fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzecznictwo

Odpowiedzialność dyscyplinarna radcy prawnego

www.sxc.hu
Wyzwiska skierowane na piśmie pod adresem sądu naruszały korporacyjne normy etyki zawodowej
Radca prawny Marek K. z Bielska-Białej, kierując w 2006 r. do Ministerstwa Sprawiedliwości podanie-skargę w sprawie niezgodności z prawem orzeczenia Sądu Najwyższego, użył w nim takich określeń, jak: „antykonstytucyjny skandal", „niezawisłość od rozumu", „dać kopniak na odczepne". Wszczęto przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. Za to, że naruszył w ten sposób godność i powagę sądu, został ukarany upomnieniem.
Radca odwołał się od tego orzeczenia do Wyższego Sądu Dyscyplinarnego. Twierdził, że sąd pierwszej instancji niesłusznie uznał jego słowa za niestosowne, ponieważ nie były to sformułowania obraźliwe, tylko określenia, jakich używa się w mowie potocznej, zwykłe kolokwializmy.
WSD jednak utrzymał w mocy orzeczenie sądu dyscyplinarnego katowickiej izby radcowskiej. Potwierdził, że zgodnie z art. 30 kodeksu etyki zawodowej radca prawny powinien dbać, aby jego zachowanie nie godziło w powagę sądu, oraz o to, aby jego wystąpienia nie naruszały godności osób uczestniczących w postępowaniu.
W kasacji do Sądu Najwyższego (sygn. akt.: SDI 33/11) radca utrzymywał, że nie popełnił przewinienia. Podkreślił, że ograniczono jego prawo do obrony, ponieważ nie brał udziału w rozprawie odwoławczej, chociaż usprawiedliwił nieobecność i wnosił o jej odroczenie.
Rzecznik dyscyplinarny stwierdził jednak przed SN, że zgodnie z procedurą jego obecność nie była obowiązkowa. W dodatku radca nie widział nic nagannego w użyciu inkryminowanych określeń i nie wyraził skruchy.
SN oddalił kasację prawnika. Stwierdził, że nie było powodu do uchylenia orzeczenia, ponieważ udział obwinionego w postępowaniu odwoławczym nie był obligatoryjny.
– Rozpoznanie sprawy pod jego nieobecność nie oznaczało automatycznie naruszenia prawa do obrony – podkreślił sędzia Andrzej Siuchniński. Mógł przecież skorzystać z innych form prowadzenia obrony, np. wnosząc pisma procesowe czy poprzez udział obrońcy w rozprawie. Ponadto nieobecność radcy nie wpłynęła na rozstrzygnięcie sprawy, na treść orzeczenia.
SN ocenił też użyte przez radcę w piśmie zwroty jako niemerytoryczne argumenty w dyskusji, w których wyrażał swoje emocje. Były to wyzwiska, które padły nie w ferworze walki procesowej, lecz zostały użyte celowo, z premedytacją.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA