Spirala podwyżek cen samochodów coraz bardziej się rozkręca. Według najnowszych wyliczeń Instytutu Samar, średnia cena ważona samochodu osobowego sprzedawanego w marcu sięgnęła 154,7 tys. zł i była o 13,5 proc. wyższa niż przed rokiem. Oznacza to, że widniejące w cennikach aut kwoty rosną szybciej od inflacji, która w marcu wynosiła r./r. 10,9 proc., a w kwietniu wzrosła do 12,3 proc. W dodatku to jedynie część wzrostu kosztów. Jak wylicza internetowa platforma sprzedażowa Carsmile, uwzględniając obok wzrostu cen katalogowych także brak rabatów dilerskich, podwyżki stóp procentowych przekładające się na droższe finansowanie oraz wyższe koszty ubezpieczenia, nowe samochody podrożały w ciągu roku o 24 proc. Na tym się nie skończy, bo wszystko wskazuje, że inflacja wcale nie zamierza zwalniać.

Drogie paliwo, słaby złoty

W kwietniu przeciętna miesięczna rata na nowo zamówiony w Carsmile samochód użytkowany w systemie abonamentowym przekroczyła poziom 2 tys. zł, sięgając 2064 zł netto. Dodatkowym elementem rosnących kosztów są ceny paliw: według GUS, w kwietniu podrożały r./r. o 28 proc. Tu także nie ma szans na uspokojenie sytuacji.

Samochody drożeją głównie przez wzrost kosztów produkcji, związany z zaostrzaniem wymogów emisji spalin, konieczność wyposażania aut w dodatkowe obowiązkowe systemy bezpieczeństwa czy nakłady na rozwijanie napędów zeroemisyjnych. Do tego dochodzi brak elektronicznych komponentów spowodowany pandemią czy niedobory surowców do produkcji i pozrywane łańcuchy dostaw przez wojnę w Ukrainie. Do wzrostu cen w polskich salonach przyczynia się także słabnący złoty.

– Mamy więc prawdziwie wybuchową mieszankę, gdzie tyle proinflacyjnych czynników zbiegło się w czasie – mówi Michał Knitter, wiceprezes Carsmile. Jego zdaniem, obecne wysokie podwyżki na nowe zamówienia nie będą trwały w nieskończoność, ale kilka najbliższych miesięcy będzie trudnych. – Trzymiesięczny WIBOR obrazujący skalę dotychczasowych podwyżek stóp wzrósł od września 2021 r. z 0,23 proc. do 6,34 proc. obecnie. Tylko z tego powodu rata leasingowa wzrosła w ciągu ośmiu miesięcy o 266 zł na każde 100 tys. zł udzielonego finansowania leasingowego – wylicza Knitter.

Dla kupujących nie tylko koszty są problemem, ale długi czas oczekiwania na samochód zamawiany do produkcji. Półroczny czas oczekiwania to już standard. W przypadku specjalnych konfiguracji czeka się dłużej przez kłopoty z dostępnością niektórych elementów wyposażenia, np. przeszklonych dachów. Podobnie jest z samochodami luksusowymi: na niektóre modele Porsche oczekuje się półtora roku.

Kolejne podwyżki nie omijają rynku wtórnego. Z danych kredytującej zakupy konsumentów firmy Cofidis wynika, że w kwietniu 2022 r. przeciętne auto używane kupowane na kredyt było ok. 40 proc. droższe w porównaniu z okresem tuż przed pandemią. – Mniejsza podaż nowych pojazdów wywindowała ceny tych używanych – stwierdza Nuno de Oliveira, prezes Cofidis Polska.

Czytaj więcej

Coraz trudniej kupić auto. Polski rynek motoryzacyjny coraz bardziej słabnie

Kurczy się cały rynek

Według sieci autokomisów AAA Auto, mocno drożeją zwłaszcza diesle, których w ofertach internetowych, w autokomisach i u dilerów samochodów używanych jest coraz mniej. W ciągu dwóch lat ich średnia cena wzrosła o ponad jedną czwartą: z 20 tys. zł w lutym 2020 r. do 25,5 tys. w marcu 2022 r.

Kurczy się cały polski rynek samochodów osobowych. Samar podaje, że w kwietniu sprzedaż nowych aut zmalała o 13,1 proc., do 34,9 tys., natomiast od stycznia zmniejszyła się prawie 13,4 proc. do 136,9 tys. Natomiast w liczbie używanych samochodów sprowadzanych z zagranicy, kwiecień (pominąwszy ten z pandemicznego roku 2020) okazał się najsłabszym od 2014 r. Padł za to niechlubny rekord co do wieku wwożonych do kraju samochodów: według Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, aż 63,1 proc stanowiły auta mające ponad dziesięć lat, a zaledwie 8 proc. nie przekroczyło jeszcze czterech lat.