Tomasz Wojak, prezes Seris Konsalnet: Szok i zwolnienia w ochronie po płacowym wirażu

Ostatnie rekordowe podwyżki płacy minimalnej postawiły branżę ochrony w obliczu poważnego kryzysu. By ratować firmy, nie wystarczyło zwolnić 12,5 tys. pracowników. Trzeba było dołożyć jeszcze 2 mld zł do biznesu, by zrekompensować skok kosztów pracy – mówi Tomasz Wojak, prezes Seris Konsalnet, największej firmy security w kraju.

Publikacja: 13.02.2023 03:00

Tomasz Wojak, prezes Seris Konsalnet: Szok i zwolnienia w ochronie po płacowym wirażu

Foto: mat. pras.

Ten rok branża wita zwolnieniami i obawami o przyszłość 2500 firm i 250 tys. zatrudnionych pracowników. W spółkach nastroje są kiepskie w oczekiwaniu na pierwsze informacje o sytuacji w firmach po podsumowaniu styczniowych wyników. Nawet gracze z samego wierzchołka krajowego rankingu, tacy jak Seris/Konsalnet, nie planują przejęć, konsolidacji. Niewiele też mówią o rozwoju i perspektywach usług związanych z bezpieczeństwem, a przecież zagrożeń i wyzwań na rynku nie brak. Co się dzieje?

Wszystkie, bez wyjątku, firmy związane z usługami security, a przypomnę, że to wciąż branża warta ok. 11 mld zł rocznie, dająca pracę ćwierci miliona Polaków, potrzebują czasu, by zobaczyć rzeczywiste skutki istotnego podniesienia wysokości płacy minimalnej. To zawsze był trudny moment dla sektora wyjątkowo uzależnionego od kosztów pracy. We wrześniu zeszłego roku przedsiębiorcy usłyszeli jednak, że muszą w 2023 r. podnieść wynagrodzenia o 20 proc., co w praktyce oznacza co najmniej 20-proc. podwyżki cen za świadczone usługi.

Nie powie pan chyba, że w przededniu wyborów zostaliście zaskoczeni wyjątkowo hojnymi prezentami władzy? To przecież standard.

Spodziewaliśmy się wzrostu minimalnej płacy, rządzący dawno zapowiadali jej stopniowe podnoszenie, a dodatkowo mamy przecież rok wyborczy, jednak skala podwyżki wynagrodzeń z koniecznością dosypania pieniędzy drugi raz, w lipcu tego roku, wywołała poważne obawy u spółek ochrony. Nie boję się użyć stwierdzenia, że nasze biznesowe organizacje stanęły w obliczu realnego i poważnego kryzysu. W skali całej branży rządowe decyzje zmusiły przedsiębiorców i firmy do dołożenia w krótkim czasie ok. 2 mld zł do kosztów pracy. Te koszty musimy przenieść na swoich klientów. Przez ostatnie cztery miesiące minionego roku trwały z tego powodu trudne renegocjacje umów. Nie trzeba dodawać, że nasi negocjatorzy musieli do podwyżek należności za usługi przekonać klientów, którzy w większości także zmagali się ze skutkami inflacji, postcovidowego spowolnienia czy kryzysu energetycznego.

Dlatego zupełnie mnie nie dziwi, że w usługach security wszyscy teraz wstrzymali oddech i zapanowała cisza. Firmy czekają, jak na rewolucję płacową zareaguje rynek. W Serisie, podobnie jak w tysiącach innych firm na początku 2023 r., analizujemy efekty tej akcji, raczej nie planujemy przejęć, ograniczamy inwestycje, zastanawiamy się nad oszczędnościami i liczymy na lepsze czasy w kolejnych latach – podobnie jak cała branża. Nie ma się co dziwić, że trudno o entuzjazm, jeśli rentowność usług security w ciągu ostatniego okresu spadła z ok. 5 do 3 proc. A wszystkie konsekwencje szoku i rewolucji płacowej zobaczymy zapewne w naszej organizacji w końcu pierwszego kwartału.

Przecież Seris nie ma się czego obawiać. Jesteście w polskich usługach security potęgą z 1,14 mld zł przychodów w zeszłym roku i 21 tys. pracowników…

Cięcia kosztów i wycofywanie się kontrahentów z części zleceń dotknęły na tym płacowym zakręcie także największych graczy. Klienci Seris Konsalnet – korporacje, banki, sieci handlowe – zdecydowały się zredukować fizyczną ochronę, zastępując ją zazwyczaj rozwiązaniami technologicznymi. W całej branży, według moich szacunków, zwolnienia mogą objąć ok. 12,5 tys. pracowników, czyli 5 proc. wszystkich zatrudnionych w ochronie. W wielu chronionych przez nas obiektach klienci zrezygnowali z nocnych posterunków, zastępując pracownika ochrony techniką z monitoringiem wideo, systemem zdalnego dozoru i alarmowania, który uruchamia w razie potrzeby mobilne patrole interwencyjne. Istotnie wzrosły też koszty, np. utrzymania ochrony na osiedlach mieszkaniowych. Nowe stawki są sporym obciążeniem nawet dla zasobniejszych wspólnot lokatorskich.

Eksperci twierdzą jednak, że ozusowanie wynagrodzeń, odgórne regulowanie płacy minimalnej i regularne podnoszenie stawek godzinowych przez rząd podnosiło standardy i w pewien sposób dowartościowało w ostatnich latach biznes ochrony. Wreszcie zaczęliście chyba zyskiwać w rankingach zawodowego prestiżu?

Oczywiście, wyższe wynagrodzenia w branży to zachęta do pracy w niej, ale sporo jest tych obciążeń jak na czasy, w których obiektywnie otacza nas wiele niepewności i wzrostu wszelkich kosztów. Jako prowadzący biznes wolimy, by było jak najmniej regulacji wywołujących szok i kryzys w usługach, gdy ewidentnie mamy do czynienia z rynkiem pracownika.

Nowy kodeks pracy, a także regulacje europejskie utrwalają bez wątpienia przywileje i rozwiązania korzystne dla pracobiorcy i przerzucają koszty reform na przedsiębiorców. Chcielibyśmy równowagi uwzględniającej interesy obydwu stron, a stabilizacja w branży ochrony w obecnych niespokojnych czasach byłaby pożądana.

Raporty policyjne nie pozostawiają wątpliwości: mamy dziś do czynienia z wyraźnym skokiem przestępczości, nasiliły się kradzieże w sklepach. Niepożądanym zjawiskom sprzyja drożyzna, inflacja, bieda i burzące społeczny porządek ogromne fale wojennej migracji. Jak to wygląda z perspektywy Serisu?

Bez wątpienia mamy znaczący wzrost interwencji w sklepach. Pojawiło się przy tym nowe zjawisko, niezmiernie rzadkie jeszcze kilka lat temu, czyli kradzieże tanich, podstawowych produktów spożywczych i wzrost kradzieży paliwa na stacjach benzynowych. Wcześniej nieuczciwi klienci przywłaszczali sobie raczej luksusowe, drogie towary: elektronikę, markową odzież, perfumy. Nic dziwnego, że sieci handlowe reagują: ukryte elektroniczne zabezpieczenia zaczęły się pojawiać na drożejących towarach codziennego użytku.

Niewątpliwie w statystyce ujęć z powodu kradzieży znacząco przybyło obcokrajowców. Nic w tym zresztą dziwnego, skoro od początku 2022 r. granicę polsko-ukraińską przekroczyło 9,5 mln uchodźców.

Zatrudniacie w firmie Ukraińców?

Mamy u siebie ok. 200 pracowników z ukraińskim paszportem.

To liczba raczej skromna…

Rekrutacja cudzoziemców, nie tylko zresztą z Ukrainy, jest nieco utrudniona. Przede wszystkim potrzebujemy do pracy ludzi, którzy sprawnie posługują się językiem polskim. Często mamy też trudność ze sprawdzeniem przeszłości kandydata, a nie ukrywam, że wolelibyśmy wiedzieć, komu powierzamy pilnowanie majątku naszych zleceniodawców.

Ta trudność nie dotyczy zresztą wyłącznie obcokrajowców. Wskutek nie do końca przemyślanej, moim zdaniem, deregulacji, która w połowie minionej dekady objęła także sektor security, zniesiono możliwość weryfikowania przez pracodawcę niekaralności w oparciu o dokument z Centralnego Rejestru Skazanych.

Czy w niestabilnych czasach, gdy wycofujecie swoich strażników z wielu posterunków w firmach ze względu na konieczne cięcia i oszczędności, jest pan spokojny o polskie porty, ujęcia wody, elektrownie, paliwowe rurociągi, czyli o bezpieczeństwo obiektów tzw. infrastruktury krytycznej?

Ubiegłoroczne zarządzenie premiera, wprowadzone po napaści Rosji na Ukrainę, o zabezpieczeniu najważniejszych krajowych instytucji publicznych i strategicznych instalacji, pozostało niezmienione na poziomie Charlie CRP [podniesiony poziom zagrożenia – red.] i skupia się przede wszystkim na identyfikacji zagrożeń w sferze cyberbezpieczeństwa.

Kiedy rozmawialiśmy w zeszłym roku już po wybuchu wojny w Ukrainie, środowisko przedsiębiorców branży security narzekało, że jest pomijane w debacie dotyczącej sposobów wzmacniania bezpieczeństwa RP. Czy po prawie roku wojny za wschodnią granicą prywatny sektor ochrony został dostrzeżony przez rząd i instytucje odpowiadające za publiczne bezpieczeństwo?

Jak dotąd z branżą nie było na ten temat żadnych uzgodnień. Trochę to dziwne, dysponujemy przecież grupą dobrze zorganizowanych, wyszkolonych, umundurowanych i wyposażanych w razie potrzeby w broń palną fachowców od bezpieczeństwa. Myślę, że państwo powinno zauważyć potencjał w branży ochrony, która tak licznie zatrudnia byłych wojskowych i policjantów, i nie powinno rezygnować, zwłaszcza w obliczu obecnych zagrożeń, z żadnego dodatkowego i wartościowego wsparcia.

CV

Tomasz Wojak pracuje w Seris Konsalnet od 1995 r., w tym od 2000 r. w zarządach spółek grupy. Od 2018 r. jest prezesem Seris Konsalnet Holding. Absolwent studiów MBA, wykładowca w Wyższej Szkole Bankowej, szef Polskiego Związku Pracodawców Firm Ochrony oraz wiceprezes Federacji Przedsiębiorców Polskich. Odznaczany za działania na rzecz aktywizacji zawodowej osób z niepełnosprawnościami.

Ten rok branża wita zwolnieniami i obawami o przyszłość 2500 firm i 250 tys. zatrudnionych pracowników. W spółkach nastroje są kiepskie w oczekiwaniu na pierwsze informacje o sytuacji w firmach po podsumowaniu styczniowych wyników. Nawet gracze z samego wierzchołka krajowego rankingu, tacy jak Seris/Konsalnet, nie planują przejęć, konsolidacji. Niewiele też mówią o rozwoju i perspektywach usług związanych z bezpieczeństwem, a przecież zagrożeń i wyzwań na rynku nie brak. Co się dzieje?

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Ekonomista oszacował „moc” reprezentacji na Euro 2024. Która najsilniejsza?
Biznes
System kaucyjny u bram, lobbing odpocznie. Jest trzeci wniosek operatora
Biznes
Renasansu atomu już nic nie zatrzyma. Efekt? Wielka hossa na zapomnianym rynku
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Biznes
Euro 2024 to emocje nie tylko sportowe. Spółki giełdowe wydają krocie na sponsoring
Biznes
Mapy Pizzy Hut opanowane przez hakerów. Zamiast nazw ulic antyrosyjskie hasła