Kwity depozytowe Rosji mogą dać zarobić bankom

Niektóre firmy i zachodnie banki mogą zarobić miliony dolarów, jeśli Moskwa zdecyduje się na wycofanie kwitów depozytowych rosyjskich spółek, które notowane są na zagranicznych rynkach.

Publikacja: 14.04.2022 21:00

Kwity depozytowe Rosji mogą dać zarobić bankom

Foto: Bloomberg

Potencjalne zyski będą wynikać z tego, iż bankowi emitenci kwitów depozytowych mogą zgodnie z umowami naliczyć odsetki i kary, gdy Rosjanie anulują swoje kwity depozytowe. Przypomnijmy, że kwity depozytowe są papierami wartościowymi, które są przedmiotem obrotu na zagranicznych rynkach.

Za granicą notowane są kwity depozytowe wielu największych rosyjskich firm. Jednak po napaści Rosji na Ukrainę zachodnie giełdy zawiesiły obrót tymi papierami, a Moskwa chce, aby kwity te, reprezentujące akcje firm, wróciły na moskiewski parkiet. Nastąpiło to po tym, jak notowania rosyjskich firm tąpnęły. Na przykład kurs największego rosyjskiego pożyczkodawcy, Sberbanku, na giełdzie w Londynie runął o ponad 90 proc.

– Kiedy akcje tutaj (w Rosji) są znacznie droższe, nie ma sensu tam nimi handlować. Dlatego nasze rosyjskie akcje, rosyjskie firmy, będą musiały tu wrócić, chyba że rząd podejmie inną decyzję – powiedział na początku kwietnia minister gospodarki Maksym Reszetnikow.

Nie jest jasne, ile firmy i banki mogą ostatecznie zarobić, jeśli dojdzie do wycofania kwitów depozytowych, jednak jak dowiedział się Reuters od osób zaznajomionych ze sprawą, potencjalnie mogą to być setki milionów dolarów.

Istnieje ponad 30 kwitów depozytowych rosyjskich firm, m.in. Gazpromu, Rosnieftu, Łukoila i Norilsk Nickel, wyemitowanych przez BNY Mellon, Deutsche Bank, Citigroup, JP Morgan, które były w obrocie m.in. na rynku amerykańskim i europejskim.

Jeśli Moskwa usunie rosyjskie kwity depozytowe z zagranicznych rynków, banki będą musiały anulować te produkty. Według trzech źródeł Reutersa banki mogłyby pobierać opłaty za te papiery, mimo iż niektórzy twierdzą, że opłaty nie powinny być naliczane. Jeden z zarządzających globalnymi aktywami powiedział, że jeśli Rosja uchwali ustawę o wycofaniu z zagranicznych giełd, nie powinno być żadnych opłat, ponieważ nie będzie w tej sprawie żadnego wyboru. Pozostałe dwa źródła twierdzą jednak, że banki i tak muszą pokrywać swoje koszty, dlatego opłaty powinny być naliczone.

Z obliczeń Reutersa wynika, że na przykład anulowanie 150 mln kwitów depozytowych koncernu petrochemicznego Rosnieft może wiązać się z 7,5 mln dol. opłat.

Obecnie inwestorzy posiadający kwity depozytowe mają problem. BNY Mellon zaczął jednak oferować klientom opcję wycofania się z kwitów i otrzymania w zamian akcji notowanych na moskiewskiej giełdzie, co jednak wiąże się z opłatami.

Potencjalne zyski będą wynikać z tego, iż bankowi emitenci kwitów depozytowych mogą zgodnie z umowami naliczyć odsetki i kary, gdy Rosjanie anulują swoje kwity depozytowe. Przypomnijmy, że kwity depozytowe są papierami wartościowymi, które są przedmiotem obrotu na zagranicznych rynkach.

Za granicą notowane są kwity depozytowe wielu największych rosyjskich firm. Jednak po napaści Rosji na Ukrainę zachodnie giełdy zawiesiły obrót tymi papierami, a Moskwa chce, aby kwity te, reprezentujące akcje firm, wróciły na moskiewski parkiet. Nastąpiło to po tym, jak notowania rosyjskich firm tąpnęły. Na przykład kurs największego rosyjskiego pożyczkodawcy, Sberbanku, na giełdzie w Londynie runął o ponad 90 proc.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Banki
Tajwański bank wchodzi na Litwę. „Trampolina do Europy”
Banki
Atak na największe banki Rosji. Nie działają aplikacje i strony
Banki
Były włoski właściciel Pekao wraca do Polski. Kupuje dwie spółki technologiczne
Banki
Santander BP zarobił w II kw. więcej niż oczekiwano. Ale najmniej od co najmniej roku
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Banki
Chińczycy odcinają Rosjan od juana. Banki zrywają z giełdą w Moskwie