fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Zdort: TVP żegna się z Nergalem

Nergal nie dostanie własnej audycji w telewizji, nie wystąpi również w drugim wydaniu programu, w którym obecnie jest jurorem.
Jeśli tę deklarację prezesa TVP traktować poważnie, to od grudnia z publicznych mediów zniknie w końcu człowiek, który robi karierę, epatując satanistycznymi hasłami i kpinami z chrześcijaństwa.
Nawet jeżeli to tylko "artystyczna kreacja", jak chcą jedni, czy "model biznesowy", jak wolą inni, to środki ekspresji, których używał Adam Darski (pseudonim Holocausto, niszczenie Biblii czy parodiowanie cudownych uzdrowień), nie mieszczą się w ramach cywilizacji judeochrześcijańskiej. A także są po prostu wyrazem braku szacunku, jaki jesteśmy winni drugiemu człowiekowi. Mimo to próbowano uczynić z Nergala symbol walki o tolerancję. Za jego pomocą usiłowano przymusić Polaków o bardziej tradycyjnych poglądach, aby uznali, że nie wolno im protestować, gdy są obrażani. Starano się ich przekonać, że nieograniczona swoboda wypowiedzi jest wartością wyższą niż szacunek dla ich wiary i dla nich samych. A czasem nawet przekonywano, że satanizm ma prawo do obecności w przestrzeni publicznej, bo jest taką samą religią jak każda inna.
I wielu na co dzień poważnych i rozsądnych ludzi – jak choćby członkowie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ale i niektórzy duchowni oraz publicyści – uległo temu szantażowi, bagatelizując problem, jakim był Adam Darski w TVP. Protesty w sprawie Nergala były początkowo dość rachityczne i pojawiły się tylko na obrzeżach Kościoła. Poza jednym przypadkiem zabrakło silnego głosu biskupów, zabrakło jednoznacznego głosu Episkopatu, który wsparłby inicjatywy katolickich czasopism, portali, stowarzyszeń. Jeśli mimo to Nergal musiał odejść, to dlatego, że jego "artystyczna kreacja" jest nie do przyjęcia nie tylko dla głęboko wierzących katolików, ale obraża także ludzi z Kościołem niekoniecznie dziś blisko związanych, lecz po prostu wrażliwych i przyzwoitych.  W końcu nawet prezes TVP  – który jeszcze niedawno mówił o "subtelnym wizerunku" lidera zespołu Behemoth  – zmienił zdanie. Pozostaje jednak pytanie: jak to się stało, że Nergala w ogóle zaproszono do publicznej telewizji?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA