fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Upadek wiary w liberalizm

Łukasz Kobeszko
archiwum prywatne
Na poglądy pokolenia wyżu demograficznego wpływają długie okresy bezrobocia po zakończeniu studiów, prace na krótkotrwałych umowach elastycznych, a także okupione często dramatycznymi wyborami próby znalezienia się w korporacji – zauważa publicysta.
Krzysztof Wołodźko poruszył na łamach „Rzeczpospolitej” kwestię szans odrodzenia lewicy chrześcijańskiej. Ten ważny głos warto uzupełnić. Nieodparcie nasuwają się bowiem pytania. Co sprawiło, że część najmłodszego pokolenia – dorastającego po roku 1989 – odrzuciła słyszane niemal od kołyski dogmaty o bezbolesnym dla społeczeństwa rozwoju modernizacyjnym? Dlaczego nośne jeszcze całkiem niedawno hasło „4 R” (rodzina, religia, rynek, rozsądek) zostało przez wiele osób uznane za wyraz egoistycznego indywidualizmu?

Wiosna alternatywnego myślenia

Wołodźko subtelnie ukazał w artykule głosy młodych środowisk katolickich z kwartalników „Christianitas” i „Pressje”, a także tych pochodzących z łamów periodyku „Nowy Obywatel”. Formuła „Nowego Obywatela” stara się łączyć rozmaite nieliberalne doświadczenia i prądy ideowe – lewica polska spod znaku PPS jest tu tylko jednym z wielu nurtów. Podobnie „ekumeniczne” ideowo podejście wypracowuje internetowy magazyn „Nowe Peryferie”. Jak możemy przeczytać w manifeście redakcji, źródła inspirujące jego autorów są różnorakie: „program pierwszej »Solidarności«, polski socjalizm spod znaku PPS, alterglobalizm, feminizm, niebolszewickie nurty marksizmu, katolicki personalizm, myśl Giedroycia, mesjanizm oraz lewicujący liberalizm”.
Czy trudno się dziwić, że nowe pokolenie szuka czegoś głęboko zakorzenionego, w czym będzie czuło się bezpiecznie?
Z kolei „Pressje” kładą szczególny nacisk na mesjanistyczną i wyrażoną przez Sobór Watykański II postawę aktywnej przebudowy zastanego świata w stronę tworzenia w nim zrębów przyszłego Królestwa Bożego. Kierujący kwartalnikiem Paweł Rojek udowadnia, że nie ma sprzeczności pomiędzy chrześcijaństwem a modernizacją ani też pomiędzy konserwatyzmem a dążeniem do sprawiedliwości społecznej. „Pressje” wydały w ubiegłym roku „tekę” poświęconą „ekonomii trynitarnej”, stanowiącej twórcze rozwinięcie nauczania społecznego Kościoła, szczególnie w aspekcie sformułowanego przez Benedykta XVI postulatu upowszechniania – przekraczającej horyzont współczesnego kapitalizmu – „bezinteresownej logiki daru”. Niezrozumienie i liczne, posądzające w najłagodniejszej wersji o „kryptosocjalizm”, oskarżenia, które spotkały autorów tej „teki”, stanowią dobitny przykład na czysto deklaratywną w wielu kręgach prawicowych atencję wobec całości nauczania poprzedniego papieża.

Postawić na wspólnotę

Cechą wspólną wszystkich wymienionych środowisk jest zainteresowanie myśleniem wspólnotowym, wyraźnie przeciwstawiającym się liberalnemu modelowi kapitalizmu, nastawionemu na indywidualny rozwój i budowanie silnej pozycji na wielkim rynku konkurujących ze sobą jednostek. To przecież wspólnotowość i oparty na wzajemnym braterstwie solidaryzm społeczny, a nie wywodzący się z tradycji oświeceniowej anglosaski liberalizm, są wartościami stanowiącymi nieodłączną część polskiego etosu. Mocno obecne w przedwojennym ruchu socjalistycznym, ludowym i chadeckim, wyrażane explicite w manifeście podziemnej Rady Jedności Narodowej w marcu 1944 roku „O co walczy naród polski”, a następnie w myśli programowej emigracyjnych władz w Londynie, znajdujące swoje powojenne apogeum w filozofii KOR, ROPCiO oraz pierwszej „Solidarności”. W końcu podtrzymywane przez nauczanie społeczne różniących się przecież od siebie w różnych aspektach formacji duchowej i intelektualnej kardynała Stefana Wyszyńskiego i papieża Jana Pawła II.
Postulowane więc przez Wołodźkę „poszukiwanie poważnej, intelektualnej alternatywy społeczno-gospodarczej wobec realiów III RP” dotyczy więc nie tylko niezależnej lewicy, lecz szerokiego, choć rzecz jasna jeszcze słabo rozpoznawanego przez opinię publiczną, nurtu myślenia młodych intelektualistów.

Nowe pokolenie

Zwrócenie się młodych intelektualistów katolickich, ale również tych stojących poza wspólnotą Kościoła, lecz życzliwie spoglądających na chrześcijańskie korzenie polskiej kultury, ku alternatywnym wobec fukuyamowskiego liberalnego „końca historii” ujęciom rozwoju społeczeństwa i gospodarki, ma z pewnością charakter ewolucji pokoleniowej.
W tym miejscu widać wyraźnie różnicę w doświadczeniach życiowych i postrzeganiu świata przez wielu moich rówieśników urodzonych na przełomie lat 70. i 80. XX wieku, a generacją wchodzącą w dorosłość na progu okrągłostołowego przełomu, rozpoczynającą wraz z narodzinami III RP mniej lub bardziej udane kariery w mediach, biznesie lub polityce. To ostatnie znakomicie sportretowała Maria Zmarz-Koczanowicz w swoim głośnym filmie dokumentalnym „Pokolenie ’89” nakręconym 11 lat temu. Jeden z jego bohaterów opowiadał groteskową dla dzisiejszego odbiorcy scenkę rodzajową z korytarza Uniwersytetu Warszawskiego w 1990 roku, gdy jeden z działaczy NZS poszukiwał wśród swoich studenckich kolegów chętnych do obsadzenia kilku ministerstw i podległych im urzędów.
Z jakże innym przeżyciem generacyjnym musiało i musi spotykać się chociażby pokolenie wyżu demograficznego, które przyszło na świat w latach stanu wojennego. Jego udziałem stały się w znaczącym stopniu: bezpłatne staże, długie okresy bezrobocia po zakończeniu studiów, kolejne kursy doszkalające, konieczność emigracji, prace na krótkotrwałych umowach elastycznych, podejmowane przez wielu i okupione często dramatycznymi wyborami próby znalezienia się w bezwzględnej strukturze korporacyjnej. Czy trudno się dziwić, że nowe pokolenie szuka czegoś głęboko zakorzenionego, ale jednocześnie zwyczajnie ludzkiego, w którym człowiek będzie się czuł zwyczajnie bezpiecznie?
Poszukiwanie tych trwałych punktów odniesienia nie będzie możliwe bez – jak napisali redaktorzy „Nowych Peryferii” w swoim manifeście – „zmiany świadomości społecznej, przeoranej latami propagandy komunistycznej, a później naiwnie liberalnej, obciążonej przeświadczeniem o polskim zapóźnieniu i nieuchronności imitacji obcych wzorów”. Nie będzie możliwe również bez naszej troski, jak również troski Kościoła, państwa i organizacji społecznych o najsłabszych, w których, jak zwraca uwagę papież Franciszek, musimy dostrzec umiłowanych braci.

Autor jest filozofem i dziennikarzem, członkiem redakcji portalu Rebelya.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA