10 tys. euro kary za złe wymawianie nazwy popularnego włoskiego dania?

Nieprawidłowa wymowa słowa „bruschetta” może być bardzo kosztowna. Według nowego włoskiego prawa za złą wymowę nazwy tego popularnego dania będzie trzeba zapłacić mandat w wysokości nawet 100 tys. euro (niemal 500 tys. złotych) – tak przynajmniej twierdzą włoskie media.

Publikacja: 15.04.2023 17:02

10 tys. euro kary za złe wymawianie nazwy popularnego włoskiego dania?

Foto: Adobe Stock

Nowy projekt ustawy językowej to pomysł prawicowej partii rządzącej - Fratelli d'Italia (Bracia Włosi).

Partii Bracia Włosi premier Giorgii Meloni pracuje nad ustawą, w której zapisano, że stosowanie w oficjalnej komunikacji języków innych niż włoski będzie we Włoszech groziła grzywna w wysokości od 5 do nawet 100 tys. euro (ok. 470 tys. złotych). Według Reuters przepis ten obowiązywać miałby nie tylko w jednostkach publicznych, ale też prywatnych firmach działających na terytorium Włoch. Ustawa ma zapobiec anglicyzacji języka włoskiego. Język włoski ma być też podstawowym językiem w urzędach państwowych zajmujących się sprawami obcokrajowców przebywających na terenie Włoch.

Czytaj więcej

„Nie zabijajcie ChatGPT". Europa może zablokować superinteligentnego bota

Autorzy projektu chcą też, aby Ministerstwo Kultury ustanowiło specjalną komisję, której celem byłoby czuwanie nad poprawnym stosowaniem i wymową języka włoskiego w szkołach, mediach, handlu i reklamie. Zdaniem włoskich mediów to może być pułapka na zagranicznych turystów, którzy zniekształcają nazwy popularnych włoskich dań, takich jak bruschetta, gnocchi czy chianti- anglicyzując ich wymowę.

Od czasu upublicznienia projektu ustawy na początku kwietnia w mediach wybuchła fala sprzeciwu wobec kontrowersyjnej ustawy. Ruch Pięciu Gwiazd opisuje tę propozycję jako „graniczącą z absurdem”. Nowa liderka socjaldemokratów, Elly Schlein, oskarża rząd o to, że każdego dnia rozsiewa nowe potworności. Nawet Accademia della Crusca, instytut zajmujący się kultywacją języka włoskiego, twierdzi, że zakaz mówienia w języku angielskim jest przesadą.

Pomysłodawcy ustawy jednak się nie poddają. Fabio Rampelli, poseł do parlamentu z Fratelli d'Italia, chce zakazania anglicyzmów w niektórych dziedzinach życia codziennego. Uważa on, że język włoski jest „zdegradowany i upokorzony” przez wpływy zewnętrzne. Ponadto Rampelli zaplanował powołanie komisji w Ministerstwie Kultury, która zajmie się poprawnym użyciem i wymową języka włoskiego. Chociaż dokładna rola tego organu jest niejasna, CNN doszło do wniosku, że „wymawianie „bru-schetta” zamiast „bru-sketta” może niedługo okazać się karalne”. Wiele mediów podchwyciło to porównanie, a plany Rampelliego stały się znane jako „prawo bruschetty”.

Niektóre media potraktowały artykuł CNN jako dowcip primaaprilisowy, ale spora część uważa, że tak może się skończy pomysł deputowanego partii rządzącej. Policja będzie karać mandatami kaleczących język włoski turystów, którzy będą się bać mówić po angielsku w sklepach i w restauracjach.

Wielu komentatorów uważa, że ustawa to czysto symboliczna akcja skierowana do wyborców partii, tych najbardziej konserwatywnych o ksenofobicznych. Politolog Andrea De Petris - dyrektor naukowy Centrum Polityki Europejskiej w Rzymie nie wierzy, że propozycja ustawy jest czysto symboliczną polityką, ale że Fratelli d'Italia celowo chce odwrócić uwagę od problemów gospodarczych i politycznych we Włoszech za pomocą sensacyjnych działań, takich jak ta. „Media spędzają następnie tydzień, informując o takich kwestiach, jak proponowane przepisy – a prawdziwe problemy Włoch schodzą na drugi plan” – uważa De Petris.

Najprawdopodobniej nikt nie musi się obawiać, że zostanie oskarżony o błędną wymowę bruschetty. Takie prawo byłoby też trudne do zrealizowania, bo kto miałby je kontrolować w życiu codziennym?

Nowy projekt ustawy językowej to pomysł prawicowej partii rządzącej - Fratelli d'Italia (Bracia Włosi).

Partii Bracia Włosi premier Giorgii Meloni pracuje nad ustawą, w której zapisano, że stosowanie w oficjalnej komunikacji języków innych niż włoski będzie we Włoszech groziła grzywna w wysokości od 5 do nawet 100 tys. euro (ok. 470 tys. złotych). Według Reuters przepis ten obowiązywać miałby nie tylko w jednostkach publicznych, ale też prywatnych firmach działających na terytorium Włoch. Ustawa ma zapobiec anglicyzacji języka włoskiego. Język włoski ma być też podstawowym językiem w urzędach państwowych zajmujących się sprawami obcokrajowców przebywających na terenie Włoch.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Jest nowa szefowa PARP. "Agencja trafia w najlepsze ręce"
Biznes
USA chcą złagodzenia ograniczeń dotyczących marihuany
Biznes
Wielka Brytania wreszcie ma pierwszego „muzycznego miliardera"
Biznes
Lada dzień do Poczty Polskiej wpłynie wielki przelew. Uratuje molocha?
Biznes
Warto mieć zielone miasto