Kraj

Protest przeciw ACTA to haktywizm

Krzysztof Liedel prawnik, ekspert BBN ds. terroryzmu
Czy podczas niedawnego ataku Anonymousa na strony rządowe mieliśmy do czynienia z cyberterroryzmem?
Krzysztof Liedel: To był tylko przykład cyberprotestu. Nie miało to nic wspólnego z terroryzmem. Czym więc jest cyberterroryzm?
Najprościej mówiąc, to forma ataku terrorystycznego w cyberprzestrzeni. Jeżeli określona grupa jest organizacją terrorystyczną i używa Internetu do prowadzenia swojej działalności, to możemy wtedy mówić o cyberterroryzmie. A czego brakuje Anonymousowi, by nazwać ich terrorystami? Organizacja terrorystyczna ma po pierwsze określone cele polityczne, do tego jej atak jest tak skonstruowany, by nieść jak największe reperkusje psychologiczne (chęć wywołania strachu i paniki) i wreszcie musi być konkretne żądanie. Z czym mieliśmy więc do czynienia w Polsce? To było najbliższe haktywizmowi, czyli wykorzystaniu metod hakerskich, by propagować własne ideologie. A cyberterroryzm jest groźny? Taka może być przyszłość organizacji terrorystycznych. Cyberterroryzm to atak na infrastrukturę krytyczną po to, by ją sparaliżować, wykraść informacje. Czym jest infrastruktura krytyczna? To wszystkie te elementy, które są istotne z punktu widzenia funkcjonowania państwa, np. system bankowy, finansowy, energetyczny, komunikacyjny czy system sterowania lotami. Były jakieś znane akcje cyberterrorystyczne? Klasycznym przykładem z historii terroryzmu jest działalność tzw. zapatystów z Chiapas – Indian, którzy w Meksyku walczyli o autonomię. Dokonali oni – ze wsparciem hakerów z całego świata – ataku na infrastrukturę krytyczną Meksyku. Udało im się sparaliżować cały kraj. Jest dziś zagrożenie takim atakiem? Bardziej realne jest połączenie klasycznych działań terrorystycznych i cyberterrorystycznych, np. atak bombowy i sparaliżowanie akcji ratowniczej poprzez wyłączenie telefonu 112 przez hakerów. A był taki atak w ostatnim czasie? Nie, bo terrorystom bardziej opłaca się wykorzystywać Internet do propagowania własnej ideologii i do rekrutacji nowych członków. Światowy dżihad, skrajna lewica i prawica nie wykorzystują na razie Internetu do ataków, ale nie jest wykluczone, że w przyszłości będzie inaczej. —rozmawiał Michał Płociński
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL