fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Święto niezależnej kultury w PKiN

Noc Sztuki – najważniejsze wydarzenie festiwalu re: wizje – odbyła się w sobotę w Pałacu Kultury. Zaprezentowano spektakle teatralne, pokazy tańca nowoczesnego, koncerty, wystawy i performance.
– Chcemy pokazać, że kultura niezależna w Warszawie to ważne zjawisko. Widz powinien sam zdecydować, co mu się podoba – mówi Agnieszka Wlazeł, dyrektor re:wizji. – Naszym zdaniem sztukę mogą tworzyć nie tylko profesjonaliści – absolwenci szkół artystycznych. Ważne jest także to, ile serca autor wkłada w swoje przedsięwzięcie. Wierzę, że Warszawa chce sztuki, która skłania do myślenia, traktuje widza poważnie i nie tylko chce go zabawić, ale również wzruszyć czy zainspirować.
Duża scena, zlokalizowana w pałacowym holu na parterze, gościła zespoły grające muzykę z pogranicza rocka i jazzu – Płyny, Tres B i LeOnOff. Eksperymentalnych dźwięków można było posłuchać piętro wyżej, gdzie sceną zawładnęli dwaj weterani polskiego undergroundu – Robert Brylewski i Paweł „Kelner” Rozwadowski. Był to rodzaj muzyczno-poetyckiego performance’u opartego na elektronicznych rytmach.
W Sali im. Broniewskiego odbył się performance Marzeny Turek-Gaś „JazzDa Malarska”. Artystka malowała, jeżdżąc na wrotkach, a towarzyszyła jej improwizowana muzyka w wykonaniu Tadeusza Sudnika i Indii Czajkowskiej. Humorystyczny show spotkał się z ciepłym przyjęciem widzów. – Uważam, że przedsięwzięcia w przestrzeni publicznej wzbogacają miejski pejzaż – mówi Marzena Turek-Gaś, malarka i performerka. – Ich realizacja zależy oczywiście od przychylności władz miasta. Świetnie, że w takim miejscu jak Pałac Kultury znalazło się miejsce na nasze działanie. Wielu uczestników przyciągnął projekt Grzegorza Rogali. Widzowie przy użyciu małych latarek malowali światłem na fotografii. W ten sposób sami stawali się malarzami, dając upust swojej fantazji. Dla większości obecnych tu artystów znalezienie miejsca prezentacji swojej twórczości stanowi problem. Teraz ich sztuka pojawiła się w sercu miasta. – Twórcy niezależni zawsze mają trudną sytuację – mówi Łukasz „Luka” Hołuj, malarz i muzyk. – To ludzie tworzący z pasji, nieidący na kompromis z kulturą masową. Zwykle prezentuję swoje prace w klubach i niezależnych galeriach. Zaletą tego festiwalu jest to, że przyszli tutaj także ludzie, którzy nigdy nie pojawiliby się w małym klubie, żeby obejrzeć moje obrazy czy posłuchać muzyki. W trakcie imprezy sale Pałacu pękały w szwach od publiczności. „Bezdomni” twórcy pokazali, że mają wiele do powiedzenia i potrafią świetnie nawiązywać kontakt z odbiorcą.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA