Reklama

Jan Maciejewski: Pozwólcie dyletantom przychodzić do mnie

Każdy snob upaja się naskórkowym poznaniem przedmiotu, o którym wypowiada się z niesłabnącą pewnością siebie. .
Jan Maciejewski: Pozwólcie dyletantom przychodzić do mnie

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Państwo już wiedzą, ja jeszcze nie. Jest grubo po północy, ale gdy piszę ten felieton jury konkursu chopinowskiego wciąż nie ogłosiło, kto został jego zwycięzcą. Tak więc są to ostatnie godziny, może nawet minuty, trwania tych zawodów. Ostatnia okazja, żeby porozmawiać o snobizmie.

No bo kto przez minione trzy tygodnie trochę sobie nie posnobował, nie wypowiadał się tonem eksperta w sprawach, w których ma co najwyżej mgliste intuicje, niech pierwszy rzuci kamieniem. Jestem wielkim fanem rysunku, pojawiającego się regularnie co pięć lat, na którym z każdego okna mieszkalnego bloku unosi się dymek ze słowami w rodzaju „no jak grasz, jak grasz k… to scherzo”, „jedziesz, teraz, głośniej, crescendo!”, „ale pograł jeb…”. Uwielbiam podsłuchiwać pełnych rozemocjonowania rozmów w tramwaju na temat werdyktów jury. „Ale skrzywdzili tego Pawlaka, nie sądzi pani? Co najmniej finał, od pierwszego etapu mówiłam”.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama