MF odkupywało obligacje WZO117, PS0417 oraz DS1017, zapadające – odpowiednio – w styczniu, kwietniu i październiku. Inwestorzy oferowali papiery o wartości nieco ponad 6 mld zł, resort przyjął oferty warte 3,7 mld zł.
W zamian Ministerstwo Finansów oferowało zerokuponowe obligacje dwuletnie OK1018, siedmiolatki o oprocentowaniu indeksowanym inflacją IZ0823 oraz stałokuponowe 10-latki DS0727. Łączny popyt na te papiery sięgnął 6,3 mld zł, przekraczając sprzedaż o 62 proc.
Ekonomiści banku Pekao w raporcie przedaukcyjnym wskazywali, że zadowalająca byłaby sprzedaż przewyższająca 5-6 mld zł. Resort odrzucił jednak dużą część ofert kupna ze względu na zbyt niskie ceny.
– Wielkość oferty nie była z góry określona, ale sądzę, że MF liczyło na wyższą sprzedaż, w okolicy 6 mld zł. Ja też przewidywałem sprzedaż na takim poziomie, co i tak oznaczałoby mniejsze zainteresowanie inwestorów polskimi obligacjami niż na poprzednich, podobnych przetargach – powiedział „Parkietowi” Mirosław Budzicki, strateg rynkowy banku PKO BP.
Jak jednak dodał, wyceny obligacji na aukcji były zbliżone do tych, jakich można było oczekiwać w obecnych warunkach rynkowych.
Minimalna cena sprzedaży 10-latek wyniosła 929,50 zł, a odpowiadająca jej maksymalna rentowność 3,29 proc. Dla porównania, miesiąc temu resort finansów sprzedawał te papiery z rentownością na poziomie niespełna 3,1 proc. Ekonomiści Pekao spodziewali się, że tym razem wskaźnik ten wyniesie 3,27 proc.
W przypadku dwulatek minimalna cena sprzedaży wynosiła 965,6 zł, a odpowiadająca jej maksymalna rentowność 1,80 proc.- zgodnie z oczekiwaniami ekspertów Pekao. Na przetargu miesiąc temu rentowność ta wynosiła 1,74 proc.
Obligacje IZ0823 resort finansów oferował ostatnio w maju. Wtedy jej cena wynosiła 111 zł, obecnie zaś inwestorzy płacili za nią około 111,3 zł.