Zaczynające się we wtorek dwudniowe posiedzenie Komitetu Otwartego Rynku Rezerwy Federalnej (FOMC) jest już wydarzeniem skupiającym uwagę inwestorów. Nie spodziewają się oni, by Fed już na nim podjął decyzję o pierwszej od wybuchu kryzysu podwyżce stóp procentowych, ale oczekują, że da on wyraźne wskazówki dotyczące zacieśniania polityki pieniężnej na następnych posiedzeniach. Rynek wyraźnie spodziewa się, że do pierwszej podwyżki stóp dojdzie w marcu. Według danych CME prawdopodobieństwo marcowej podwyżki jest wyceniane przez rynek kontraktów terminowych na aż 95 proc. Ryzyko, że do końca 2022 r. dojdzie łącznie do czterech podwyżek, jest natomiast szacowane na 85 proc.

– Nasza prognoza bazowa mówi o czterech podwyżkach stóp: w marcu, czerwcu, wrześniu i w grudniu. Widzimy jednak ryzyko, że Fed będzie chciał podejmować działania zacieśniające politykę pieniężną na każdym swoim posiedzeniu, aż obraz inflacji się zmieni. To zwiększa prawdopodobieństwo tego, że w maju również dojdzie do podwyżki stóp lub decyzji dotyczącej zmniejszenia sumy bilansowej Fedu i tego, że będą w tym roku więcej niż cztery podwyżki – twierdzi David Mericle, ekonomista Goldman Sachs.

Analitycy Goldmana spodziewają się, że Fed może zacząć w lipcu ograniczać swoją sumę bilansową. W ciągu dwóch lat może zostać ona zmniejszona z obecnych 8,8 bln dol. do 6,1–6,6 bln dol. Podobną prognozę przedstawili analitycy Deutsche Banku. Spodziewają się oni, że Fed zetnie swoją sumę bilansową do 6 bln dol. To dużo większa redukcja niż podczas poprzedniego okresu ilościowego zacieśniania polityki pieniężnej (QT).

Od października 2017 r. do sierpnia 2019 r. Fed zmniejszył sumę bilansową o 700 mld dol., do 3,76 bln dol. Później wstrzymał QT w związku z dużym wzrostem oprocentowania pożyczek repo na amerykańskim rynku międzybankowym. Kilka miesięcy później zaczęła się pandemia i kryzys, a Fed zaczął znów zaczął mocno zwiększać sumę bilansową.

Mimo silnego przekonania inwestorów o nadchodzącej bardziej „jastrzębiej" polityce Fedu, rentowność amerykańskich obligacji dziesięcioletnich spadała podczas poniedziałkowej sesji, dochodząc do 1,7 proc., po tym jak w zeszłym tygodniu zbliżyła się do 1,9 proc. i była najwyższa od blisko dwóch lat, czyli od czasu przed pandemią.

– Rentowności amerykańskich obligacji spadają, chociaż warto tu o odpowiednią interpretację tej sytuacji. Nie znaczy to, że rynek mniej wierzy w potencjalną agresywność polityki Fedu w 2022 r., gdyż większy wpływ może mieć ucieczka z amerykańskich akcji w dług jako bezpiecznej przystani – ocenia Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.

Tymczasem analitycy JPMorgan Chase prognozują, że Fed może być mniej „jastrzębi", niż spodziewa się rynek. Liczony przez nich indeks niespodzianek gospodarczych w Stanach Zjednoczonych spadł w ostatnich tygodniach poniżej zera, co oznacza, że dane gospodarcze często okazywały się gorsze od prognoz. Spodziewają się oni, że konsumpcja wyhamuje w USA w pierwszym kwartale, m.in. z powodu przyspieszającej inflacji. Według analityków JPMorgana jest więc mało prawdopodobne, by Rezerwa Federalna w komunikacie po swoim środowym posiedzeniu przedstawiła bardziej „jastrzębie" projekcje dotyczące polityki pieniężnej w nadchodzących miesiącach.