Koncern przyznaje, że ma nadal mnóstwo roboty z usunięciem wszystkich objawów „ząbkowania" Dreamlinera w układzie elektrycznym, bateriach, systemie hydraulicznym, hamulcach, w układzie podawania tlenu i z innymi.
Teraz skupił się na uproszczeniu bardzo skomplikowanego oprogramowania. Komputerowe systemy kontroli lotu i monitorowania układów pokładowych zbierają i sprawdzają znacznie większą liczbę danych niż w jakimkolwiek dotychczasowym samolocie.
To wywołało niespodziewanie dużą liczbę wstępnych ostrzeżeń, które prowadziły do dalszych bardziej poważnych konsekwencji, zbaczania z kursu, zawracania samolotu i lądowania.
W Boeingu mówi się o systemach tego samolotu jako o hipochondryku, bo przekazują informacje personelowi pokładowemu, który wyczulono na zachowanie maksymalnej ostrożności. - Staramy się poprawić oprogramowanie, aby zmniejszyć liczbę zbędnych ostrzeżeń i usprawnić możliwości pokładowego wyposażenia testowego - wyjaśnił wiceprezes ds. projektu B787, Mark Jenks.
Wiceprezes podkreślił jednak, że Boeing nie dąży do „zamknięcia gęby" oprogramowaniu, ale „robimy wszystko, aby go uprościć. System w B787 ma więcej danych niż potrzebuje - to bardzo inteligentny samolot - więc staramy się doprecyzować w niektórych miejscach".
Sednem systemu awioniki Dreamilinera jest opracowany przez General Electric Aviation Systems system common core (CCS) używający 21 odbiorników rozlokowanych w całym samolocie, które zbierają i konsolidują dane z różnych systemów i czujników. Informacje rozchodzą się w podwójnej sieci Ethernet dostarczonej przez Rockwella Collinsa. System CSS funkcjonuje w systemie operacyjnym w czasie rzeczywistym VxWorks 653 opracowanym przez Wind River, filię Intela.
Uproszczony system zbierania i przesyłania danych jest obecnie sprawdzany w próbnych lotach B7787-9. Skorygowane wersje oprogramowania będą instalowane od grudnia w samolotach linii lotniczych, klientów koncernu.
Prezes Boeinga Jim McNerney stwierdził - komentując niedawno sprawę usprawnienia oprogramowania - że poprawa niezawodności 787 jest jednym z najważniejszych zadań. Nie jesteśmy zadowoleni z osiągów całej floty, nawet jeśli wynoszą średnio 97 proc. Niektórzy klienci nie osiągnęli tego poziomu i to nam nie podoba się. Mamy nadal dużo pracy i mimo sukcesu w takiej sferze jak spalanie paliwa nie będziemy zadowoleni do czasu spełnienia wszystkich oczekiwań klientów.
Rozwiązanie różnych kwestii z mocno obciążonym oprogramowaniem jest priorytetem. Stary system wysyłania meldunków stanowi jedną trzecią w tym oprogramowaniu. To frustruje nas i naszych klientów, więc pracujemy nad tym pełną parą - dodał.