fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Instytut Zachodni. Think tank, który traci renomę

Jakub Wiśniewski
archiwum prywatne
Instytut Zachodni nie posiada strategii rozwoju: nie wiadomo, jakie cele przed sobą stawia ani w jakim kierunku zamierza się rozwijać – pisze urzędnik resortu spraw zagranicznych
Charles de Gaulle powiedział kiedyś, że „polityka to zbyt poważna sprawa, aby zostawiać ją na wyłączność politykom”. Jest w tym stwierdzeniu sporo racji. Często zapomina się, że polityka zagraniczna powstaje nie tylko w głowach urzędników z alei Szucha 23. Ona nabiera kształtu w interakcji ze środowiskiem zewnętrznym.
Nie ma takiej sfery polityki zagranicznej, którą MSZ mógłby realizować, bazując jedynie na własnej wiedzy, własnym doświadczeniu i pamięci instytucjonalnej. Nie ma takiej sfery polityki zagranicznej, w której doradztwo i ekspertyza zewnętrzna nie byłyby Ministerstwu Spraw Zagranicznych przydatne.

Powrót do tradycji

Dyplomacja, bardziej niż nauka, obciążona jest impulsami zewnętrznymi i doraźnością. Naukowiec obserwuje, analizuje decyzje i procesy z zewnątrz. Może też analizom poświęcić więcej czasu. Dyplomata z kolei często musi działać pod presją. W swojej codziennej pracy analitycy i urzędnicy MSZ nieustannie korzystają z publikacji, analiz i prognoz w zakresie spraw międzynarodowych, przygotowywanych przez ośrodki badawcze, eksperckie w Polsce i za granicą.
Dzięki temu współpraca naukowo-badawcza nieustannie się intensyfikuje. Polskie instytuty, na czele z Polskim Instytutem Spraw Międzynarodowych i Ośrodkiem Studiów Wschodnich radzą sobie coraz lepiej – w Polsce i za granicą. Są już w pierwszej dwudziestce najlepszych publicznych think tanków na świecie. Polscy analitycy coraz częściej dołączają do grona światowych analityków w sprawach międzynarodowych, zabierają głos w debacie od USA po ChRL. PISM i OSW z powodzeniem i bez szkody dla żadnego z obszarów swoich działań realizują projekty badawcze, naukowe, doradzają najwyższym władzom państwowym.
Przykładowo, w 2011 r. sam PISM przygotował niemal 500 publikacji i referatów, adresowanych do szerokiego grona odbiorców. Utrzymując swoje publikacje na wysokim poziomie merytorycznym, PISM buduje bardzo dobrą markę znamienitego, polskiego ośrodka eksperckiego, rozpoznawalnego nie tylko w Polsce, ale w całej Europie i poza kontynentem.
Nie zapominając o różnicy uwarunkowań prawnych, różnicy potencjałów i tradycji, MSZ podobnie widziałby działalność Instytutu Zachodniego w Poznaniu, który nadzoruje. Niemcy, nasz najważniejszy partner handlowy i jeden z głównych partnerów europejskich, zasługują na to, aby ich rozwój był analizowany przez znamienity ośrodek badawczy w Polsce. Polska polityka zagraniczna z kolei, jeśli ma dobrze służyć interesom państwa, zasługuje na to, aby być wspieraną przez badania i analizy w zakresie spraw niemieckich i w zakresie strategii polityki wobec Niemiec.
Stąd duży nacisk na to, aby Instytut Zachodni wrócił do swojej wspaniałej tradycji, kiedy to marka Instytutu była gwarantem najwyższej jakości badań naukowych, zarówno w kraju i za granicą. Aby głos Instytutu był słyszany i słuchany w debacie publicznej: w Polsce, w Niemczech, w całej Europie. Aby publikacje Instytutu gwarantowały mu najwyższe notowania, jeśli chodzi o kategorie polskich instytutów badawczych. Aby Instytut był w stanie opracowywać analizy i rekomendacje możliwe do wykorzystania w polityce zagranicznej, nie tylko względem Niemiec.
Trzeba pamiętać, że badania naukowe i badania analityczne nie stanowią przeciwieństwa. Nawet więcej, dobrze zaplanowane badania naukowe są komplementarne w stosunku do prowadzonej działalności analitycznej, pozwalając spojrzeć na badane zagadnienie w sposób pogłębiony, z uwzględnieniem szerszego kontekstu. Nieprzypadkowo zatem duża część np. pracowników think tanków posiada tytuły naukowe i jest związana ze środowiskiem akademickim.

Bez dyrektora

Niestety, dzisiejszy Instytut Zachodni jest ledwie cieniem samego siebie sprzed kilku czy kilkunastu lat. Kilka lat temu utracił pierwszą kategorię naukową, która przyznawana jest instytutom badawczym na podstawie kompleksowej oceny działalności, m.in. w zakresie jakości publikacji naukowych i wdrażania wyników badań do praktyki. Wskutek tego spadła nie tylko ranga Instytutu, ale i jego finansowanie ze środków publicznych: dotacja na działalność statutową w ciągu 2 lat zmniejszyła się o 35 proc. Maleje liczba konferencji i seminariów. Dla porównania: w 2011 r. PISM zorganizował 96 konferencji lub seminariów, natomiast Instytut Zachodni tylko 13.
Prawdą jest, że MSZ jako instytucja nadzorująca ma wysokie oczekiwania wobec Instytutu. Oczekiwania te są jednak pochodną przekonania o dużym, niewykorzystanym potencjale instytucji. Dlatego działając w ramach wyznaczonych przez prawo, a nie jak sugerują niektórzy ręcznie sterując, podejmujemy działania wspierające odzyskanie przez Instytut kategorii pierwszej, wspierające powrót IZ do dawnej świetności.
W 2011 r. MSZ przeprowadził w Instytucie audyt. W jego efekcie powstały rekomendacje działań. Miały one służyć nie tylko ułatwieniu drogi do kategorii pierwszej, ale – co niemniej ważne – poprawieniu jakości zarządzania Instytutem, poprawieniu organizacji pracy, wreszcie: poprawieniu jakości zarządzania finansami Instytutu.
Do dziś – mimo że od audytu upłynął już ponad rok – rekomendacje nie zostały wdrożone. Instytut nie posiada strategii rozwoju: nie wiadomo, jakie cele przed sobą stawia ani w jakim kierunku zamierza się rozwijać. Nie wiąże w wystarczającym stopniu wyników swoich badań z praktyką. Stale zawęża swoją działalność. Lata 2010 i 2011 zakończył ze stratą finansową. Istnieją poważne obawy, że Instytut straci płynność. Mimo takich zagrożeń, w Instytucie nie został opracowany plan restrukturyzacji.
Wydawnictwo prowadzone przez Instytut nie jest rentowne. Biblioteka – o imponujących zbiorach – w roku 2011 r. została odwiedzona przez zaledwie 130 osób. Z mniejszej niż Biblioteka Instytutu Zachodniego Biblioteki Instytutu Śląskiego w Opolu skorzystało ponad 500 osób. W tym samym roku Bibliotekę PISM odwiedziło… 8000 osób.
Największą bolączką Instytutu jest jednak brak dyrektora utrzymujący się od niemal dwóch lat. Kolejne konkursy są unieważniane ze względu na brak wymaganej liczby kandydatów. Jest sprawą oczywistą, że Instytut nie może tak funkcjonować. Bez stałej dyrekcji nie będzie wizji rozwoju Instytutu, nie będzie zapewne poprawy stanu finansów, aktywności i poziomu publikacji.

Zmiana od wewnątrz

Byłoby niezmiernie pożądane, gdyby polskie środowisko niemcoznawcze, jak też i środowisko wielkopolskie, któremu powinno zależeć na dobru Instytutu, wyłoniło kandydatów na dyrektora Instytutu Zachodniego. MSZ nie rezygnuje ze współpracy z Instytutem Zachodnim. Jako organ założycielski i nadzorujący robimy co w naszej mocy, aby Instytut funkcjonował i rozwijał się.
Silny ośrodek niemcoznawczy leży w interesie MSZ. Silny swoim potencjałem, jakością ekspertyz oraz aktywnością w debacie publicznej. Dobra wola MSZ może jednak nie wystarczyć. Fundamentalna zmiana musi bowiem przyjść z samego Instytutu.
Autor jest dyrektorem Departamentu Strategii w MSZ, członkiem Rady Naukowej Instytutu Zachodniego w Poznaniu, Rady Naukowej Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie, Rady Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Rady Ośrodka Studiów Wschodnich
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA