fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Ustawa o turystyce? Trzeba ją napisać na nowo

Materiały Promocyjne
Ustawa o turystyce jest przestarzała i toleruje nierówność podmiotów na rynku. Trzeba ją napisać na nowo - mówi w rozmowie z Turystyką.rp.pl nowy prezes Polskiej Izby Turystyki Paweł Niewiadomski
Filip Frydrykiewicz, Turystyka.rp.pl: - Panie prezesie, PIT ma wśród wielu osób ze środowiska turystycznego opinię „towarzystwa wzajemnej adoracji"...
Paweł Niewiadomski, prezes Polskiej Izby Turystyki: - Tak znam tę opinię. Powiem przekornie, że chcemy być towarzystwem wzajemnej adoracji, bo po to założyliśmy PIT. Jesteśmy powołani do reprezentowania członków Izby i dbania o ich interesy.
To może zacznijmy inaczej - co PIT pod wodzą nowego prezesa chciałby zrobić w najbliższej kadencji dla swoich członków?
Od dłuższego czasu trwa spór, czy ustawę o usługach turystycznych należy nowelizować, czy napisać od nowa. Polskie prawo jest pochodną prawa europejskiego, a właśnie teraz w Brukseli trwają prace nad zmianą dyrektywy 90/314, od której zależy także nasze prawo turystyczne. Ministerstwo Sportu i Turystyki stoi na stanowisku, że nie ma sensu nowelizować naszej ustawy dopóki nie znamy ostatecznego kształtu unijnych przepisów. Tyle że, jak dobrze pójdzie, dyrektywa będzie znowelizowana w 2014 roku.
Zamierza pan czekać?
Nie ma na co czekać. Nowelizacja naszej ustawy o turystyce jest konieczna, a raczej konieczne jest stworzenie nowej. Tym bardziej, że dyrektywa 90/314 została uchwalona w 1990 roku, 22 lata temu, a nasza ustawa jest transpozycją dyrektywy. To już pokazuje, że jest to przestarzałe prawo.
Jakie najważniejsze elementy wymagają reformy?
Podstawowa kwestia – wprowadzić przepisy regulujące sprzedaż przez Internet. W tej chwili prawo wymaga, by każda umowa touroperatora z klientem była zawarta na papierze.
Kolejna rzecz – we wszystkich krajach Unii Europejskiej jest jasność, jeśli chodzi zastosowanie dyrektywy dotyczącej sprzedaży na odległość.  U nas poszczególne elementy imprezy turystycznej, np. usługa hotelarska, są wyłączone spod ustawy, czy dyrektywy o sprzedaży na odległość. W Polsce mamy niejasną sytuację, czy impreza turystyczna podlega przepisom, które mówią, że w ciągu 10 dni od zawarcia można od niej odstąpić bez żadnych konsekwencji.
Jakie są jeszcze powody, by zmieniać ustawę?
Ostatnie doświadczenia z siłą wyższą w postaci chmury pyłu wulkanicznego nad Europą, czy tsunami, które negatywnie wpłynęły na prowadzenie biznesu turystycznego, uświadomiły nam, że trzeba doprecyzować w prawie obowiązki organizatorów turystyki. Mamy świeże orzecznictwo, w tym niedawny wyrok sądu okręgowego w Warszawie i sądów w Austrii, idące w kierunku nie prokonsumenckim, lecz ochrony przedsiębiorców. Ale to za mało.
O którym wyroku polskiego sądu pan myśli?
Sprawa klienta, który był na wycieczce w Dubaju, ale z powodu siły wyższej – pyłu wulkanicznego, który uziemił samoloty – touroperator  nie mógł go w terminie przywieźć do kraju. Zaproponował mu przedłużenie pobytu w hotelu o niższym standardzie. Klient nie skorzystał z tej propozycji i na własną rękę przedłużył pobyt w hotelu pięciogwiazdkowym. Po powrocie do Polski zażądał zwrotu kosztu tego hotelu. Sąd odrzucił te roszczenia.
Trzeba więc zapisać w ustawie jasno zakres odpowiedzialności w takiej sytuacji?
Ministerstwo Sportu i Turystyki, jak wybuchł wulkan, wydało bardzo niekorzystną dla organizatorów opinię, że wszystkie koszty z tym związane musi pokryć organizator. To zresztą było zgodne z pierwszą interpretacją Komisji Europejskiej. Na tej podstawie klienci lawinowo żądali przedłużenia pobytu za granicą i zwrotu wszystkich poniesionych kosztów.
Europejski związek biur podróży ECTAA i PIT wypowiadały się wtedy, za rozwiązaniem z niemieckiego kodeksu cywilnego, który wyraźnie mówi, że kiedy mamy do czynienia z siłą wyższą, dodatkowe koszty powinny być podzielone po połowie między organizatora i klienta.
W każdej chwili mogą się wydarzyć podobne sytuacje – wybuch wulkanu, tsunami czy trzęsienie ziemi. Chodzi więc też o to, by instytucje ubezpieczeniowe mogły przygotować dla zainteresowanych odpowiedni produkt. Nie mogą tego teraz zrobić, bo nie wiadomo, czy ta polisa ma zabezpieczać touroperatora, czy klienta. To jest podstawowy problem.
Czy to wyczerpuje katalog problemów z ustawą o turystyce?
We wszystkich krajach funkcjonuje rozwiązanie z 2001 roku kiedy to przy okrągłym stole zebrały się z inicjatywy Komisji Europejskiej środowiska konsumentów i przedsiębiorców i ustaliły zasady odstąpienia klienta od umowy o imprezę  turystyczną. Od tej pory stosują prosty system zryczałtowanych potrąceń.
W Polsce ten problem nie został rozwiązany, a uderza to przede wszystkim w konsumentów. U nas potrącenia nie są zryczałtowane, lecz mają być wyliczane według kosztów rzeczywistych, poniesionych przez organizatora. A kiedy organizator może wyliczyć faktyczne koszty? Dopiero po odbyciu się imprezy, a nawet po zakończeniu całego sezonu. Nie da się w żaden sposób określić tego na etapie zawierania umowy.
UOKiK mówi: „ale przecież macie państwo jakiś kosztorys imprezy". To wynika z nieznajomości realiów działania tej branży. Przecież w ostateczny koszt imprezy wchodzi wiele elementów, których nie da się policzyć na początku - ile sprzeda się miejsc w samolotach, ile w autokarze, ile w hotelach, a ile zostanie zapłaconych, ale pustych? UOKiK doprowadził więc do pozbawienia klienta pewności – kiedy i ile pieniędzy odzyska. Przy ryczałtowych potrąceniach konsument wiedział, że im wcześniej zrezygnuje z imprezy, tym mniej straci.
Chcielibyśmy rozwiązać też problem zmiany godziny wylotu samolotu na imprezę turystyczną. Obecny zapis to jest koszmar, przejaw braku logicznego myślenia u decydentów. Jeśli zmiana godziny wylotu z szóstej rano na siódmą rano powoduje zmianę „istotnych warunków umowy" to jest to chora sytuacja.
Następna kwestia – szara strefa w turystyce. Na przykład występowanie w roli organizatorów imprez turystycznych różnych podmiotów, w tym fundacji. Ustawa musi być doprecyzowana. System kontroli jest niewłaściwy. Ale jest też wiele innych obszarów, w których są niejasności interpretacyjne, i to trzeba wyjaśnić.
Nie wspomniał pan dotychczas o obciążeniach jakimi są dla touroperatorów wysokie gwarancje ubezpieczeniowe, do wykupienia których są zobowiązani przez ustawę. Ta kwestia ciągle uwiera, nie jest rozwiązana w zadowalający sposób. Obciążenia są duże, więc biura podróży uciekają od nich zaniżając ich wartość, wtedy marszałek województwa wszczyna kontrole i nakazuje im podniesienie gwarancji. To nie jest zdrowa sytuacja.
Widzę tu nierówność w traktowaniu podmiotów na rynku turystycznym. Jak pan wie, w usługach turystycznych płaci się przed wykonaniem usługi. Tak samo w linii lotniczej lub firmie autokarowej – płaci pan całą kwotę często całe miesiące przed wyjazdem. Coraz częściej zdarza się też, że hotelarze biorą całą opłatę wcześniej, przed wykonaniem usługi. Ale tylko organizatorzy turystyki są zmuszeni do robienia kosztownych zabezpieczeń na wypadek upadłości. A przecież firmy lotnicze, autokarowe i hotele też plajtują. I wtedy ich klienci, którzy zapłacili z góry zostają z niczym.
Jeśli klient kupi te usługi osobno, nie ma zabezpieczenia, a jeśli kupi w pakiecie, u touroperatora, to ma. Jest tu nierówność podmiotów, bo linia lotnicza, przewoźnik autokarowy i hotel nie mają tego dodatkowego kosztu, jakim jest obowiązkowe ubezpieczenie przed plajtą.
Komisja Europejska dostrzegła już ten problem i pracuje nad tym, by wyrównać obciążenia podmiotów. Moim zdaniem lepsze byłoby zliberalizowanie zasad działania na rynku turystycznym i cofnięcia wysokich gwarancji touroperatorom. W zamian można by wprowadzić obowiązek oferowania klientom dobrowolnego ubezpieczenia od bankructwa biura podróży lub przewoźnika. Moim zdaniem - zaznaczam, że to nie jest stanowisko PIT -  to byłby model optymalny. Nie sądzę jednak, by Komisja Europejska i Parlament Europejski na takie rozwiązania poszły.
Wszystkie podmioty na rynku turystycznym, które przyjmują przedpłaty powinny mieć równe szanse. Teraz mamy nierówność konkurencyjną. Jedni mają obowiązki, inni ich nie mają, więc mają i mniejsze koszty.
Jeśli nie pełna liberalizacja, na którą, jak sam pan mówi, prawdopodobnie nikt się nie zdecyduje, to jaki jeszcze model gwarancji wchodzi w grę?
Podczas ostatniej nowelizacji ustawy w 2010 roku PIT proponował dwufilarowy system zabezpieczeń oparty na gwarancji ubezpieczeniowej i funduszu gwarancyjnym. Ale to rozwiązanie nie zostało przyjęte.
Żeby dzisiaj odpowiedzieć na pańskie  pytanie trzeba przeprowadzić analizę obowiązującego rozwiązania z sumami gwarancyjnymi. Mogę się domyślać, że jest on niewystarczający, ale musimy to zbadać, dane ma Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Jako człowiek od lat działający w tym biznesie wie pan, że niektórzy touroperatorzy zaniżają gwarancje. Świadczą o tym zresztą kontrole marszałków, które często kończą się nakazaniem podniesienia ubezpieczenia.
Nie podzielam pańskiej opinii, że PIT ma się tym jakoś szczególnie silnie zajmować.  Ma konsultować, ma przedstawiać rozwiązania, które są w innych krajach...
Mówimy cały czas, jakie elementy warto poprawić w ustawie o turystyce, gdyby była szansa napisania jej na nowo. Jeśli PIT nie będzie miał jasnego stanowiska w kwestii gwarancji, to inicjatywę przejmą urzędnicy, a wtedy środowisko może ucierpieć. Próbuję się dowiedzieć, jakie jest pańskie stanowisko w kwestii fundusz gwarancyjnego?
Bez przeanalizowania sytuacji obecnej nie odpowiem jednoznacznie na to pytanie. Poza tym, z naszych dotychczasowych doświadczeń wynika, że żeby być skutecznym, trzeba mieć stanowisko uzgodnione ze wszystkimi organizacjami reprezentującymi środowisko. Podczas poprzedniej nowelizacji takiej jedności nie było. To była jedna z przyczyn, dla których ministerstwo nie przychyliło się do naszej koncepcji.
A może PIT był po prostu nieskuteczny? Może nie macie jako organizacja dostatecznego autorytetu, by forsować swoje rozwiązania. Stąd jak bumerang wraca kwestia gwarancji i cała lista nierozwiązanych problemów, które sam pan przed chwilą wymienił. Od początku rozmowy liczę, że powie mi pan, jak zamierza zmienić organizację „wzajemnej adoracji" w silną reprezentację środowiska?
Czy PIT ma jeszcze jakiś autorytet i prestiż? Co zrobić, by poprawić opinię o tej organizacji? Jakie nowe pomysły wniesie do Izby nowy prezes? - jutro druga część rozmowy
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA