Chodzi o Credit EuropeBank. Jak dowiedziała się gazeta Kommersant, został on wystawiony na sprzedaż.

- Na razie jest to pierwszy sygnał, ale w warunkach trudnej sytuacji politycznej i stagnacji gospodarczej (w Rosji - red.) za przykładem banku mogą pójść i inne firmy z tureckim kapitałem i to nie tylko w bankowości - podkreśla gazeta.

Kapitał banku to równowartość ok. 250 mln dol. na 1 stycznia 2016 r., Turcy są gotowi sprzedać bank z niewielką zniżką. Bank w 99,9 proc. należy do Credit Europe Bank NV zarejestrowanej w Holandii a kontrolowanej przez Turka Hüsnü Mustafa Ozyegin'a. Bank pracuje w Rosji od 1994 r.

Teraz konflikt Rosji z Turcją z powodu zestrzelania rosyjskiego myśliwca naruszającego turecką przestrzeń powietrzną, przekłada się coraz mocniej na relacje biznesowe. Rosyjskie sankcje wobec Turcji uderzają w turecki biznes w Rosji. Banki reagują na to najszybciej. W Rosji oprócz Credit EuropeBank pracuje jeszcze pięć z tureckim kapitałem.

Dla Rosji problemem może być wycofanie się z rynku tureckich firm budowlanych, które dotąd dominowały, budując i remontując m.in. budynek parlamentu czy siedzibę Gazpromu w St. Petersburgu.

Dlatego największe z nich pozostały na liście firm, które mogą dalej pracować w Rosji. Kreml pozwolił też firmom rosyjskich na zawieranie umów z tureckimi firmami, takich, których niepodpisanie może oznaczać dla rosyjskiej strony duże straty.