Taka podwyżka oznacza, że do budżetu w przyszłym roku wpłynie dodatkowo ok. 2 – 2,5 mld zł. Te pieniądze mają trafić do Funduszu Kolejowego (ok. 440 – 500 mln zł), reszta trafi do Funduszu Drogowego.

– To dodatkowe pieniądze na infrastrukturę, które są bardzo potrzebne. Dla kolei liczy się każde 10 mln zł. Na drogi w przyszłym roku w budżecie jest zaledwie ok. 3,5 mld zł. Tyle że najprościej jest szukać środków w kieszeni podatników – mówi Adrian Furgalski, dyrektor ZDG TOR.

Podwyżka, która wynika z konieczności dostosowania podatku akcyzowego do minimalnego poziomu w UE, najbardziej uderzy w firmy transportowe, które i tak są w kiepskiej sytuacji. Od początku roku upadło już ponad 40 firm z tej branży. A według ekspertów może ich zniknąć jeszcze dziesięć razy tyle.

[wyimek][srodtytul]2,2 mld zł[/srodtytul] może wpłynąć do budżetu na drogi i kolej z nowej opłaty [/wyimek]

– Nasza konkurencyjność na międzynarodowym rynku jeszcze spadnie. A pieniądze pójdą na kolej, która je przeje, i na wypłaty dla prywatnych firm zarządzających autostradami, a nie na remonty dróg – uważa Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce. – Podnoszenie akcyzy na paliwa w tak trudnym okresie dla transportu drogowego może być dla wielu firm nie do udźwignięcia – mówi Marek Tarczyński, prezes Polskiej Izby Spedycji i Logistyki.

– Ta podwyżka, choć bezpośrednio dotknie sektora TSL, spowoduje wzrost kosztów działalności, a następnie wzrost cen produktów i usług dla finalnych nabywców. Wyższą akcyzę zapłaci więc każdy obywatel – podsumowuje Jacek Hawliczek, dyrektor finansowy Pekaesu.

Jednocześnie rząd chce zaproponować pakiet ulg dla branży transportowej, który ma pozwolić wyjść jej z zapaści. Pracuje nad nim Sejmowa Komisja Infrastruktury.