fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Co grozi kierowcom na autostradzie za nieznajomość kodeksu drogowego

Kierowcy często zapominają, że autostrady to drogi o ograniczonej dostępności
Fotorzepa, Laszewski Szymon Szymon Laszewski
Kierowcy wjeżdżający na autostrady pamiętają, że mogą jechać aż 140 km/godz., ale zapominają o innych obowiązujących na nich zasadach
Kolejne odcinki autostrad oddawane w ostatnich dniach do użytku zwabiły na nie tysiące chętnych do przetestowania. Niestety, kierowcy, np. nie mogąc znaleźć zjazdów czy szukając odpoczynku, zatrzymywali się na autostradzie. A to, jak zresztą wiele innych czynności dozwolonych na innych drogach, na autostradzie jest zakazane.
Jeśli kierowca się zatrzyma, grozi mu wysoki mandat (wykroczenie z taryfikatora). O powszechnie popełniane przez kierowców grzechy na tych najszybszych drogach zapytaliśmy Łukasza Ziemińskiego z wielkopolskiej drogówki.
– Kierowcy często zapominają, że autostrady to drogi o ograniczonej dostępności – mówi „Rzeczpospolitej". I dodaje, że ostatnio pojawili się na nich nawet rowerzyści.

Tylko dla szybkich

– Po autostradzie mogą poruszać się wyłącznie samochody i motocykle. Zabrania się poruszania po nich pojazdom jednośladowym (rowerom i motorowerom), ciągnikom, wozom konnym oraz pieszym – przypomina Łukasz Ziemiński. Zastrzega, że łamanie tych zasad jest bardzo niebezpieczne nie tylko dla kierowców, ale i dla innych uczestników ruchu.
Przeznaczenie autostrady do szybkiego i masowego ruchu pojazdów powoduje, że dopuszczalny jest na nich tylko ruch pojazdów samochodowych, które mogą rozwinąć prędkość co najmniej 40 km na godzinę.
Większość kierowców pamięta o maksymalnej dopuszczalnej prędkości, tj. 140 km na godzinę. Zapomina jednak, że nie wolno nią podróżować wolniej niż 40 km na godzinę. A to, niestety, się zdarza – dodaje Mariusz Wasiak z Komendy Głównej Policji.

Bez zawracania pojazdu

Polski kodeks drogowy przewiduje jeszcze kilka innych zasad obowiązujących właśnie na tych najszybszych drogach. Na autostradzie nie można cofać ani zawracać pojazdu. Złamanie tych zakazów było już przyczyną niejednego tragicznego wypadku. Dwa lata temu na A4 kierowca samochodu ciężarowego próbował zawrócić i nie zachował należytej ostrożności. Zderzył się z dwoma samochodami i busem.
Na całej długości autostrady, z wyjątkiem wyznaczonych do tego specjalnych miejsc, tzw. MOP, obowiązuje zakaz zatrzymywania się. Niestety, na nowo oddanych odcinkach te jeszcze nie istnieją, więc zanim kierowca na nie wjedzie, powinien się zatrzymać i odpocząć.
Na drodze jednak wszystko może się zdarzyć, np. awaria samochodu, brak benzyny itd.
W razie awarii pojazdu kierowców obowiązują zaostrzone środki ostrożności i wzmożony system ostrzegania innych uczestników. Otóż w takiej sytuacji kierowca powinien zatrzymać samochód na pasie awaryjnym, wysiąść z samochodu od strony pasażera, włączyć światła awaryjne, wystawić trójkąt ostrzegawczy. Po pomoc należy się udać do najbliższej kolumny alarmowej, umieszczonej na tym samym pasie ruchu. Zatrzymanie na autostradzie w miejscu do tego nieprzeznaczonym kosztuje 300 zł mandatu. Zapłaci go też kierowca zepsutego auta, który nie oznaczy miejsca awarii.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.lukaszewicz@rp.pl
Wykroczenia
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA