fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Oskar Niemeyer – modernista w tropikach

Rzeczpospolita
Twórca największej architektonicznej utopii XX wieku‚ najsłynniejszy brazylijski architekt Oscar Niemeyer kończy w grudniu 100 lat. Jego najnowsze prace zdumiewają młodzieńczą energią i entuzjazmem
Naga kobieta leży śpiąca nad brzegiem morza‚ cztery nagie gracje spacerują plażą. Oglądając rysunki Niemeyera‚ nabieramy przeświadczenia‚ że plaże w Rio pełne są nagich kobiet. Ale to rysownik rozbierał je wzrokiem. Prosta kreska sprawia‚ że kobiece ciała wyglądają jak fragmenty krajobrazu‚ a budynki mają kobiece krągłości. „Pociągają mnie swobodne‚ zmysłowe krzywizny. Odnajduję je w górach mojego kraju‚ w sinusoidach jego rzek‚ w falach oceanu i w ciele ukochanej kobiety”, pisał.
Gdy awangardowy ruch modernistyczny w Europie nie widział świata poza kątem prostym‚ a nowoczesność w architekturze utożsamiał z powściągliwymi domami pudełkami‚ Niemeyer na język nowoczesnej architektury przekładał fascynację brazylijskim krajobrazem‚ bujną tropikalną roślinnością i barokowymi kościołami w Rio. Jego realizacje‚ zgodnie z credo europejskiej awangardy‚ wolne były od zdobień i historycznych nawiązań‚ ale ich linia‚ choć lapidarna‚ była fantazyjna i zmysłowa. Okazuje się‚ że można budować arkady i zostać chodzącą legendą modernizmu.
Niektórzy uznają Niemeyera za prekursora współczesnej‚ rzeźbiarskiej architektury z jej dynamicznymi bryłami‚ często naśladującymi naturę. Leżąca bezpośrednio na ziemi biała kopuła OCA w parku Ibirapuera w Sao Paulo (z 1954 r.)‚ z której dzieciaki robią sobie zjeżdżalnię‚ ukrywa wnętrza pełne krzywizn.
Jedna z nowszych realizacji architekta‚ Muzeum Sztuki Współczesnej w Niterói (1996 r.)‚ wygląda jak statek kosmiczny‚ który wylądował tuż na brzegu wysokiego klifu. Prowadzi do niego kręta‚ esowato wygięta rampa. W 1956 roku Niemeyer oraz architekt i urbanista Lucio Costa dostali ambitne zlecenie – w cztery lata zbudować najnowocześniejsze miasto na świecie‚ nową stolicę kraju. Juscelino Kubitschek (prezydent Brazylii końca lat 50.) postanowił wznieść ją na pustkowiu‚ w chmurach czerwonego pyłu‚ 1200 km na północny zachód od Rio de Janeiro.
Według założeń urbanistycznych miasto Brasilia z góry miała przypominać krzyż lub‚ jak chcą inni‚ lecącego ptaka. Okazało się to perspektywą zbyt wygórowaną‚ trudną do zaakceptowania dla zwykłego człowieka – sztywne podziały dzielą miasto wg funkcji: mieszkalnych‚ handlowych‚ kulturalnych. Jednak pałace‚ które dla brazylijskich urzędników stworzył tu Niemeyer‚ dalekie są od radykalnego funkcjonalizmu‚ a katedra – wizytówka miasta – przypomina egzotyczną roślinę.
Niemeyer wielokrotnie powtarzał‚ że jego budynki mają pokazać światu‚ jak nowoczesna i technologicznie zaawansowana jest brazylijska architektura. Był dumny ze swoich eksperymentów z żelbetem prowadzonych ze znakomitymi matematykami: Brazylijczykiem Joaquimem Cardoso i Włochem Pierem Luigim Nervi. Uważał‚ że to właśnie beton zbrojony dał architekturze nieskrępowaną wolność kształtowania form. W Palacio da Alvorada (Pałacu Jutrzenki)‚ który jako pierwszy powstał w nowej stolicy‚ arkadowe łuki nadają gmachowi prawie muzyczny rytm. Ale stoją do góry nogami. U podstawy są tak cienkie‚ że trudno pojąć, jak mogą cokolwiek udźwignąć. Tymczasem niemal unoszą budynek.
Palacio do Planalto i siedziba Sądu Najwyższego to kolejne „lewitujące” gmachy. Masywne‚ a jakby pozbawione ciężaru. W Europie podobny efekt Niemeyer osiągnął, budując dla wydawnictwa Mondadori w Mediolanie. „Jest czarnoskórym modernistą” – mówi o Niemeyerze miłośnik jego prac‚ młody brytyjski‚ również czarnoskóry, architekt David Adjaye w wywiadzie dla miesięcznika Icon. „Nie dosłownie‚ lecz intelektualnie. Jego korzenie są portugalskie‚ ale poza tym jest kompletnym mieszańcem‚ ma geny niemieckie i afrykańskie. Mieszka w tropikach i rozumie czarną psychikę‚ od niej wychodzi”.
Określenie „czarnoskóry modernista” to zgrabny oksymoron. Spostrzeżenie Adjayego świetnie więc oddaje napięcia‚ jakie przenikają twórczość brazylijskiego architekta. Trudno niestety w podobnie zgrabny sposób ująć sprzeczności światopoglądu Niemeyera‚ od lat zdeklarowanego komunisty i przyjaciela Fidela Castro‚ który przysyła mu cygara. Po wojskowym puczu w 1965 r. architekt‚ kilkakrotnie przesłuchiwany‚ ze względu na swe poglądy zdecydował się opuścić Brazylię i spędził 15 lat na emigracji‚ głównie w Paryżu‚ gdzie zaprojektował m.in. siedzibę Francuskiej Partii Komunistycznej.
Jego ideologiczny zapał nie wygasł do dziś. Na zamówienie Hugo Chaveza‚ lewicowego wenezuelskiego autokraty‚ buduje obecnie wielką rzeźbę – lancę wymierzoną w amerykański imperializm – pomnik Bolivara‚ wenezuelskiego bohatera walk niepodległościowych. Ale choć Niemeyer wciąż wierzy w utopię komunizmu (Fidel Castro miał ponoć powiedzieć‚ że on i Niemeyer są ostatnimi prawdziwymi komunistami na świecie)‚ odrzuca utopijne myślenie o architekturze. Architektura nie zmieni świata – wbrew nadziejom modernistów. Ważniejsze od niej jest życie‚ powtarza na każdym kroku‚ w wywiadach i we wspomnieniach.
Pokazać język Jego najnowsze realizacje mają dużo młodzieńczej energii‚ jakby często wracał pamięcią do czasów‚ gdy wiódł nonszalanckie życie w nocnych klubach‚ szkołach samby i salonach gry w bakarata. Muzeum Niemeyera w Kurytybie to wielkie oko wsparte na jaskrawo żółtej podstawie. A pod sufitem audytorium zbudowanego w parku Ibirapuera w Sao Paulo (2005 r.) wije się wielki czerwony jęzor. Najlepsza odpowiedź na pytania o wiek.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA