– To bardzo niebezpiecznie rozwiązanie – ocenia projekt posłów PiS dr Błażej Podgórski, prodziekan Kolegium Finansów i Ekonomii z Akademii Leona Koźmińskiego. Wprawdzie projekt ustawy, złożony w poniedziałek przez grupę posłów PiS, formalnie ma na celu „zwiększenie stabilności składu rad nadzorczych i zarządów spółek o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa i regionu”, lecz eksperci od legislacji, zarządzania czy rekrutacji top menedżerów nie mają złudzeń.
Ich zdaniem faktycznym celem jest ochrona powołanych przez obecną ekipę władz pięciu (na razie) kluczowych spółek z udziałem Skarbu Państwa: Polskich Sieci Elektroenergetycznych, Gaz-Systemu, PERN, PKN Orlen i Polfy Tarchomin. – Niestety, wygląda to na przedsięwzięcie ad hoc, które nie ma nic wspólnego z poważnym, przemyślanym podejściem do zarządzania spółkami kluczowymi dla bezpieczeństwa energetycznego – ocenia Krzysztof Kajda, radca prawny, zastępca dyrektora generalnego i szef pionu ekspertyzy Konfederacji Lewiatan.
Czytaj więcej
Gowinowcy chcą sprawdzić wiarygodność PiS i proponują, by pensje zarządów państwowych spółek zmniejszyć na rok o połowę.
Przechowalnia swoich
Ekspert Konfederacji Lewiatan przypomina, że ministrowie konstytucyjni, na czele z ministrem aktywów państwowych, mają narzędzia prawne dające im wpływ na zmiany personalne w spółkach SP. Gdyby potraktować poważnie argumentację podaną w projekcie, to plan powołania nowej rady można by odebrać jako przejaw braku zaufania polityków PiS do polityki kadrowej własnego rządu w spółkach SP, która przez ostatnie siedem lat była tak fatalna, że trzeba wymyślić skomplikowany mechanizm z udziałem Sejmu, Senatu i prezydenta, by wzmocnić nad nią kontrolę.
Jednak mało kto traktuje te argumenty poważnie. – Nie da się oceniać projektu posłów PiS inaczej niż w kontekście kalendarza wyborczego i tego, co może się wydarzyć w polskiej polityce za rok – twierdzi Krzysztof Kajda.
Jak zaznacza Błażej Podgórski, jednym ze skutków realizacji projektu będzie m.in. zapewnienie ciepłych posad i przechowalni dla polityków. Jest też inny powód; jeśli po wyborach 2023 r. dojdzie do zmiany rządu, nowej ekipie może być trudniej o wykorzystanie spółek SP do ratowania gospodarki w kryzysowych sytuacjach (jak np. po wybuchu pandemii, gdy duże firmy SP zabrały się za import i produkcję maseczek ochronnych, płynów do odkażania).
Czytaj więcej
Nowa Rada do spraw bezpieczeństwa narodowego przejmie kontrolę nad zarządami czterech kluczowych spółek energetycznych i jednej farmaceutycznej.
– O ile wykorzystywanie spółek SP do realizacji pewnych celów polityki społecznej i gospodarczej jest spotykane we wszystkich krajach na świecie, o tyle stworzenie rady, która przez kilka lat ma chronić władze tych firm przed zmianą, jest kolejnym elementem patologii, podobnym do patologii w systemie sądowniczym – twierdzi ekspert ALK.
– Przytaczane w uzasadnieniu projektu ustawy sformułowania „ochrona porządku i bezpieczeństwa publicznego”, „bezpieczeństwo państwa i regionu” to słowa wytrychy do zabetonowania organów kilku spółek Skarbu Państwa i przeczekania kilku lat, gdy PiS nie będzie u władzy – ocenia Patryk Wachowiec, analityk prawny Forum Obywatelskiego Rozwoju, który widzi w projekcie bardzo duże podobieństwo do lex TVN. Według niego, podobnie jak lex TVN, projekt posłów PiS jest niezgodny z zasadą swobody przepływy kapitału w Unii, a także z zobowiązaniami podjętymi przez Polskę w KPO w sprawie zmian w regulaminie Sejmu, które miały ukrócić praktykę „wrzutek poselskich”.
Zdaniem Krzysztofa Kajdy niewykluczone są w najbliższych miesiącach kolejne zmiany w ustawie i np. powiększenie grupy spółek kontrolowanych przez nową radę. Zgodnie z projektem grupa spółek strategicznych, których akcje należące do Skarbu Państwa nie mogą być sprzedane, ma się teraz powiększyć z 30 do 33 spółek.
Jak ocenia Andrzej Maciejewski, partner w Spencer Stuart, która specjalizuje się w rekrutacji top menedżerów, projekt posłów PiS to kolejny element rzeczywistości, w której pod pozorem działań rynkowych pomija się ocenę kompetencji, a także interesy mniejszościowych, choć znaczących akcjonariuszy.
Czytaj więcej
Prezes globalnego koncernu surowcowego został odwołany w wyniku walk frakcyjnych w obozie władzy. Inwestorzy giełdowi już nawet na to nie reagują.
Chiński model
Andrzej Maciejewski zaznacza, że choć wiele państw stara się zachować kontrolę nad spółkami o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa kraju, to dbają o zachowanie przejrzystości w polityce kadrowej. – Wprawdzie tam też decyzje o powołaniu członków zarządów spółek z udziałem SP są często podbudowane polityką, ale nie zdarza się, by byli to ludzie przypadkowi, których jedynym atutem jest powiązanie z daną partią, frakcją czy koterią polityczną – twierdzi Maciejewski. Wprawdzie w czasach rządów koalicji PO–PSL pojawiły się pomysły odpolitycznienia sposobu wyboru rad nadzorczych spółek SP, które były dobrze oceniane przez ekspertów, ale zostały jedynie pomysłami.
Jak zapobiec patologiom w polityce kadrowej? Zdaniem eksperta ALK można by powołać radę albo komitet nominacyjny, który miałby wpływ na merytoryczny wybór władz spółek, ale w jego skład powinni wchodzić nie politycy, a poważani przedsiębiorcy – najbogatsi Polacy, którzy z sukcesem rozwinęli duże firmy. Ekspert przywołuje też przykład Chin, które walcząc z patologiami, wprowadziły ustawę zakazującą członkom partii i politykom (także byłym) zasiadania we władzach państwowych firm.
Co przewiduje projekt Posłów PiS
Nieusuwalny supernadzór
Nowa instytucja, rada do spraw bezpieczeństwa narodowego, ma zapewnić zwiększenie stabilności składu rad nadzorczych i zarządów spółek o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa i regionu. Tak zakłada poselski projekt, który złożyli przedstawiciele PiS w Sejmie. Rada miałaby decydować o odwoływaniu i zawieszaniu członków władz kilku kluczowych, państwowych spółek (PSE, Gaz-Systemu, PERN, PKN Orlen i Polfy Tarchomin). Po wejściu ustawy w życie ich zarządy i rady nadzorcze zostaną powołane na nową, pięcioletnią kadencję. O ich ewentualnej zmianie ma decydować rada, którą ma tworzyć pięć osób: trzech członków powoływanych przez Sejm, jeden powołany przez Senat i jeden przez prezydenta. Projekt przewiduje, że zostaną oni powołani na sześcioletnią kadencję (bez wynagrodzenia). W sprawach wymagających rozstrzygnięcia rada ma podejmować uchwały większością trzech czwartych głosów w obecności co najmniej czterech piątych składu.