fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Utracona cześć Tomasza Lisa. Ciąg dalszy następuje...

W Sieci Opinii
Dziennikarze „Wprost” opublikowali prywatną rozmowę z europosłem Cymańskim, dokonując manipulacji. A zaraz potem „Gazeta Wyborcza” usunęła komentarz Marka Wąsa obnażający hipokryzję tygodnika Tomasza Lisa
Najpierw krewki poseł Cymański w rozmowie z Moniką Olejnik krytykuje wynik wyborczy PiS. Na jego głowę lecą gromy od działaczy partyjnych. Później przebiegli dziennikarze  Wprost 24.pl umieszczają w Internecie wywiad z Tadeuszem Cymańskim, w którym europoseł nazywa przybocznych Jarosława Kaczyńskiego "pachołkami". Mówi też o dyktaturze i autokracji w partii. Interesujący jest wstęp do tego materiału:

Kiedy zadzwoniliśmy do posła Cymańskiego i powiedzieliśmy, że mamy do niego kilka pytań, eurodeputowany stwierdził, że nie chciałby się wypowiadać, bo sytuacja w której się znalazł, jest nieprzyjemna. Zastrzegł, że wolałby nie komentować szerzej ostatnich wydarzeń. Poniżej przedstawiamy treść rozmowy po wspomnianych słowach eurodeputowanego".
Jak widać hipokryzja i łamanie podstawowych zasad etyki dziennikarskiej dziennikarzom „Wprost” nie jest obca. Za to „Gazeta Wyborcza” posunęła się o krok dalej. Redaktor Marek Wąs opublikował komentarz potępiający skandaliczne praktyki dziennikarzy Lisa. Wąs pisze:

Wymienię zaledwie trzy skutki publikacji w tym internetowym serwisie:
- depresja i polityczna marginalizacja Cymańskiego, który rozmawiał "off" w dobrej wierze;
- zasłużony spadek zaufania do dziennikarzy;
- no i ten trzeci, być może najbardziej okrutny - ktoś, dla sprzedaży, złamał kręgosłup niedoświadczonemu adeptowi dziennikarstwa i pokazał mu miejsce w szeregu. Ty jesteś gówniarz, nie dziennikarz, my tu rządzimy, a jak ci już tak naprawdę zależy, to co najwyżej możesz zadzwonić i przeprosić. Żenujące.
Niestety, komentarz Wąsa nie wisiał zbyt długo. Najpierw został zmodyfikowany, a później ponownie przywrócony na stronę „GW”. Podano również przyczyny owych zawirowań. Redaktor Michał Gwiazdowski uzasadnia nagłe zniknięcie tekstu:
Są takie momenty w publikowaniu treści w internecie, w których przyzwoitość musi wziąć górę nad szybkością. (...) Po publikacji dowiedzieliśmy się, że wskazany w naszym komentarzu Tomasz Lis, redaktor naczelny tygodnika "Wprost" nie ponosi odpowiedzialności za wszystkie materiały publikowane w portalu wprost24.pl, gdybyśmy pozostawili komentarz w niezmienionej formie pomimo tej wiedzy - zachowalibyśmy się wobec niego nieprzyzwoicie. Dlatego usunęliśmy komentarz dotyczący tej sprawy, zredagowaliśmy i ponownie opublikowaliśmy. Wciąż uważamy, że "sprawa jest" - dziennikarz nie może bez ważnego powodu, w pogoni za newsem publikować wypowiedzi udzielonej "off the record". Rzecz w tym, że nie odpowiada za to naczelny "Wprost".

No i mamy nareszcie wolne media w Polsce. Cenzura w „Gazecie Wyborczej”, hipokryzja we „Wprost”, a kompromitująca się co chwilę Rada Etyki Mediów nie dostrzega problemów. Jesteśmy ciekawi, do jakich granic absurdu dojdą salonowi dziennikarze, aby przypodobać się władzy, tępiąc opozycję. Dziękujemy też za informację o kompetencjach Tomasza Lisa. Są - jak widać - niezbyt duże.  
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA