Otwarcie innowacyjnego biznesu czy znalezienie pracy dla specjalistów sektora telekomunikacyjno-informatycznego (ICT) nad Wisłą ma być dla Ukraińców znacząco ułatwione. Polski Fundusz Rozwoju otworzył już dla naszych wschodnich sąsiadów programy Poland Prize czy Poland Business Harbour, ale na tym nie zamierza poprzestać.

– W świetle szybko zmieniającej się i tragicznej sytuacji za wschodnią granicą uczestniczymy obecnie w pracach nad kolejnymi instrumentami wsparcia i rozszerzenia już istniejących o Ukrainę – wyjaśnia nam Aneta Zielińska-Sroka z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Innowator poszukiwany

Należące do grupy PFR instytucje, jak PARP oraz Polska Agencja Inwestycji i Handlu, chcą przyciągnąć nad Wisłę talenty z Ukrainy, by pomóc im tu znaleźć pracę czy rozkręcić biznes. O Ukrainę rozszerzono już program Poland Business Harbour (PBH), który – gdy powstawał – adresowany był dla Białorusinów uciekających do Polski po sfałszowanych przez Aleksandra Łukaszenkę wyborach. – W początkowych miesiącach program cieszył się zainteresowaniem głównie wśród indywidualnych specjalistów, natomiast w ostatnim czasie zgłaszają się do nas ukraińskie firmy, które chcą relokować część biznesów i pracowników do Polski – mówi Maria Majcherek z PAIH.

Agencja aktualnie obsługuje w ramach tego projektu cztery firmy ukraińskie, a w ciągu ostatnich trzech miesięcy wystawiła 158 rekomendacji wizowych dla pracowników ukraińskich firm IT oraz ich rodzin (z czego aż 125 w lutym). Ale program PBH dotyczy nie tylko firm IT, lecz wszystkich przedsiębiorców. Łącznie w ramach całego programu (od września 2020 r.) PAIH wystawiła w sumie 8467 rekomendacji wizowych dla specjalistów IT oraz członków ich rodzin. Jeszcze większym zainteresowaniem cieszy się Poland Prize. Właśnie trwa nabór do jego II edycji. Pilotaż prowadzono w latach 2018–2020. Nowy konkurs na wybór najlepszych operatorów dla kolejnej edycji Poland Prize rozstrzygnięto w kwietniu ub. r. Ruszył już nabór aplikacji od zagranicznych startupów zainteresowanych relokacją lub rozpoczęciem biznesu nad Wisłą. – Obecnie dziesięciu wybranych operatorów o różnych specjalizacjach prowadzi jednocześnie otwarte nabory i realizuje działania w zakresie tzw. soft-landingu i akceleracji zaproszonych do Polski startupów. Nabory do Poland Prize 2 są przewidziane do końca 2022 r. – podaje Zielińska-Sroka.

Polska przystankiem czy krajem docelowym?

Poland Prize nie jest adresowany wyłącznie do Ukraińców – program ma być magnesem do ściągania ciekawych, nowatorskich projektów z różnych krajów. W ub.r. przeprowadzono w sumie dziewięć naborów, w ramach których spłynęło 1375 aplikacji od zagranicznych startupów. Finalnie umowy grantowe zawarły 23 nowo zarejestrowane w Polsce spółki. Niemal co trzecia pochodziła z Ukrainy. Pozostałe zespoły wywodziły się z Białorusi, Czech, Chorwacji, Estonii, Finlandii, Łotwy, Węgier, ale też Rosji, Niemiec, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii.

Jak się dowiedzieliśmy, łączna wartość wsparcia w ramach grantów w całym programie sięga ponad 85 mln zł, a do wspomnianych spółek ściągniętych z zagranicy popłynęło już niemal 3,1 mln zł (z tej kwoty faktycznie do końca 2021 r. wypłacono startupom około 785 tys. zł). Wśród beneficjentów są m.in. ukraińskie startupy: uTrigg (kierowany przez Victorię Gerukh), zajmujący się analityką konsumentów w sieci z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, Vanongo z Kijowa (rozwijany przez Wiaczesława Lewczenkę), specjalizujący się w usługach logistycznych na tzw. ostatniej mili, czy opracowujący holowniki satelitarne Baltic Orbital Services (na czele którego stoi Eugeniusz Rokicki, a właściwie Jewhen Rokytskyi).

Szymon Janiak, partner zarządzający funduszu Czysta3.vc, nie ma wątpliwości, że teraz wielu zdolnych ludzi z Ukrainy będzie szukać czasowo lub na stałe nowego lokum. – Od nas zależy, czy Polska będzie krajem docelowym, czy jedynie przystankiem w drodze do Europy Zachodniej – zaznacza. – Powinniśmy ułatwić proces rozpoczynania biznesu, ograniczając biurokrację i wprowadzając różnego rodzaju ulgi na start – kontynuuje.

Jego zdaniem potrzebny będzie też kapitał zalążkowy. – Zaprzestanie działalności operacyjnej na Ukrainie dla wielu oznaczać będzie utratę płynności i brak środków na utrzymanie zespołu – dodaje.