fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Strajkowa Wigilia

Strajkujący górnicy z kopalni Budryk postanowili nie przerywać swojego protestu nawet w Wigilię i święta. Zaprosili do siebie rodziny, żeby obraz był bardziej wzruszający: oto ponad 100 (lub 400, w zależności od tego, kto liczy) walczących o Sprawę zamiast w domu spędza Boże Narodzenie w kopalni, zabiegając o to, by nie włączano ich zakładu do jednego z trzech wielkich górniczych konglomeratów. I - oczywiście - o podwyżki.
Pod koniec roku górnicy powrócili na pierwsze strony gazet. W dwóch z trzech spółek węglowych udało się negocjacjami płacowymi wygasić groźbę strajków, w Kompanii Węglowej protest ma się zacząć po Nowym Roku. Co ważne, rząd do tej pory nie włączył się w rozmowy, pozostawiając na razie sprawy w gestii zarządów spółek. I można uznać, że dobrze uczynił, iż nie pobiegł do rozmów już przy pierwszym stuknięciu kilofem, jest jednak kilka ale.
Kompletnie bowiem wyłączyć się ze sporu w państwowych kopalniach rządowi się nie uda. Wszak to kolejne rządy wieloletnim odkładaniem i ograniczaniem programów restrukturyzacji górnictwa aż się prosiły o takie protesty. Bo władza się bała, i nadal w jakimś sensie się boi, górników dużo bardziej niż pielęgniarek, lekarzy czy nauczycieli. Kilofy podczas manifestacji wyglądają znacznie groźniej niż skalpele. Premier Donald Tusk i wicepremier Waldemar Pawlak wielokrotnie ostatnio podkreślali, że węgiel będzie podstawą polskiej energetyki. Święta to dobry czas, aby im życzyć wytrwałości w unowocześnianiu i prywatyzacji tego sektora. Inaczej wszystko może się skończyć i dla polskich górników, i dla polskiej energetyki bardzo źle. A tego chyba nikt by nie chciał.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA