fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Ceny żywności znowu w górę

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Czekają nas kolejne podwyżki cen żywności. W grudniu może być ona o 3 proc. droższa niż przed rokiem – wynika z analizy „Rz”
– W tym roku truskawki są o 60 – 70 proc. droższe niż przed rokiem – mówi „Rz" Joanna Bancerowska, rzecznik prasowy Agros-Nova, czołowego producenta przetworów owocowo-warzywnych w Polsce, właściciela marki Łowicz.
Witold Boguta, prezes Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw (KZGPOiW), tłumaczy, że wyższe ceny truskawek to efekt m.in. mniejszych zbiorów spowodowanych wymrożeniami upraw w wielu miejscach w Polsce.
– Początkowe szacunki mówiły, że zbiory mogą być nawet o 40 proc. niższe od średniej z lat ubiegłych. Ostatecznie spadek powinien być mniejszy – wyjaśnia Witold Boguta.
Szef KZGPOiW nie wyklucza również, że droższe niż w 2011 roku będą w tym roku wiśnie. Stabilne powinny być natomiast ceny jabłek. Na ich pewną prognozę jest jednak za wcześnie.
Do końca sezonu skupowego z podjęciem decyzji o podniesieniu cen swoich produktów czeka Agros-Nova. – Przetwórcy są bardzo ostrożni, bo podwyżki osłabiają popyt. Należy się jednak liczyć z taką perspektywą – mówi Bancerowska.
Tymczasem drogie owoce mogły być jednym z czynników napędzających ceny żywności już w czerwcu tego roku. – Wpływ na ich wzrost mogły mieć także podwyżki cen wieprzowiny i drobiu. W maju zdrożały bowiem ceny surowca w skupie – mówi Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ). – Nie bez znaczenia dla wzrostu cen żywności może być także Euro 2012 – dodaje.
2,7 proc. więcej kosztowały żywność i napoje w maju 2012 r. w porównaniu z majem 2011 r.
Ekonomistka IERiGŻ przypomina, że w czerwcu zazwyczaj rozpoczyna się sezonowy spadek cen żywności. – W tym roku mógł jednak nie wystąpić – zastrzega Świetlik. Jej zdaniem sezonowy spadek cen powinien być już widoczny w lipcu i sierpniu, głównie za sprawą tradycyjnie większej podaży owoców i warzyw.
Jednak nie wszyscy analitycy biorą pod uwagę taki scenariusz. – Wzrost cen przyspieszy od czerwca do września – uważa Piotr Bielski, starszy ekonomista BZ WBK. – W rezultacie ich dynamika rok do roku może zwiększyć się z 2,7 proc. w maju do ponad 5 proc. pod koniec lata – dodaje. Według niego najbardziej na wzrost cen będą narażone owoce oraz zboża i ich przetwory, bo w ich przypadku najbardziej odczuwalne są straty po zimie i wiosennych przymrozkach.
 
Monika Kurtek, główny ekonomista Banku Pocztowego, uważa, że całe drugie półrocze może upłynąć pod znakiem drożejących produktów zbożowych, warzyw i owoców. Ich ceny podbijać będzie niska baza odniesienia sprzed roku.
– Szczególnie widoczne będzie to w przypadku warzyw i owoców, które staniały w drugim półroczu w związku z tzw. kryzysem niemieckim (epidemia bakterii coli –  red.) – uważa Kurtek.
Ekonomiści, z którymi rozmawiała „Rz", są jednak zgodni, że na koniec roku wzrost cen żywności będzie niższy niż przed rokiem. W grudniu zapłacimy za nią o ok. 3 proc. więcej niż na koniec ubiegłego roku. W grudniu 2011 roku zwyżka cen żywności rok do roku wyniosła 4,7 proc.
– Generalnie w drugiej połowie roku oczekujemy względnej stabilizacji cen – mówi Michał Koleśnikow, ekonomista BGŻ.
Wśród produktów, które według niego powinny w tym czasie zdrożeć najbardziej, są oleje, jaja oraz ryby. Ale zaznacza, że nie będzie to duży wzrost.
Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ, uważa, że wyhamować może tempo podwyżek cen żywności przetworzonej. Będzie to możliwe dzięki osłabieniu się tendencji wzrostowej cen surowców na  globalnym rynku. W związku z obniżaniem się cen paliw spaść może presja kosztowa w firmach.
Podwyżki hamuje również bariera popytu. – Od wielu miesięcy mamy do czynienia z bardzo niską dynamika dochodów realnych, co będzie ograniczać wzrost cen żywności – zaznacza Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku.

Podyskutuj z nami na Facebooku

www.facebook.com/ekonomia Czy rosnące ceny żywności sprawiają, że chętniej niż kiedyś kupujesz w dyskontach?

Wieprzowina z certyfikatem będzie zyskiwać w Polsce

Niemal 3 mln euro ma kosztować trzyletni program promujący wieprzowinę ze znakiem QAFP. Wniosek Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego (UPEMI) trafił już do Brukseli. Jej zgoda oraz 50-proc. dofinansowanie będzie oznaczać, że już w przyszłym roku Polacy będą mogli dowiedzieć się o zaletach mięsa produkowanego w systemie jakości QAFP. Takie logo na opakowaniu będzie oznaczać m.in., że produkcja mięsa była poddana kontroli na każdym etapie.
UPEMI spodziewa się, że w przyszłym roku wieprzowinę z certyfikatem QAFP będzie można kupić w sklepach w całej Polsce. Obecnie mięso z tym logo dostępne jedynie w Wielkopolsce, w wybranych restauracjach oraz firmach kateringowych. Produkcją w ramach systemu stworzonego przez UPEMI zainteresowanych jest kilkanaście zakładów oraz ponad 270 hodowców trzody. Wiesław Różański, prezes UPEMI uważa, że w ciągu najbliższych trzech lat produkcja trzody w systemie QAFP sięgnie 2 mln sztuk rocznie. Będzie się nią zajmować kilka tysięcy hodowców i co najmniej kilkadziesiąt zakładów.
Od dwóch lat działa system PQS. W 2010 r. produkcja tuczników w jego ramach sięgała 40 tys. sztuk. – Dziś zbliża się do 1 mln – mówi Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso. Uprawnienia do dostarczania na rynek mięsa z tym znakiem ma 13 zakładów. Wieprzowinę PQS można kupić w sklepach spożywczych oraz części delikatesów. – Prowadzimy także rozmowy z dużymi sieciami handlowymi. Wejście tam zwiększy nie tylko dystrybucję, ale i rozpoznawalność znaku PQS – mówi Choiński.
Przedstawiciele branży mięsnej są zgodni, że od systemów jakości mięsa nie ma odwrotu. – W Niemczech ponad 90 proc. mięsa na rynku produkowane jest w systemach jakości, w Danii ten udział przekracza 50 proc. – mówi prezes Polskiego Mięsa.
– Do 2020 roku 20 – 30 procent produktów spożywczych na polskim rynku będzie oferowana w ramach jednego z systemów jakości – szacuje Wiesław Różański.     —b.d.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA