Protest zapoczątkowała we wtorek niemiecka federacja BDM kontrolująca 45 proc. krajowej produkcji. Ponad 30 tys. rolników żąda podwyższenia ceny skupu do 43 eurocentów za litr z obecnych 28 – 34.

BDM wyjaśnia, że koszty energii i pasz wzrosły, a mleczarnie nie chcą tego uznać. – Dostawy mleka w Niemczech będą maleć, najpóźniej od piątku mleko zacznie znikać z półek – stwierdził szef federacji Romuald Schaber. Niezadowolenie Niemców odbiło się echem w Austrii, Holandii, Belgii, Rumunii i Szwajcarii. Austriacka federacja IG Milch wezwała 43 tys. producentów, by nie odstawiali mleka wzorem niemieckich kolegów. Dostawy wstrzymało już 4 tys. holenderskich mleczarzy, a kilkuset rolników zablokowało wjazd do siedzib producentów. Rumuńscy rolnicy zapowiedzieli demonstracje przed ambasadą Francji i centralą Danone, aby żądać wyższych cen skupu.

W Polsce mleko w skupie staniało o 10 – 20 proc. Gospodarstwo Bovinas, które dostarcza mleko do Bakomy, zamiast 1,4 zł za litr od maja dostaje 1,2 zł. Firma uważa, że jest to minimalna cena zapewniająca jej opłacalność produkcji.

2015 r. znikną limity w produkcji mleka w UE, teraz każdy kraj ma kwoty mleczne

Jeśli mleko będzie dalej taniało, także polscy rolnicy mogą rozpocząć protesty.

– Obawiam się, że sytuacja w Polsce będzie znacznie gorsza niż w państwach zachodnich, bo nasi rolnicy i spółdzielnie mleczarskie są znacznie słabsze finansowo – wyjaśnia Waldemar Broś, wiceprezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich.

KZSM walczy o przywrócenie dopłat w eksporcie produktów mleczarskich. – Amerykanie znacznie obniżyli ceny mleka w proszku i masła. To zagraża naszej produkcji – dodaje Waldemar Broś.

afp, dpa