Reklama

Regulacyjny paradoks Donalda Trumpa

We wtorek minie rok od rozpoczęcia drugiej kadencji amerykańskiego prezydenta. Choć zasadniczo jest on za ograniczaniem regulacji, to w sektorach kluczowych dla bezpieczeństwa, rola rządu się zwiększa.

Publikacja: 19.01.2026 04:03

Prezydent USA Donald Trump

Prezydent USA Donald Trump

Foto: PAP/EPA/SHAWN THEW

Prezydent Donald Trump jest republikaninem i zgodnie z duchem tej formacji zasadniczo jest za ograniczaniem regulacji. Np. w grudniu sprzeciwił się temu, by poszczególne stany w USA mogły wprowadzać własne prawa dotyczące sztucznej inteligencji, co de facto pozwala gigantom z Doliny Krzemowej na znacznie swobodniejsze działanie. Jego administracja idzie także w stronę zmniejszania regulacji związanych z ochroną środowiska dla przemysłu wydobywczego. Zgodnie z hasłem „drill, baby, drill”, zwiększanie wydobycia np. na Alasce ma być łatwiejsze. Trump wycofał się także z Porozumienia Paryskiego, zgodnie z którym państwa sygnatariusze powinny ograniczać emisję dwutlenku węgla, co siłą rzeczy wiąże się z dodatkowymi regulacjami i ograniczeniami biurokratycznymi.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie podejście do regulacji sektora sztucznej inteligencji ma administracja Donalda Trumpa?
  • Jakie regulacje wprowadził Trump w przemyśle zbrojeniowym dotyczące zarządzania finansami firm?
  • Dlaczego administracja Trumpa inwestuje w rozwój surowców krytycznych?
  • Które branże w Stanach Zjednoczonych doświadczyły rosnącej interwencji rządu pod rządami Donalda Trumpa?
  • Jak trend zwiększania zaangażowania państwa w gospodarkę jest widoczny również poza USA?

Donald Trump do zbrojeniówki: dywidendy nie będzie, macie inwestować

Jednak w tym zasadniczo antyregulacyjnym duchu widać też obszary zupełnie innego podejścia. I tak stosunek prezydenta Stanów Zjednoczonych do przemysłu zbrojeniowego jest… skomplikowany. Jeszcze w poprzedniej kadencji Donald Trump w niewybredny sposób domagał się od największego koncernu zbrojeniowego świata – firmy Lockheed Martin – by obniżył ceny na swój flagowy produkt, czyli samolot piątej generacji F-35. Później ceny faktycznie spadły, a polityk uznał, że to jego zasługa. Niektórzy twierdzili, że było to po prostu związane z tym, że skala produkcji rosła, ponieważ program dojrzewał i predykcje od początku zakładały, że w kolejnych latach cena będzie niższa. M.in. takie wykresy pokazywali przedstawiciele firmy w Polsce, jeszcze zanim nasz rząd zdecydował się na zakup tych statków powietrznych w 2020 r. Tak czy inaczej, „w rekordowym roku dla programu F-35 Lightning II firma Lockheed Martin dostarczyła 191 maszyn F-35 w 2025 r. przekraczając poprzedni rekord dostaw wynoszący 142 samoloty”, informuje spółka, co jasno pokazuje, że skala dalej rośnie. Choć teraz ceny już raczej nie spadają.

Czytaj więcej

Stany Zjednoczone znów chcą budować statki i okręty

Jednak teraz republikański polityk idzie znacznie dalej niż połajanki o wysokich cenach w mediach społecznościowych. W ostatnich tygodniach wprowadził regulację, która firmom zbrojeniowym ogranicza zasady wypłaty dywidend, możliwości skupu własnych akcji oraz wysokość wynagrodzeń ich CEO. Ma dotyczyć tych firm, które „nie dowożą”, czyli spóźniają zamówienia czy nie nadają im wystarczająco wysokiego priorytetu. Zasadniczo celem jest pobudzenie inwestycji amerykańskiej zbrojeniówki i wymuszenie na niej, by zwiększyła swe moce produkcyjne, ale, jak donosił „FT”, sposób oceny tego, które koncerny nie starają się wystarczająco wydaje się być niejasny. Ta regulacja może ograniczyć chęć inwestorów do angażowania się w tę branżę.

Reklama
Reklama

Z drugiej strony, kilka dni później, już po tym, gdy kursy spółek giełdowych ucierpiały, Trump zapowiedział, że w kolejnym roku chce zwiększyć budżet na obronność o ok. 50 proc., co oznacza wzrost o gigantyczne 500 mld dol. z których duża część trafiłaby zapewne do amerykańskich koncernów zbrojeniowych. I też trzeba odnotować, że prezydent regularnie zachwala amerykańską zbrojeniówkę jako najlepszą na świecie, a jego administracja mocno angażuje się w promowanie produktów amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego w innych krajach. Warto przypomnieć, że w czasie swojej pierwszej kadencji w jedną z pierwszych wizyt zagranicznych poleciał do Arabii Saudyjskiej i ogłosił, że Arabia Saudyjska kupi uzbrojenia od amerykańskich koncernów za 110 mld dol. a w ciągu 10 lat ta kwota miała się wielokrotnie zwiększyć. Jak opisuje Bob Woodward, w swojej książce „Strach”, w tamte negocjacje był zaangażowany m.in. zięć prezydenta Jared Kushner.

Czytaj więcej

Trump rządzi od roku. Ameryka nie stała się wielka

Na marginesie można dodać, że także w Polsce bardzo widać bardzo mocno zaangażowanie amerykańskich dyplomatów w lobbowanie i sprzedaż nam uzbrojenia amerykańskich koncernów. Z tym że jest to niezależne od tego, czy rządzą demokraci czy republikanie.

Państwo pod rządami Donalda Trumpa zaangażowane w biznes

Innym obszarem, w którym administracja Trumpa zwiększa zaangażowanie państwa, są chociażby surowce krytyczne. I tak w ubiegłym tygodniu ogłoszono, że Departament Obrony, obecnie nazywany Departamentem Wojny, zaangażował się finansowo w spółkę Atlantic Alumina, która ma rozbudować zdolności do produkcji tlenku glinu i galu.

Ale to niejedyny projekt dotyczący surowców krytycznych. Już w lipcu rząd objął udziały w MP Materials. „ Dzięki wielomiliardowemu pakietowi inwestycji i długoterminowym zobowiązaniom ze strony Departamentu Obrony, MP Materials wybuduje drugi krajowy zakład produkcji magnesów, aby obsługiwać zarówno klientów z sektora obronnego, jak i klientów komercyjnych”, czytamy w komunikacie spółki. Jeśli dodamy do tego, że USA właśnie pracują nad ustawą, zgodnie z którą mają zostać utworzone specjalne państwowe zapasy surowców krytycznych, by móc uniezależnić się od Chin, to widać, że są dziedziny, w których prezydent Donald Trump nie stroni od zaangażowania.

Czytaj więcej

W europejskiej zbrojeniówce rządzą Brytyjczycy
Reklama
Reklama

Jednak jeśli chodzi o interwencjonizm państwa w prywatny rynek w USA, chyba najgłośniej w ostatnim czasie było o sierpniowym przejęciu przez rząd amerykański 10-proc. udziału w gigancie IT, Intelu Spółka od miesięcy znajdowała się w kryzysie, m.in. dlatego zrezygnowała z planów inwestycji w zakład półprzewodników pod Wrocławiem. – Przyszedł, chcąc utrzymać swoją posadę i ostatecznie dał nam 10 miliardów dol. dla Stanów Zjednoczonych. Więc zarobiliśmy 10 miliardów dol. – tak o negocjacjach z CEO Intela Lip-Bu Tanem opowiadał prezydent Trump nawiązując m.in. do tego, że rząd USA objął akcje Intela po cenie niższej niż wówczas oferowana na giełdzie.

Latem rząd amerykański włączył się także w przejęcie producenta stali US Steel przez japoński Nippon i zapewnił sobie tzw. złotą akcję. M.in. dzięki temu potem zablokował zamknięcie jednego z zakładów – Granite City.

Jak napisał Reuters, „szeroka interwencja rządu federalnego w sprawy korporacyjne niepokoi krytyków, którzy twierdzą, że działania Trumpa tworzą nowe kategorie ryzyka korporacyjnego”.

Warto jednak pokreślić, że taka dwuznaczność prezydenta Trumpa nie jest niczym szczególnym – trend większego zaangażowania w kluczowe dla bezpieczeństwa dziedziny widać także w Europie. I tak np. w ostatnim czasie rząd niemiecki blokował przejęcie Commerzbanku przez włoskie UniCredit, rząd holenderski ogłosił przejęcie kontroli nad produkującą półprzewodniki Nexperią z rąk chińskich, a np. rząd Polski zaangażował się m.in. w ratowanie Rafako czy Huty Częstochowa, którą przejął resort obrony narodowej. Żyjemy w czasach, gdy coraz częściej „niewidzialna ręka rynku” zastępowana jest przez bardzo widoczną rękę państwa. 

Biznes
Budujemy w firmie społeczność wokół projektów AI
Biznes
Europejscy żołnierze na Grenlandii, dochody Rosji i europejska chmura Amazona
Biznes
Rekordowy rok PAIH. Powstanie 6,6 tys. miejsc pracy
Biznes
Klienci muszą się przygotować na podwyżki w 2026. Eksperci wskazują branże
Biznes
Amazon ma dla Europy jej własną chmurę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama