fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Ukraińcy zaleją Polskę?

Granica polsko-ukraińska koło Przemyśla
Fotorzepa, Łukasz Solski Łukasz solsk solsk
W Kijowie narasta obawa przed masową emigracją Ukraińców za Bug, bo łatwiej o polski paszport
MSZ Ukrainy będzie monitorować sprawę otrzymywania polskiego obywatelstwa przez obywateli Ukrainy – oznajmił wczoraj rzecznik resortu Ołeksandr Dikusarow. Jest to związane ze zmianą polskiego prawa – od 15 sierpnia nasz kraj dopuszcza podwójne obywatelstwo, zostały też uproszczone zasady jego otrzymywania.
Od kilku dni ukraińskie media alarmują: Ukraińcy legalnie pracujący w Polsce mogą wkrótce otrzymać także polskie paszporty. Wyliczono, że w naszym kraju jest ich obecnie około 30 tysięcy, a więc niewykluczone, że właśnie tylu przybędzie posiadaczy polskich paszportów. Z ukraińskiego punktu widzenia pozornie jest to nieistotne – Kijów nie uznaje podwójnego obywatelstwa. Ale istnieje obawa gwałtownego wzrostu emigracji do Polski. – Od kilku dni mamy mnóstwo telefonów od Ukraińców, chcących otrzymać polskie obywatelstwo – mówi „Rz" Walenty Wakoluk, prezes Towarzystwa Kultury Polskiej im. Kościuszki w Łucku. – Jak mówią, obawiają się, że Ukraina oddala się od Europy, i że komplikuje się sytuacja polityczna w kraju. Dlatego woleliby wyjechać w bardziej bezpieczne miejsce – dodaje.
Jak podkreśla, gwałtownie wzrosła liczba dzieci uczęszczających do polskiej szkoły niedzielnej. – Tylko około pięciu procent to Polacy, reszta to Ukraińcy – wskazuje. W Łucku, stolicy obwodu wołyńskiego, liczba naszych rodaków jest zresztą stosunkowo niewielka.

Trudno czy łatwo

Kijów bardzo poważnie obawia się, że liczba Ukraińców emigrujących do Polski może szybko wzrosnąć, choć oficjalnie MSZ uspokaja, iż tak nie będzie. – Nie tak łatwo dostać polską wizę, a co dopiero paszport – przekonywał „Komsomolską Prawdę w Ukrainie" dyrektor departamentu polityki informacyjnej resortu Ołeh Wołoszyn. Uważa, że o polski paszport wystąpią dziesiątki, co najwyżej setki ludzi. Ale eksperci są innego zdania. – Ten kraj (Polska – red.) jest najbardziej otwarty dla chcących uzyskać legalną pracę Ukraińców – dowodził w rozmowie z tygodnikiem „Korrespondent" szef agencji rekrutacyjnej ViZA Staff International Witalij Hulec. Żeby zdobyć pracę, trzeba co prawda zapłacić – ukraińskie agencje biorą za to do 4 tys. hrywien (1,6 tys. złotych) – ale to się na dłuższą metę bardzo opłaca. W 2011 r. polskie konsulaty wydały obywatelom ukraińskim ponad 90 tys. wiz ze zgodą na pracę na okres do sześciu miesięcy. W przekonaniu wielu ekspertów Polska ma kłopoty z brakiem rąk do pracy w niektórych zawodach i będzie ściągała ludzi właśnie zza Buga. Tymczasem obok legalnie pracujących jest też w Polsce bardzo wielu przybyszy zza Buga, zatrudnionych na czarno. A co, jeśli Warszawa uprości zasady nabywania obywatelstwa także i dla nich? Ukraińskie media szacują liczbę nielegalnie pracujących w naszym kraju Ukraińców na 800 tys. – Tak czy inaczej, dla nas oznacza to bardzo wiele problemów. Już Karta Polaka dawała szczególny status osobom mającym przecież ukraińskie paszporty. Teraz sytuacja skomplikuje się jeszcze bardziej – podkreśla w rozmowie z „Rz" Ołeś Starowojt, deputowany do lwowskiej rady obwodowej i lider opozycyjnej Naszej Ukrainy.

Z kim związani

– Będziemy mieli poważny problem z samoidentyfikacją rosnącej grupy naszych obywateli. Z jakim krajem będą się czuli bardziej związani? Z Ukrainą czy z Polską? – zastanawia się. Tym bardziej że Ukraina jest państwem młodym i nie wszyscy jego mieszkańcy są z nim związani w sposób szczególnie uczuciowy. Jednak ani ukraińscy politycy, ani eksperci nie są w stanie oszacować, czy istnieje realne zagrożenie jakąś wielką falą emigracji do naszego kraju. Wiadomo na razie, że wzrasta liczba wyjazdów do Polski. W pierwszej połowie 2012 r. Ukraińcy przekroczyli wspólną granicę 5,7 miliona razy, czyli blisko 20 proc. więcej niż w roku poprzednim. Trudno powiedzieć, na ile ten trend jest stały i czy spowoduje wzrost ukraińskiej społeczności w naszym kraju. – Nie chodzi wyłącznie o Polskę. Podobny, choć mniejszy problem mamy z Rumunią i Węgrami i dotyczy on przede wszystkim mniejszości rumuńskiej na Bukowinie oraz węgierskiej na Zakarpaciu, także mających podwójne paszporty. I o tym dyskutujemy już od dawna – opowiada „Rz" komentator „Korrespondenta" Iryna Sołomko.

Kłopotliwy Krym

Tyle że w obu tych krajach przebywa stosunkowo niewielu Ukraińców. Ambasador Węgier w Kijowie przekonywał w ubiegłym roku dziennikarza tygodnika „Dzerkało Tyżnia", że bardzo niewielu Ukraińców stara się o węgierskie paszporty, a polityka przyznawania obywatelstwa etnicznym Węgrom z tego kraju jest zadośćuczynieniem za lata, w których byli go pozbawieni. Problemem politycznym dla Ukrainy mogą być natomiast ludzie otrzymujący obywatelstwo rosyjskie, zwłaszcza na Krymie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA