fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Grecja: kraj sparaliżowany strajkami

AFP
Samoloty zostały na ziemi, promy stoją przy nabrzeżach. Transport w miastach jest sparaliżowany. Zamknięte są urzędy i sklepy, piekarnie, szkoły, szpitale przyjmują tylko nagłe wypadki
Grecja stanęła przynajmniej na dwa dni. Nie także wstępu do jakichkolwiek atrakcji turystycznych. Organizatorami protestów są dwie konfederacje związkowe — ADEDY — zrzeszająca pracowników sektora publicznego i GSEE- z sektora prywatnego.
We środę i czwartek w parlamencie toczy się debata nad kolejnymi ustawami, które muszą jak najszybciej zostać wprowadzone w życie. To ustalenia z tzw trojką- Międzynarodowym Funduszem Walutowym, Europejskim Bankiem Centralnym i Komisją Europejską, których zatwierdzenie otworzy drogę do wypłaty pieniędzy z pakietu pomocowego. W ostatniej chwili złagodzili warunki protestu kontrolerzy ruchu lotniczego, którzy mieli wrócić do pracy o 11 rano we środę. Ale wyraźnie nie wrócili, bo loty z ateńskiego Venizelos były odwołane do środowego wieczora i tylko kilku tanich przewoźników miało jednak wylądować, tyle że o kilka godzin później, niż wynikało to z rozkładu. Odwołany był rejs z Warszawy Polskich Linii Lotniczych Lot, który miał wylądował w Atenach o 14.50 czasu miejscowego.
Premier Grecji Jeorjos Papandreu w dramatycznym wystąpieniu we wtorek wieczorem porównał sytuację w kraju do wojny i starał się przekonać deputowanych swojej partii PASOK, głosowali za reformami. PASOK cały czas ma przewagę 4 głosów i w tej chwili bardzo ważne jest zachowanie dyscypliny partyjnej. Sam Papandreu jeśli widzi, że któryś z posłów wyłamuje się z linii partii, natychmiast wymienia go na bardziej lojalnego. Tym razem jeszcze premier Grecji liczy na poparcie także ze strony niewielkiej grupy opozycyjnej. Przegłosowane mają zostać nowe cięcia wydatków, odejście od układów zbiorowych, cięcia państwowych emerytur, podwyżki niektórych podatków i otwarcie drogi do redukcji zatrudnienia w sektorze publicznym, co dotychczas było niezgodne z prawem. Głosowanie ma odbyć się dwukrotnie. Po raz pierwszy w środę późnym wieczorem i kolejne we czwartek po południu. Dzisiaj grecki dług sięga 162 proc. PKB i mało kto wierzy, że kiedykolwiek zostanie spłacony. Trochę otuchy popłynęło z Bonn, gdzie kanclerz Merkel miała dać do zrozumienia, że podczas szczytu 23 października mają zapaść ważne decyzje dotyczące greckiego długu. Tym razem władze greckie zabezpieczyły się przed demonstrantami. Odcięty dla protestujących jest centralny plac miasta Syntagma. Do ochrony ulic zaangażowano nawet służby więzienne.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA