Dramatycznie wyglądają rozliczenia finansowe przedsiębiorstw transportowych. Według firmy Euler Hermes zajmującej się ubezpieczaniem należności średnie opóźnienie w regulowaniu zobowiązań wzrosło na koniec stycznia dwukrotnie w porównaniu z początkiem ubiegłego roku. Jednocześnie o 14 proc. spadła wartość płatności realizowanych w terminie. Poziom złych długów, tj. rozliczeń najbardziej przeterminowanych i praktycznie niemożliwych do ściągnięcia, zwiększył się do 20 proc.

Finansowa zapaść zaczęła się wiosną 2008 r. Od tego czasu spada tempo spłaty zobowiązań wobec dostawców paliwa. Najpierw opóźniały je wysokie ceny oleju napędowego. Teraz przewoźników dobija brak zleceń od eksporterów. – Liczba naszych kontrahentów zmniejszyła się o 50 – 60 proc. – mówi Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Transportowcom coraz trudniej znaleźć pieniądze na spłatę zobowiązań. A rezultaty już widać. – O losie firm, które ich nie zapłaciły, świadczą place przy trasach wylotowych z miast. Są pełne ciągników i naczep po upadłych firmach, choć jeszcze w 2007 r. trzeba było na nie czekać 12 miesięcy od zamówienia – mówi Tomasz Starus, dyrektor działu oceny ryzyka w Euler Hermes.

W branży stalowej, równie mocno poszkodowanej przez kryzys, średnie opóźnienie w płatnościach skoczyło z dwóch do pięciu tygodni. Poziom złych długów wzrósł trzykrotnie. O niemal 30 proc. spadła wielkość należności spłacanych terminowo.

W branży budowlanej poziom złych długów hurtowni materiałów wzrósł w ciągu minionego roku niemal czterokrotnie. Z kolei średnie opóźnienia płatności w firmach zajmujących się termoizolacją wydłużyły się o tydzień wobec stycznia 2008 r. i teraz sięgają prawie czterech tygodni.

Zdaniem Jakuba Farysia, szefa Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, zatory płatnicze pomógłby zredukować dostęp do kredytów. Ale firmy mają z tym coraz większe problemy. – Jeden z producentów podzespołów podpisał kontrakt z fabryką aut szykującą nowy model. Ale już siedem banków odmówiło mu kredytu, argumentując, że to branża zagrożona kryzysem – mówi.

Potężne kłopoty z płatnościami przeżywają też wytwórcy mebli. Z powodu spadku popytu w Europie Zachodniej (eksport to prawie 90 proc. produkcji) są zadłużeni u poddostawców. Według Euler Hermes wartość zobowiązań, które będzie trzeba odpisać na straty, wzrosła z 1 do 7 proc. – Jeśli nie będzie zamówień, płatności będą się jeszcze bardziej opóźniać. A to doprowadzi na rynku do przejęć lub upadłości – ostrzega Jacek Zdybel, wiceprezes Paged Meble.

Euler Hermes wylicza, w 2008 r. najwięcej upadłości było w produkcji, usługach i budownictwie. W tym ostatnim o 40 proc. wzrosła także liczba windykacji, a ich wartość prawie się podwoiła.