Do takich wniosków doszło dwóch ekonomistów z Uniwersytetu w Wisconsin, analizując notowania akcji spółek z amerykańskiego indeksu S&P 500 w latach 2000-2012 i zestawiając je z wyglądem ich prezesów.

Urodę 677 szefów badacze oceniali wykorzystując internetową aplikację Anaface, obliczającą na podstawie zdjęć indeks atrakcyjności twarzy (FAI). W skali od 1 do 10, średni wynik prezesów spółek S&P 500 wyniósł 7,29. Ich średnia roczna płaca sięgała 10,3 mln dol.

Analiza Josepha T. Halforda and Scotta Hsu potwierdziła, że ponadprzeciętnej urody menadżerowie i menadżerki uzyskiwały ponadprzeciętne wynagrodzenie. Przykładowo szefowa Yahoo Marissa Mayer, według kryteriów Anaface należąca do najatrakcyjniejszych prezesów (FAI na poziomie 8,45, podobnie jak w przypadku Angeliny Jolie), zarobiła w 2012 r. ponad 36 mln dol. (uwzględniając otrzymane akcje spółki).

Według badaczy z Uniwersytetu w Wisconsin, spółki postępują słusznie, godząc się na „premię za urodę". – Bardziej atrakcyjni prezesi otrzymują wyższe wynagrodzenia nie bez powodu: stwarzają wartość dla akcjonariuszy dzięki większej sile negocjacyjnej i zauważalności – twierdzą ekonomiści.

Z wyliczeń Halforda i Hsu wynika, że akcje spółek kierowanych przez urodziwych prezesów radzą sobie lepiej, niż innych firm, na sesjach okalających ogłoszenie przejęcia. Ma to wynikać z tego, że atrakcyjni fizycznie ludzie są zwykle lepszymi negocjatorami. Akcje takich firm mają również wyższe stopy zwrotu w dniach wystąpień telewizyjnych prezesa. Także sama nominacja atrakcyjnej osoby na to stanowisko powoduje, że inwestorzy reagują lepiej, niż na zatrudnienie bardziej pospolitego szefa.

- Wyniki naszych badań nie oznaczają, że rozglądające się za nowym prezesem spółki powinny kierować się wyłącznie wyglądem kandydatów, pomijając ich umiejętności. Z drugiej strony, te firmy, dla których szczególnie ważne są negocjacje oraz zauważalność, być może powinny przykładać do aparycji szefa większą wagę – wskazują ekonomiści.

Do ich wyników należy jednak podchodzić ostrożnie. Anaface ocenia jedynie atrakcyjność twarzy, co nie jest jedynym aspektem urody. Jak zasugerował Andrew Ross Sorkin, publicysta „New Jork Timesa" i autor głośnej książki „Zbyt wielcy, by upaść", dodatkowo należałoby wziąć pod uwagę m.in. wzrost prezesów. Mogłoby się np. okazać, że ci niżsi mają „kompleks Napoleona", czyli są bardziej zdeterminowani.