fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Przeciwnicy Wall Street rosną w Ameryce w siłę

Demonstracje w Nowym Jorku trwają już od 17 września
AP
Coraz więcej miast w USA jest areną protestów antykapitalistycznych
Jacek Przybylski z Waszyngtonu
W nowojorskim Zuccotti Park – nieopodal Wall Street – protestujący przeciw chciwości korporacji, nierównościom społecznym, globalnemu ociepleniu, drogiej ropie demonstrują już od 17 września. Zwolennicy antykapitalistycznego ruchu – najczęściej młodzi ludzie – zamierzają „okupować Wall Street" przez kilka miesięcy. Są wśród nich rozgoryczeni z powodu stanu gospodarki studenci, którzy boją się, że po studiach nie znajdą dobrej pracy, albo absolwenci, którzy właśnie stracili zatrudnienie. Nie mają jasnych celów ani liderów.
21-letni bezrobotny Hero Vincent marzy np., by giganci z Wall Street zamienili okazałe biura na zawilgocone więzienne cele, skazani za kradzież pieniędzy podatników, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Inni przekonują reporterów z CNN i innych stacji telewizyjnych, że chcą walczyć ze światem, w którym bogaci wciąż się bogacą, a biedni biednieją. Uważają się za przedstawicieli „prawdziwej Ameryki" – 99 proc. mieszkańców USA, którzy muszą się bronić przed najbogatszym 1 proc. „Nie będziemy dłużej cicho i nie damy się zastraszyć" – podkreślają. – Wystąpienia bazujące na niezadowoleniu to pierwszy etap każdego ruchu. Na razie nie wiadomo, czy protestującym uda się wejść w koalicję z istniejącymi organizacjami i określić konkretne polityczne cele. Ale na pewno chcieliby odegrać ważną rolę – mówi „Rz" Michael Kazin, profesor historii na Georgetown University, specjalizujący się w ruchach społecznych.

Korporacyjne zombi

– Zainspirowała nas arabska wiosna. Amerykanie mają swoje prawa, ale za często pozostają obojętni – mówił BBC Mercury, kończąc nakładanie makijażu „korporacyjnego zombi". Setki podobnych do niego umarlaków przemaszerowały finansową dzielnicą Nowego Jorku. – Sposób na deficyt: zakończyć wojnę, opodatkować bogatych! – krzyczeli. – Chodzi o demokrację. O to, by każdy miał szansę przemówić i zostać usłyszany – przekonywali. FBI nie spodziewa się, by demonstracje przemieniły się w zamieszki podobne do tych latem w W. Brytanii. – W tym momencie nie spodziewamy się większych niepokojów. Ale jeśli do nich dojdzie, to nowojorska policja i FBI użyją wszelkich środków, aby kontrolować sytuację – stwierdził rzecznik FBI Tim Flannelly.

W weekend na moście

Brooklińskim policjanci aresztowali ponad 700 osób, które zeszły na jezdnię. Te zatrzymania i mniejsze, brutalne akcje policji nie ostudziły jednak zapału demonstrantów. Wyszli na ulice Chicago, Los Angeles, San Francisco, Denver, Seattle czy Baltimore. W Bostonie kilka tysięcy osób protestowało przed Bank of America przeciwko przejmowaniu przez banki domów  dłużników. Do tradycyjnego lewicowego hasła „Jedzenie zamiast bomb", dołączyło nowe: „jedzenie zamiast banków". – Jestem dumna z mojego pokolenia. Do tej pory siedzieliśmy tylko i oglądaliśmy „Amerykańskiego idola" – opowiada 24-letnia Joanne Stocker, cytowana przez „Philadelphia Daily News".

Soros solidarny

Demonstranci zyskali już poparcie reżysera Michaela Moo- re'a i aktorki Susan Sarandon. O solidarności z protestującymi mówił nawet miliarder George Soros, krytykując decyzję o wydaniu pieniędzy podatników tylko po to, by banki mogły mieć coraz większe zyski. Masz pytanie, wyślij e-mail do autora j.przybylski@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA