracujemy nad wdrożeniem wspólnie zdefiniowanych reform, co pomaga zapewnić stabilność makrofinansową i stwarza warunki do dalszej odbudowy i rozwoju ukraińskiej gospodarki na drodze do członkostwa w UE” – zapewnił minister.
Czytaj więcej
Polska powinna podnieść mocno poprzeczkę w luzowaniu polityki pieniężnej w związku z rosnącymi wydatkami na infrastrukturę, zmiany klimatu i bezpie...
Przed piątym przeglądem kontrolnym, władze Ukrainy muszą wykazać się kontynuacją reform strukturalnych obejmujących finanse publiczne, sektor finansowy, politykę pieniężną i kursową, zarządzanie, sektor energetyczny i to na co MFW i Unia od dawna zwraca szczególną uwagę - przeciwdziałanie korupcji.
Według Bloomberga MFW dodał wymóg Ukrainie zmiany Kodeksu Celnego w celu wzmocnienia walki z korupcją. W szczególności Ukraina będzie musiała dostosować swoje operacje celne do prawodawstwa Unii Europejskiej, wzmocnić uczciwość personelu i wprowadzić przejrzysty proces rekrutacji.
Zegar spłaty długów tyka
Kolejna transza pomocy MFW doszła do Kijowa na miesiąc przed końcem memorandum na spłatę długów zagranicznych przed prywatnymi wierzycielami. Jak przypomina brytyjski tygodnik "The Economist", przez ostatnie dwa lata wierzyciele zgodzili się na zawieszenie spłaty zadłużenia, ale moratorium od prywatnych zagranicznych posiadaczy obligacji wygasa 1 sierpnia.
Zadłużenie Kijowa wobec rządów, jak i prywatnych pożyczkodawców - jest rocznie warte 15 proc. ukraińskiego PKB, a gdyby płatności były wymagane, byłyby drugim co do wielkości wydatkiem państwa, po obronie.
Czytaj więcej
Rząd rosyjski zatwierdził uproszczone przekazywanie skonfiskowanej broni na potrzeby wojsk agresora na Ukrainie. Trafi tam nie tylko broń skonfisko...
Dlatego Międzynarodowy Fundusz Walutowy chce, by ukraiński Serhij Marczenko wynegocjował umorzenie części długu. Jednak zawarcie porozumienia w tak krótkim czasie wydaje się mało prawdopodobne. W czerwcu Marczenko zaproponował wierzycielom układ, który zmniejszałby obecną wartość długów o 60 proc.. Wierzyciele się na to nie zgodzili. Zaproponowali redukcję o 22 proc.
"Pod koniec roku stosunek ukraińskiego długu do PKB zbliży się do 94 proc. (…) Kwoty dostarczane przez sojuszników są imponujące, ale jest to artyleria, czołgi i fundusze celowe, a nie gotówka. Tylko 8 mld dolarów z ostatniego amerykańskiego pakietu trafi bezpośrednio do ukraińskiego rządu, co stanowi równowartość nieco ponad jednej czwartej rocznych wydatków Ukrainy na świadczenia socjalne, a nawet to jest w formie pożyczki. Unia planuje zaoferować nieco więcej, ale nadal tylko 38 mld dol. w ciągu trzech lat" – pisze "The Economist".
Ukraina walczy za nas, potrzebne zrozumienie
Według brytyjskich dziennikarzy w razie braku porozumienia, Ukraina ma dwie opcje. Jedną z nich jest wynegocjowanie przedłużenia zamrożenia obsługi zadłużenia, drugim jest niewypłacalność.
W normalnej restrukturyzacji wierzyciele stawiają na perspektywy gospodarcze kraju. Jednak pożyczanie pieniędzy krajowi w stanie wojny wiąże się z innym nadzwyczajnym ryzykiem: czy dłużnik wygra?.
"Posiadacze obligacji są również sceptyczni co do planów długoterminowej odbudowy Ukrainy w przypadku zwycięstwa. Chociaż sojusznicy i MFW argumentowali, że restrukturyzacja umożliwi Ukrainie ponowne wejście na rynki finansowe, gdy tylko wojna się zakończy, a jej sojusznicy umorzą długi, inwestorzy nie są przekonani, że taki dzień kiedykolwiek się zmaterializuje. Uważają oni raczej, że restrukturyzacja byłaby pierwszą z wielu prób podjętych przez sojuszników Ukrainy w celu przeniesienia ciężaru finansowego wojny i kosztów odbudowy z rządów na sektor prywatny" – pisze brytyjski tygodnik (cytat za PAP).