fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Lwowiacy i Poznańczycy

Pułkownik Tadeusz Rozwadowski jako dowódca 31. c.k. pułku artylerii. Stanisławów, 1910 rok
Muzeum Niepodległości
FRONT W GALICJI 1918 – 1919. Generał Tadeusz Jordan Rozwadowski – dowódca niezrównany
Jako dowódca [Armji „Wschód"], przybył generał dnia 24 listopada 1918 r. do Lwowa i objął dowództwo nad wszystkiemi oddziałami polskiemi na wschód od Sanu, liczącemi wówczas zaledwie 10 000 karabinów przeciw ciągle wzrastającym siłom ruskim pod dowództwem atamana Omeljanowicza Pawlenki, dochodzącym do 30 000 żołnierzy. Z końcem stycznia armja ruska wynosiła wzwyż 40 000 żołnierzy, podczas gdy najwyższy stan wojsk będących pod dowództwem Rozwadowskiego nie przekroczył 21 000 w całej wschodniej Małopolsce. Przewaga więc ruska była od samego początku bardzo znaczna.
Generał wiedział doskonale, że w ówczesnych warunkach na pomoc Warszawy nie ma co liczyć. Poznańskie zajęte było Niemcami, południowo-zachodnia granica Państwa zagrożona przez Czechy, posiłków zatem mógł się spodziewać na razie tylko z Krakowskiego i z rezultatu werbunku ochotniczego z powiatów między Krakowem a Przemyślem. Posiłki te dochodziły, ale wolno i niewielkimi partjami.
Jakiż był plan Rozwadowskiego? – bardzo prosty. Utrzymanie w ręku Lwowa, linji kolejowej Przemyśl – Lwów, Przemyśla i linji kolejowej Przemyśl – Chyrów do czasu nadejścia dostatecznych posiłków, aby niemi kraj oczyścić i zmusić Rusinów do kapitulacji.
Z punktu widzenia nauki wojskowej plan z gruntu fałszywy; nie prowadzi się wojny o miasta czy rzeki, ale o to, by nieprzyjaciela pobić gruntownie. Teoretycznie rzecz biorąc, należało skoncentrować siły polskie nad Sanem i rozporządzając już dostatecznemi siłami, ruszyć niby ławą na wschód.
Dla Rusinów było odebranie Lwowa celem wojennym. Dlatego byłoby błędem politycznym, gdyby wojska polskie Lwów opuściły...
„Teoria dobra, teoria święta – w praktyce jednak nieraz przeklęta". Kto jak kto, ale generał znał się kapitalnie na sztuce wojennej, a jednak popełnił ten, zdawałoby się, nonsens strategiczno-taktyczny; jemu bowiem chodziło o bezwzględne utrzymanie Lwowa, wiedział doskonale, że polski gród, raz opuszczony, spotka niezawodnie rzeź okrutna, a ententa, uznając „f a i t a c c o m p l i", części kraju na wschód od Sanu Polsce nie przyzna. Dla Rusinów było odebranie Lwowa celem wojennym. Dlatego byłoby błędem politycznym, gdyby wojska polskie Lwów opuściły.
(...) Rusini ofensywę rozpoczęli dnia 14 lutego w dwu grupach, jedną stale i zaciekle bombardując i atakując Lwów, drugą kierując na Gródek Jagielloński i Lubień, aby dostać w swe ręce drogi żelazne i tem samem pozbawić Lwowa wszelkiego dowozu.
Równoczesne przerwanie wodociągu dobrostańskiego, zniszczenie granatami centrali elektrycznej pozbawiły oblężonych mieszkańców światła i wody. Nastały czasy najcięższe, bliskie rozpaczy i rezygnacji. (...)
7 marca most [w rejonie Gródka Jagiellońskiego – red.] wpadł w ręce Rusinów, którzy go bezzwłocznie zburzyli.
Od tej chwili zaczyna się definitywnie odcięcie Lwowa od zachodu – Ukraińcy bowiem zaczęli pracować pilnie, planowo i celowo nad dalszem zniszczeniem toru, co im się na długości 7 km udało – a we Lwowie głód i zupełny brak możliwości jakiegokolwiek dowozu!
Wtedy, w tak dla Lwowa najkrytyczniejszej chwili, przyszedł mu z pomocą patrjotyczny Poznań! Jak długo w murach Lwiego miasta będzie brzmiało słowo i biło serce polskie, tak długo wdzięczność Lwowian dla dzielnych Poznańczyków nie wygaśnie, szczególnie że nie miał to być ostatni dług wdzięczności przez Lwów u nich zaciągnięty. (...)
Wyruszyła więc grupa Poznańczyków z gen. Konarzewskim na czele, doskonale z niemiecką dokładnością wyekwipowana i sprężyście przez naszych dzielnych kolejowców transportowana, i zaczęła (...) wywagonywanie w Przemyślu. Również i Kraków nie zawiódł. Krakowski szef sztabu mjr Tyszkiewicz tworzył ostatniemi wysiłkami grupę generała Aleksandrowicza, która również w Przemyślu wywagonowała.
(...) 12 marca gen. Rozwadowski wybrał się samolotem (starym Brandenburgiem) sterowanym przez dzielnego kapitana lotnika Camilla Periniego do Przemyśla, aby nawiązać kontakt osobisty z generałem Iwaszkiewiczem, wesprzeć radą, a przede wszystkim nakłonić do przyspieszenia ofensywy.
To mu się, acz z pewnych trudem, udało i 15 marca rozpoczął gen. Iwaszkiewicz ofensywę na Lwów, gen. Rozwadowski wrócił znowu samolotem do Lwowa i udał się na zagrożony odcinek Gródka Jagiellońskiego, którego bronił energicznie pułk. Sikorski.
Ciężkie trzy dni przeżywał Lwów. Nieprzyjaciel, wiedząc, że odsiecz się zbliża, ponawiał wściekle ataki – głównie na grupę pułk. Sikorskiego w Gródku Jagiellońskim, która była już bardzo przemęczona i tylko dzięki osobistemu wpływowi swego dowódcy, który w najbardziej zagrożonych miejscach i najkrytyczniejszych chwilach zjawiał się i ducha podtrzymywał, osiągnęła zwycięstwo. Nareszcie 18 marca o godz. 9-tej przyszła telefoniczna wiadomość, że poznańskie pułki osiągnęły dworzec Gródek Jagielloński.
Odcięcie skończone! Radość w mieście nie do opisania! W dniu swych imienin 19 marca Naczelnik Państwa dziękował wojskom odsieczy za przerwanie linji ukraińskiej opasującej Lwów, przez co wojska odsieczy połączyły się z załogą, generałowi Tadeuszowi Rozwadowskiemu zaś za obronę Lwowa i Gródka Jagiellońskiego.
„Generał Rozwadowski", Kraków 1929, praca zbiorowa w pierwszą rocznicę śmierci Tadeusza Jordana Rozwadowskiego, reprint Muzeum Niepodległości (walki o Lwów 1918 – 1919)
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA