- Upłynęło ponad 10 lat od rozpoczęcia projektu jednolitego nieba europejskiego i nadal nie mamy rezultatów – stwierdził z ubolewaniem na konferencji o jednolitym niebie w Limassol na Cyprze.
- Będziemy więc zmuszeni do wszczynania postępowania o naruszenie przepisów. Jednolite niebo europejskie było zawsze moim priorytetem, ten projekt jest zbyt istotny, aby nie udał się – dodał.
W otoczeniu komisarza wyjaśniono, że postępowania o naruszenie przepisów powinny być podjęte w lutym 2013 i będą dotyczyć wszystkich państw, które nie dotrzymają swych zobowiązań.
Projekt jednolitego nieba ma zlikwidować granice narodowe w powietrzu, zwiększyć trzykrotnie przepustowość przestrzeni powietrznej, zmniejszyć o połowę koszty zarządzania ruchem lotniczym i o 10 proc. jego wpływ na środowisko.
Siim Kallas ostrzegł kraje Unii w listopadzie 2011: rok 2012 będzie rokiem sukcesu albo fiaska jednolitego nieba europejskiego. Pozostaje zatem jeszcze wiele do zrobienia. Chcemy dzwonić na alarm, bo jesteśmy wobec realnego zagrożenia, że nie będziemy w stanie sprostać wzrostowi ruchu powietrznego, który powinien podwoić się do 2030 r. – oświadczył wtedy.
Rok później projektowi grozi fiasko i komisarz jest wściekły, bo to jemu przypisuje się odpowiedzialność za bezruch rządów – twierdzi jego otoczenie.
Przepełnione lotniska, problemy meteorologiczne, moce zarządzające ruchem lotniczym – wszystkie te elementy powodują opóźnianie lotów ze szkodą dla podróżnych i dla przewoźników, którzy muszą ponosić dodatkowe koszty.
Komisarz przyznał, że odczuwa się pewne oznaki zmian, ale postęp całości jest zbyt wolny i zbyt ograniczony.
Linie lotnicze naciskają na Komisję, by działała, bo kontrola ruchu lotniczego stanowi obecnie od 6 do 12 proc. ceny biletu. Do tego dochodzą opłaty za prawo lądowania i startu, a od bieżącego roku podatek ustanowiony w Unii od emisji spalin.
Każdego dnia na niebem europejskim krzyżuje się 27 tys. kontrolowanych lotów, 80 proc. z nich na terenie Unii, a jej 440 lotnisk obsługuje 1,4 mld podróżnych rocznie.
Przestrzeń powietrzna Unii jest podzielona na 650 sektorów, kontroluje ją 60 ośrodków ruchu lotniczego według 27 krajowych systemów. Konsekwencją tego rozczłonkowania są dłuższe trasy z powodu dziwacznych objazdów, którymi samoloty musza latać, bo kontrolerzy nie są w stanie obsługiwać więcej lotów w tym samym czasie.
Pod koniec2012 r. ma być operacyjnych dziewięć bloków przestrzeni powietrznej, ale ich wkład w zmniejszenie tego rozczłonkowania będzie słaby jeśli nie żaden – dodał komisarz. Problem polega na tym, ze państwa nie chcą zrezygnować ze swej suwerenności i zająć się kontrolerami lotów.
Komisja ocenia na 5 mld euro rocznie dodatkowe koszty obecnej sytuacji ponoszone przez linie lotnicze, a więc przez ich pasażerów.